sobota, 13 czerwca 2015
CHAPTER 20
Sky P.O.V
Budzę się z powodu niewiarygodnego bólu, który zaatakował moją głowę. Nie potrafię skupić się na niczym innym, tylko na tym jak moja głowa pulsuje, a gardło przypomina o koniecznym w tym momencie nawilżeniu. Pić, błagam. Ociężale podnoszę powieki od razu zamykając je z powrotem ze względu na słońce przedzierające się do wnętrza pokoju przez nie do końca zasunięte zasłony. Teraz już gotowa na to co mnie spotka jeszcze raz unoszę powieki i szybko mrugam, by przyzwyczaić oczy do promieni słonecznych. Rozglądam się dookoła z myślą, że zastanę swój zwyczajny pokój, ale się mylę. Pomieszczenie w którym się znajduję z pewnością jest sypialnią, ale na pewno nie moją. Mój pokój to połączenie fioletowego z szarym oraz białe meble, a ten to jego zupełne przeciwieństwo. Wszystkie ściany tego pokoju są granatowe, a na jednej z nich widnieje złote graffiti. Wow. Autor i pomysłodawca tego arcydzieła musi być geniuszem - nie ma innej możliwości. Na przeciwko mnie znajdują się drzwi, a za nimi prawdopodobnie łazienka. Meble z ciemnego drewna doskonale współgrają z kolorystyką tego wnętrza. Królewskich rozmiarów łóżko na którym najwyraźniej spędziłam tę noc jest tak wygodne, że gdybym tylko mogła nigdzie bym się stąd nie ruszała. Ale muszę. Nie mam bladego pojęcia gdzie się znajduję, a potęgujący się ból głowy nie pozwala mi na przypomnienie sobie czegokolwiek z minionej nocy. Jeszcze raz się rozglądam i teraz na stoliku nocnym przy łóżku dostrzegam szklankę soku pomarańczowego i dwie tabletki. Nie zastanawiając się dłużej szybko po nie sięgam i połykam. Zimny sok sprawia, że moje gardło momentalnie odżywa, a pustynia znika. Szybko opróżniam szklankę do końca i odstawiam ją tam skąd ją wzięłam jednocześnie palcami lewej ręki przeczesując moje kasztanowe włosy. Co ja tu w ogóle robię? Gdzie ja do cholery jestem? Nie zważając na nadal atakujący ból głowy zrywam się z łóżka i dostrzegam, że mam na sobie tylko skąpą czerwoną bieliznę i tylko jedna myśl przychodzi mi do głowy. Zayn Malik.To musi być jego sypialnia. Miałam spędzić z nim weekend więc to u niego teraz muszę być, co prawda wcześniej nie widziałam jego sypialni, ale jak teraz na nią patrzę to jestem niemal stuprocentowo pewna, że należy ona właśnie do niego. Mroczna. Tak jak on. Dobra to wiem już gdzie - prawdopodobnie - jestem, więc zostaje nam tylko do wyjaśnienia fakt, że jestem w samej bieliźnie! Oj, pożałuje tego! Skończony zboczeniec! Czuję jak moje ciało zaczyna się trząść, a policzki robią się czerwone ze wściekłości i gdy zamierzam poszukać czegoś w co mogłabym się ubrać, tajemnicze drzwi od łazienki otwierają się, a z nich wychodzi nikt inny jak właściciel tego królewskiego łoża. Zayn na biodrach ma zawieszony tylko ręcznik, a po jego pokrytej tatuażami, niesamowicie wyrzeźbionej klatce spływają krople wody świadczące o tym, że przed chwilą brał prysznic. Świeżo ogolony i zabójczo seksowny, ale to mu w niczym nie pomoże.
- Jak się spało?
To zdanie opuściło jego usta z taką swobodą i lekkością, a ja czuje tylko jak poziom mojej złości wzrasta jeszcze bardziej, gdy Zayn bez żadnego skrępowania lustruje moje okryte tylko tą nieszczęsną czerwoną koronkową bielizną ciało. Jestem zbyt zdenerwowana by okazać jakikolwiek wstyd czy zażenowanie, a wręcz przeciwnie - odczuwam swego rodzaju przypływ pewności siebie i nawet mam wrażenie, że w tym momencie góruje nad nim i tym razem to on jest tym słabym. Celowo staję w jak najbardziej korzystnej dla mnie pozie i rękoma przeczesuje swoje splątane włosy.
- Zayn. - Wymruczałam swoim najlepszym uwodzicielskim głosem mając nadzieję, że i tym razem mnie nie zawiedzie. Dostrzegam tylko jak chłopak przełyka głośno ślinę i poprawia owinięty w okół bioder ręcznik. Czyli działa. Zaczynamy zabawę. Przerzucam włosy na jedno ramie i seksownie przygryzam wargę, a on natychmiast na to reaguje i powoli zwilża swoje usta, ale zapewne robi to nieświadomie. Zayn o poranku to bardzo łatwy cel, który właśnie teraz dostarczy mi mnóstwo zabawy. Powoli i seksownie zbliżam się do niego kładąc swoje dłonie na jego klatce by poczuć jak jego mięśnie pod moim dotykiem od razu się napinają. Jest taki pociągający. Nadal stawiając kroki tyłem prowadzę go w stronę łóżka na którym po chwili ląduje. Cały czas uwodzicielsko patrząc mu w oczy siadam na nim okrakiem, a jego źrenice rozszerzają się w szoku. - Zayn. - tym razem prawie wyjęczałam, a jego oczy się zamknęły. Zaczynając od szyi składam delikatne pocałunki na całej jej długości, a z jego ust co jakiś czas ucieka westchnienie. Ostatni pocałunek składam dokładnie w miejscu wytatuowanych ust i tym razem słyszę głośny jęk chłopaka, który swoje dłonie przeniósł na moje biodra. Między nami znajduje się tylko delikatny materiał moich majtek i ręcznik w okół jego bioder przez co wyraźnie mogę poczuć jego erekcje co dowodzi temu, że wszystko idzie po mojej myśli. Subtelnie lecz zdecydowanie ocieram się o niego i sama jęczę nie mogąc się powstrzymać. Nie oszukujmy się! To przyjemne uczucie.
- Skyler.
- Mmm... Zayn.
Wplotłam palce w jego włosy i pociągnęłam mocno, przygryzłam płatek jego ucha i jęknęłam wprost do niego.
- Kurwa Doll.
Nie mogąc już dłużej tego znieść Zayn zaczął się pode mną wiercić próbując zmienić naszą pozycję. Nie tak prędko.
- Leż spokojnie. Mam kilka pytań, skarbie. - Zaakcentowałam wyraźnie ostatnie słowo, otrzymując w zamian głośny jęk, a jego palce mocniej zacisnęły się na moich biodrach. - Po pierwsze. Co ja tutaj robię?
- Mmm... - Mocniej docisnęłam swoje biodra do niego, a zaraz potem przestałam cokolwiek robić. - Co do kurwy, Sky? - Zachichotałam cicho pod nosem dostrzegając w jego oczach zalążek złości i znów poruszyłam biodrami obserwując jak jego oczy się przymykają z powodu odczuwanej rozkoszy.
- Zadałam Ci pytanie, Zayn. Odpowiedz, a może trochę się pobawimy. - Wymruczałam wprost do jego ucha. Mam nadzieje, że moja przygryziona seksownie warga i uwodzicielskie spojrzenie pomoże mi troszkę w tej bardzo naciąganej obietnicy i Zayn w nią uwierzy. Na reakcje wcale nie musiałam długo czekać.
- Zabrałem Cię! O tak Sky! Uh..
- Skąd?
- Byliśmy na wyścigu.
- A teraz grzecznie powiedz mi dlaczego obudziłam się w tym łóżku i na dodatek tylko w mojej najseksowniejszej bieliźnie?
- Skyler. - Znów zaprzestałam swoich ruchów, a on jęknął z niezadowoleniem. Spojrzał wprost w moje oczy, a ja uniosłam pytająco brwi. - Chciałem żeby było Ci wygodnie po tym jak wniosłem Cie tutaj bo zasnęłaś w moim aucie i nie, nie musisz dziękować.
- Okey.
- A teraz proszę. - Stanowczo złapał za moje biodra i docisnął je do swojego nabrzmiałego członka powodując tym jęk u obojga z nas. Z rozkoszy odrzuciłam głowę do tyłu przymykając przy tym oczy. Zayn wykorzystując moją chwilę słabości zmienił naszą pozycję tak, że teraz leżałam pod nim. - Tak lepiej. Oczywiście nie żebym narzekał na widoki, ale zdecydowanie wolę Cie w tej wersji. - Oj nie tak szybko. Sprawnie pchnęłam go na bok i w tej samej chwili pojawiam się nad nim z cwanym uśmiechem na ustach.
- Hmm. Jeszcze nie skończyliśmy, Zaynie. Ostatnie pytanie. - Potaknął energicznie głową. - Dlaczego nic nie pamiętam?
- Ugh..
- Skarbie? - Brunet jak najdłużej próbuje odwlec od odpowiedzi. Jego niechęć tylko mnie nakręca do dalszej zabawy więc schylam się i przykładam usta do miejsca tuż nad jego obojczykiem a on wypuszcza z swoich ust głośne westchnienie. Aha! Mocno przygryzam to miejsce, a on syczy, nie przerywam i tym razem gryzę jeszcze mocniej by po chwili przejechać po tym miejscu moim ciepłym językiem łagodząc jego ból. Ponawiam całą czynność tworząc w tym miejscu dużą malinkę, a on w międzyczasie bardziej napiera na mnie swoimi biodrami. - Odpowiesz mi? - Niemal szepczę.
- Bo się naćpałaś!
- Co?! - Natychmiast wstaje z niego z szokiem wymalowanym na twarzy. Niemożliwe. Przecież ja nawet nie pale! Zayn wydał z siebie zrezygnowane westchnienie i podniósł się do siadu.
- Naćpałaś się. - powiedział delikatnie - No, albo ktoś Cię naćpał kiedy ten niedorozwój Harry Cie zostawił. - Na wspomnienie swojego "przyjaciela" jego dłonie zacisnęły się w pięści tak, że jego kostki zbielały.
-Nic nie pamiętam, kompletnie nic. - Energicznie przeczesałam włosy palcami i pociągnęłam za nie próbując przypomnieć sobie cokolwiek. - Boże, nawet nie wiem co robiłam! Mogłam robić różne rzeczy... Mogłam się puścić do jasnej cholery! - Teraz już nie dam rady się powstrzymać i po moich policzkach zaczynają spływać nieproszone łzy - pod żadnym pozorem nie są to łzy złości czy smutku - te łzy symbolizują moje przerażenie bo podczas gdy ja byłam poza świadomością ktoś mógł to wykorzystać. Zayn szybko stanął na równe nogi i chwycił za moje nagie ramiona by nimi potrząsnąć i swoje czekoladowe spojrzenie wbić prosto w moje załzawione oczy.
- Nic takiego nie miało miejsca, Doll. Uspokój się i po prostu usiądź, a ja zrobię Ci śniadanie, okey?
- Czy ty jesteś nienormalny czy nienormalny Malik? Ktoś mnie wczoraj naćpał do kurwy i możliwe, że to w ogóle nie jest ta najgorsza rzecz, a ty chcesz jeść śniadanie?! - Moje łzy przestały spływać, a z moich ust wychodziły słowa, o których nawet nigdy bym nie pomyślałam, a co dopiero miałabym je wymówić! Ale teraz jestem na granicy wytrzymałości i nie mam najmniejszego zamiaru zwracać uwagi na to co wychodzi z moich ust.
- Ogarnij się Skyler! - Brunet ryknął tak głośno, że aż skuliłam się ze strachu i gdy podniósł swoją dłoń naprawdę myślałam, że ma zamiar mnie uderzyć, ale on tylko delikatnym ruchem odgarnął kosmyk kasztanowych włosów, który spadł na moją twarz. Koniec końców ta sama dłoń wylądowała na moim policzku, a drugą położył w dole moich pleców i przyciągnął do siebie. - Skyler. Przysięgam, że nic takiego się nie stało. Nie pozwoliłbym na to. Zaufaj mi.
Jego kciuk delikatnie gładził skórę mojej twarzy, gdy ja tonęłam. Tonęłam w głębinie jego oczu. I nie mam pojęcie dlaczego, ale nagle poczułam chęć zostania przytuloną - by mieć kogoś blisko siebie; by przestać czuć się samotną w tym całym bałaganie zwanym inaczej moim życiem. Bo choć mam tyle, to tak naprawdę nie mam nic. Tom, Stella, rodzice czy nawet Monic nie są w stanie zapełnić tej pustki w moim wnętrzu. Ale czy to znaczy, że on jest? Praktycznie w ogóle się nie znamy, jest porywczy i niebezpieczny, ale gdy jestem przy nim wcale nie czuje przerażenia. Paradoks, prawda? Czuje się bezpiecznie przy mężczyźnie, który ani trochę taki nie jest. Owijam swoje ramiona w okół jego szczupłej tali i przyciskam policzek do jego nagiego torsu. Sztywnieje zaskoczony tym krokiem, ale szybko rozluźnia się w moim uścisku, oplata mnie swoimi silnymi ramionami i przyciąga bliżej opierając podbródek na czubku mojej głowy. Stojąc tak na środku ciemnej sypialni, ON - seksowny i niebezpieczny, z ręcznikiem w okół bioder i JA - średniego wzrostu dziewczyna w tylko czerwonej koronkowej bieliźnie, złączeni w jedność, zdaje sobie sprawę z czegoś naprawdę ważnego.
- Okey. Ufam Ci Malik. Proszę nie zepsuj tego.
__________________________________________________________________
Mamy 20! Dziękuje wszystkim, którzy w ogóle czytają moje wypociny XD Mam nadzieję, że mimo wszystko się wam spodoba!
Kocham <3
Bye, Natt xx
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Awws, ufa mu!1!1!1 Juz miałam Cie "opieprzyć" za to, ze nie ma tak długo rozdziału xD No, ale nie zrobiłabym tego nawet ;D Kurdee, dalej się nie dowiedziałam kto jej czegoś dosypał, czy co się stało, ewws. Czekam na następny, weny xx
OdpowiedzUsuńPs: Zapraszamy do mnie, to nie ff, lecz blog, na którym wypowiadam się na rożne tematy( mogę nawet napisać recenzję bloga, filmu etc)
Teenagethoughtsblog.blogspot.com
+Hahah, pierwsza, Cwele xD
Jezu kocham to!!!
OdpowiedzUsuńKto ją tak wgl naćpał?
Życzę weny xx
@ziam__shipper_
Szukasz spisu?
OdpowiedzUsuńchcesz się wybić?
może poczytać inne blogi?
Zapraszam do Spis opowiadań o 1D
Rozdział cudowny i z niecierpliwością czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!
OdpowiedzUsuńNo ale też jestem ciekawa kto ją naćpał?
Do następnego - @zosia_official