niedziela, 23 kwietnia 2017

CHAPTER 23



Harry P.O.V.

Całą noc nie śpię. Boję się, że gdy tylko znajdę się w objęciach Morfeusza ona zniknie. Ta mała istotka z rozrzuconymi na poduszce ciemnymi włosami wtulająca się ufnie w mój bok mogłaby zostać tu już na zawsze.
Nie mam za bardzo pojęcia jak i kiedy to się stało, ale cholera, dziękuje Bogu, że znów pozwolił mi trzymać cały mój świat w ramionach. Nie mogę oderwać od niej wzroku nawet na sekundę. Z dokładnością pedanta skanuje jej twarz, twarz, która śni mi się każdej pieprzonej nocy odkąd odeszła, a właściwie odkąd kazałem jej odejść. Najgorsza z najgorszych decyzji podjętych w moim życiu to właśnie ta, skazująca mnie na życie bez niej. Wiem, że wiele razy zawaliłem, ale teraz gdy już doświadczyłem cierpienia poprzez brak najważniejszej rzeczy w całym tym zasranym żywocie, nie mam zamiaru pozwolić sobie na jej ponowne utracenie. Myślałem, że dam rade. Usilnie starałem się wmówić sobie, że beze mnie jest jej lepiej, że jest bezpieczna, ale kurwa nawet jeśli tak jest to ja jestem pieprzonym egoistą, który nie potrafi funkcjonować bez niej u swojego boku! Z rozmyślań wyrywa mnie Monic, która zaczyna się kręcić. Marzę by pozwoliła mi jeszcze chwilę nacieszyć się jej bliskością bo wiem, że gdy tylko otworzy oczy to wszystko zniknie. Jedyne o czym tak bardzo marzę w tej chwili to to, by nadal tkwić w marzeniach, że przecież tak może być już zawsze. Korzystając z sytuacji, że nadal tkwi w marzeniach sennych składam delikatny pocałunek na czubku jej noska, który ona od razu zabawnie marszczy. Mógłbym tak spędzić reszte mojego żałosnego życia - z nią u boku. Mija może dziesięć minut mojego przyglądania się jej, gdy dziewczyna zaczyna podnosić powieki i jakby czując, że coś jest nie tak jak powinno momentalnie siada. Ze zdezorientowaniem wymalowanym na twarzy rozgląda się po mojej sypialni i dosłownie mogę usłyszeć jak trybiki w jej głowie układają całą tą sytuację w całość. Już teraz wiem jakie będą jej pierwsze słowa i gdy pyta skąd się tu wzięła mentalnie gratuluje sobie za właściwe odczytanie jej myśli.

- Sama tu przyszłaś. Byłaś pijana i chciałaś gadać, a gdy parzyłem Ci herbatę ty zasnęłaś na kanapie. Nie chciałem Cię budzić więc przeniosłem Cię do sypialni. Ot, cała historia...

Dziewczyna w błyskawicznym tempie odrzuciła kołdrę ze swojego ciała i stanęła na równe nogi. Dostrzegając na swoim ciele jedynie moją koszulkę odrobinę się zmieszała, ale widocznie chcąc uniknąć kolejnej wymiany zdań między nami nie skomentowała tego. Dobrze robi, bo wiem, że przyznałbym się do podziwiania jej pół nagiego ciała zdecydowanie za długo. Monic zaczęła chaotycznie rozglądać się po sypialni w poszukiwaniu swoich ubrań i gdy tylko znajduje je na fotelu w rogu pokoju zgarnia je w dłonie i znika za drzwiami łazienki. Mija kilka minut i opuszcza jej wnętrze mając na sobie wczorajsze skąpe ubrania.

- Muszę już iść.

- Nie. Zostań jeszcze. - Wiem, że słyszy błaganie w moim głosie. Kurwa, mogę nawet błagać ją na moich pieprzonych kolanach jeśli to jest właśnie to czego pragnie.

- Harry. Muszę już iść, a raczej w ogóle nie powinnam była tutaj przychodzić.

- Daj spokój Moon. Zostań i porozmawiajmy. Prędzej czy później i tak musimy to zrobić.

-Wybacz, ale jednak wybiorę później, a najlepiej to nigdy.

Pełna determinacji szybko przekroczyła próg mojej sypialni, ale nie pozwolę jej wyjść. Nie tym razem. Już nigdy więcej. Gdy ona trzyma już dłoń na klamce od drzwi wyjściowych i ma opuszczać to mieszkanie, łapię ją za łokieć, odwracam twarzą do siebie i całym swoim ciałem przyciskam ją do ściany w korytarzu mocno całując. Naprawdę mocno.
Uśmiecham się przez pocałunek ciesząc się jak głupi z faktu, że ani przez moment się nie zawahała i od razu oddała moje namiętne pocałunki, które teraz tak właściwie są nasze. Wiem, mówiłem, że musimy porozmawiać, ale teraz liczy się tylko to, że kurwa ona jest tutaj ze mną! Kładę dłonie na tyle jej ud, a ona rozumiejąc mnie podskakuje bym mógł ją podnieść i w jednej chwili znaleźć się znów na łóżku w mojej sypialni. Choć tak bardzo tęskniłem za czuciem jej ust na swoich, za jej palcami wplątanymi w moje włosy to jestem pewien, że nasze pocałunki zostaną dziś tylko i wyłącznie pocałunkami. Do niczego więcej nie dojdzie. Na pewno nie przed naszą rozmową, która zbliża się ogromnymi krokami, a ja nie mogę nic poradzić na to, że sram w gacie ze zdenerwowania bo nie mam pojęcia co nas po tej rozmowie czeka. Możemy szczęśliwi rzucić się w swoje ramiona i już nigdy prze nigdy się nie rozstawać, albo możemy skończyć ze sobą raz na zawsze. Chyba wszyscy doskonale zdają sobie sprawę jak bardzo nienawidzę opcji numer dwa. Dlatego nasze gorące pocałunki w stu procentach mi wystarczają. Wystarczają bo tak naprawdę mogą to być nasze ostatnie pocałunki. Kurwa! Tak bardzo kocham tą kobietę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz