Ten rozdział ma specjalną dedykację dla kogoś kto czekał na ten rozdział bardziej niż ja :)) Dziękuje za to, że jesteś! Tak to dla Ciebie Wiktorio! <3 Dzięki tobie w ogóle wiem, że ktoś to czyta i zależy Wam na nowych rozdziałach! ;*
Sky P.O.V
Siedzę na skórzanej kanapie w salonie Zayna zastanawiając się nad możliwościami ucieczki, gdy on sam znajduje się teraz w kuchni przygotowując nam coś "dobrego" do zjedzenia. Cała droga do tego miejsca minęła nam w ciszy, ale ani trochę nie miało to dla mnie znaczenia. Nie rozumiem tej całej szopki, którą odstawia; nie rozumiem po co to wszytko robi, przecież nie jestem nikim wyjątkowym, czy nawet ważnym, ale za wszelką cenę dowiem się o co w tym wszystkim chodzi. Kuchnia jest tuż za ścianą więc cały czas słysze jak Zayn się po niej krząta. Nie mogę tak tutaj siedzieć! Powoli podnoszę się z kanapy i cicho przechodzę przez salon znajdując się w korytarzu. Jeszcze tylko kawałek, taki malutki i się stąd wydostane! Na samą myśl o wolności przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz, a na mojej twarzy pojawił się idiotyczny uśmiech. Szybko zgarnęłam z wieszaka moją ramoneskę i położyłam dłoń na klamce ciągnąc ją w dół. Mój uśmiech stał się jeszcze szerszy gdy drzwi ustąpiły, a ja stanęłam na korytarzu. Biegiem puściłam się przed siebie i zamiast czekać na windę wybieram schody. Przyśpieszyłam, bo jestem pewna, że chłopak już za chwile zorientuje się, że mnie nie ma, a wtedy nic ze mnie nie zostanie. Szczęśliwa jak chyba jeszcze nigdy dotąd wbiegam do holu i zwalniam by nie rzucać się w oczy. Jestem już tak blisko wyjścia, ale nagle ktoś szarpie mnie za ramię. Przerażona odwracam się myśląc, że Zayn już się zorientował, ale wcale nie zastaję tych miodowych oczu tylko jakieś inne - niebieskie. Koleś nic nie mówiąc szybko przerzucił mnie sobie przez ramię i spokojnym krokiem podszedł do windy i ją przywołał. Świetnie! Nawet nie mam ochoty krzyczeć czy się szarpać, bo doskonale wiem, że to już koniec. Moja głowa sama podsuwa mi coraz to nowe sposoby w jakich mogę zginąć, już za chwilę z rąk Zayna. Atmosfera w windzie jest bardzo napięta, ale facet wcale nie zwraca na to uwagi. Jego wyraz twarzy jest cały czas taki sam - kamienny; niczym Zayn. Jest przystojny, a jego oczy są prawie tak błękitne jak ocean, ale to wszystko to nic w porównaniu do mężczyzny, który siłą mnie tu przywiózł. STOP! Boże Sky ogarnij się! Ten przystojny porywacz za jakieś kilka minut poćwiartuje Cię w swojej kuchni. Drzwi windy otworzyły się na właściwym piętrze, a niebieskooki już po kilku krokach stoi przed drzwiami i bez pukania wchodzi do mieszkania. Rzucił, podkreślam rzucił mnie na kanapę i od razu wyszedł. Boże co ja mam teraz zrobić?! Myśl Sky! Ponownie zrywam się na nogi, ale zanim nawet stawiam pierwszy krok zauważam Zayna opierającego się o framugę drzwi od kuchni. Mierzymy się spojrzeniem, ale już po chwili muszę odwrócić wzrok.
- Chodź. Kolacja na stole.
Co?! Szybko podnoszę głowę, ale jego już nie ma. Żadnych krzyków i rękoczynów? Żadnych awantur? Niepewnie stawiam kroki i wchodzę do białej, przestronnej kuchni, a moje nogi uginają się od przyjemnego zapachu kurczaka. Zayn wyciąga z lodówki czerwone wino podczas gdy ja siadam na wolnym miejscu. Gdy tylko mój kieliszek się zapełnił biorę go do ręki i pociągnęłam długi łyk mrucząc cichutko pod nosem, lecz tą cudowną chwilę niszczy cichutki chichot wylatujący z ust Malika. Zaraz, zaraz. Chichot? Moje oczy podwoiły swoje rozmiary, ale on wcale się tym nie przejął i postawił przede mną talerz z pysznie wyglądającym kurczakiem z warzywami. Moje brwi uniosły się w pytającym geście na co on tylko wzruszył ramionami i zajął miejsce na przeciwko mnie.
- Smacznego. - uśmiechnął się delikatnie, a moje brwi podniosły się jeszcze wyżej - jeśli w ogóle jest to możliwe. Co się stało z tym człowiekiem? Jeszcze kilka godzin temu był gotów mnie zgwałcić, a teraz? Jakby był zupełnie nową osobą. Może choruje na schizofremię?
- Dziękuje. Tobie też. - oddałam mu uśmiech i wzięłam pierwszy kęs. Boże jakie to dobre! Z zamkniętymi oczami rozkoszowałam się smakiem kurczaka na moim języku.
- Smakuje Ci?
- Bardzo. - jestem pewna, że wyglądam jak idiotka tak szczerząc się do niego, ale to najlepszy kurczak jaki w życiu jadłam. - Sam to zrobiłeś? - Potaknął. - Jesteś świetnym kucharzem Zayn. - Albo mi coś dosypał do wina, albo on naprawdę się zarumienił! Co prawda delikatnie, ale zawsze. Uśmiecham się sama do siebie na jego reakcję.
- Dziękuje, Doll.
Znów siedzę na kanapie w salonie, ale tym razem nigdzie się nie wybieram. Na wielkim plazmowym telewizorze leci "Batman: Początek", na kolanach stoi miska pełna popcornu, a ramię Zayna oplata moją talię. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale podczas obiadu rozmawiało nam się tak swobodnie i komfortowo. Mówiliśmy o różnych tematach poznając się lepiej - ja opowiadałam mu o swoim dzieciństwie, a on o swoim - choć zdradził mi zdecydowanie mniej. Właśnie zaczyna się najlepsza scena, a dzwonek jego telefon rozbrzmiewa w pokoju. Widzę jego zirytowanie na twarzy, gdy tylko dostrzega kto do niego dzwoni, ale i tak odbiera. Udaję, że oglądam dalej, ale w całości skupiam się na tym by usłyszeć cokolwiek, lecz na próżno.
- Czego?... Jestem zajęty, lepiej, żeby to było coś ważnego... Teraz?... Kurwa, okey... Będę za pół godziny... Nie przyjadę sam... Tak, Sky... Zamknij się debilu!... Na razie.
- Coś się stało? Gdzie jedziemy?
- Na wycieczkę. - uśmiechnął się do mnie już kolejny raz tego wieczoru, a ja za każdym razem kiedy to robi czuję przyjemne ciepło i nie mogę tego nie odwzajemnić. - Idź weź szybki prysznic i zaraz wyjeżdżamy.
- Okey. - Sama nie wiem dlaczego, ale zanim wstałam szybko cmoknęłam go w policzek, po czym szybko pognałam do korytarza. Zaraz po obiedzie Zayn pokazał mi swoje mieszkanie, więc nie mam problemu z trafieniem do łazienki. Szybko wiąże włosy na czubku głowy i rozbieram się do naga. Moje mięśnie rozluźniają się gdy gorąca woda spływa po moim ciele. Szybko mydlę się żelem Zayna, bo niestety dziś nie mam czasu na zrelaksowanie się. Po 10 minutach wychodzę z kabiny i wycieram się puszystym ręcznikiem. Uśmiecham się do swojego odbicia, gdy słyszę delikatne pukanie.
- Sky? Przyniosłem Ci ubrania.
Jak mogłam o tym zapomnieć? Powoli podchodzę do drzwi i uchylam.
- Dziękuje. - gdy przejmuje od niego ubrania nasze palce się stykają, a ja znów mogę poczuć to delikatne mrowienie. Odbieram to co mi przyszykował i zatrzaskuje drzwi z rumieńcem na twarzy. Dlaczego tak na niego reaguje? Przecież tak nie powinno być... On jest niebezpiecznym kryminalistą, a nie chłopakiem, którego mogłabym przedstawić rodzicom. Co? O czym ja w ogóle myślę? Nie będzie żadnego wieczorku zapoznawczego. Zrzuciłam z siebie ręcznik i spojrzałam na ubrania, które mi przyniósł. On chyba żartuje. Gdzie my się do jasnej cholery wybieramy? Nawet teraz kiedy jestem taka zła nie potrafię ukryć małego uśmiechu, bo to właśnie TA sukienka; sukienka z naszego pierwszego spotkania i jestem niemal na sto procent pewna, że to nie jest przypadek. Zrezygnowana złapałam za komplet czerwonej bielizny i założyłam na siebie. Jakoś nie jestem specjalnie zaskoczona jej widokiem, ale nie mam zamiaru dawać mu tej satysfakcji i się z nim wykłócać, bo wiem, że to bez sensu, a on tylko by mnie zawstydził rzucając jakieś kąśliwe uwagi. Moje włosy związałam w kucyk na czubku głowy i zrobiłam delikatny makijaż kosmetykami, które przyniósł mi wraz z ubraniami. Wszystko co słyszę wychodząc na korytarz to cisza. Super. Gdzie on jest? Kieruje swoje kroki do salonu, ale Zayna tu nie ma. Nie mam zamiaru go szukać więc siadam na kanapie i zjadam resztki popcornu, który jeszcze został z naszego seansu filmowego.
- Gotowa? - Podnoszę głowę by dostrzec jak zadowolony z siebie uśmiecha się pod nosem. Prycham na ten widok i wstaje, a przechodząc obok niego trącam go ramieniem.
- Gdzie jedziemy?
- Zobaczysz, Doll.
- Ugh.
- Nie denerwuj się tak. Złość piękności szkodzi.
- W takim razie Ty, musiałeś się bardzo dużo złościć. - odgryzam się i mijam go by już przy drzwiach wsunąć na stopy moje krótkie converse. Nawet dobrze, że wielki pan przystojny nie pomyślał o zabraniu jednej z moich par szpilek. - Jedziemy?
- Chodź.
Niespodziewanie łapie mnie za dłoń i splata razem nasze palce. Szok i zdezorientowanie nie pozwalają mi jakkolwiek na to zareagować, dlatego gdy Zayn rusza ja idę za nim jak potulny piesek.
- Powiedz mi, że to nie to o czym myślę.
- To właśnie to Doll. Witaj na Death Race.
To miejsce w ogóle nie przypomina tego co pokazują nam na tych wszystkich filmach. Zamiast seksownych dziewczyn z kusząco opalonym i odsłoniętym ciałem; wszędzie pałętały się laski z toną tapety na twarzy i pomarańczową od samoopalacza skórą. Na samą myśl, że to właśnie tutaj spędzę dzisiejszy wieczór po moich plecach przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Zayn parkuje na samym środku placu, a jego samochód automatycznie zostaje okrążony przez prawie rozebrane kobiety. Fuj! Brunet szybko wysiada z auta, ale mi nie jest to dane, bo gdy tylko próbuje pociągnąć za klamkę nadchodzi rozczarowanie. Przez przednią szybę widzę jak mój "towarzysz" okrąża auto, a wzrok wszystkich skupiony jest właśnie na nim - faceci zaciskają pięści i rzucają mu gniewne spojrzenia, dziewczyny starają się zwrócić na siebie jego uwagę, ale on jakby niczego nie zauważał stanowczo podchodzi w stronę moich drzwi i otwiera je przede mną wywołując wśród wszystkich niemałe zdziwienie. Z lekkim wahaniem podaje mu dłoń i z jego pomocą opuszczam ciepłe wnętrze auta. Teraz wzrok wszystkich z niego kieruje się na mnie i cała sytuacja się zmienia. Te rozebrane prawie do naga kobiety mordują mnie wzrokiem, gdyż właśnie zniszczyłam ich szanse na szybki numerek z Zaynem, a faceci uśmiechają się zalotnie w moją stronę i puszczają oczka. Prycham pod nosem i zwracam tym na siebie uwagę Zayna. Chłopak widząc niesmak na mojej twarzy rozgląda się i posyła groźne spojrzenia tym wszystkim ludziom. Jego ręka zmienia swoje położenie i już po chwili znika z mojego nadgarstka i opiekuńczo obejmuje mnie w tali przyciągając ,mnie do siebie jak najbliżej i prowadząc nie wiadomo gdzie. Idziemy szybko, a ja wśród tłumu wyłapuje znajomą czuprynę. Błagam no! Nie chcę teraz z nim gadać. Moje wewnętrzne prośby nie zostają jednak wysłuchane i już po chwili stoję oko w oko z Harrym Niebezpiecznym Dupkiem Łamiącym Serca Styles'em.
- Cześć Sky. - Uśmiecha się promiennie, a ja ledwie powstrzymuje się od przewrócenia oczami na widok jego entuzjazmu. Jestem pewna, że gdyby nie to co zrobił Monic byłabym nawet w stanie się z nim zaprzyjaźnić, ale nie teraz, nie z wiedzą, że przez niego jej życiu zagrażało - a może i nadal zagraża - niebezpieczeństwo.
- Taaa, cześć.
- Słuchaj Doll. Teraz zostaniesz tutaj z Harrym i nie ruszysz się nawet o krok, jasne? - Zayn odwrócił mnie do siebie i patrzy prosto w moje oczy szukając w nich potwierdzenia.
- Co? Dlaczego? - Wybucham zszokowana, a moje oczy wyglądają teraz pewnie jak spodki. - A Ty niby gdzie idziesz? Po co mnie tutaj w ogóle zabierałeś skoro zostawiasz mnie z nim? - Ostatnie słowo niemalże wysyczałam, wskazując palcem na zdziwionego Harry'ego.
- Przestań. - Zaczął Zayn przez zaciśnięte zęby. - Zostaniesz z nim i będziesz grzeczna, jasne? Rozejrzyj się skarbie. - Zrobiłam jak kazał. - Widzisz tych wszystkich facetów? - delikatnie potaknęłam na co on kontynuuje - Każdy z nich nienawidzi mnie tak bardzo, że jest w stanie posunąć się nawet do tego by Cię zabrać tylko dlatego, że pojawiłaś się tutaj ze mną. Nie ma znaczenia, że nic dla mnie nie znaczysz. Zabiorą Cię tak czy tak. Więc lepiej słuchaj się Harry'ego i nie odchodź nawet na krok; nawet do pieprzonego kibla. Zrozumiałaś?
- T-tak.
- To dobrze. - Uśmiechnął się delikatnie. - Czas rozpocząć Death Race . Baw się dobrze skarbie.
Zayn jeszcze tylko musnął ustami moje czoło i odszedł z powrotem w stronę swojego auta, zostawiając za sobą tylko zapach perfum zmieszanych z dymem papierosowym.
____________________________________________________________________________________________________________________________________
PRZEPRASZAM, ŻE CZEKALIŚCIE AŻ TYLE, ALE OTO NADCHODZĘ Z NOWYM ROZDZIAŁEM I MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ WAM SPODOBA! DZIĘKUJE KAŻDEJ OSOBIE, KTÓRA POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM ZOSTAWIŁA PO SOBIE KOMENTARZ! NAWET NIE ZDAJECIE SOBIE SPRAWY ILE TO DLA MNIE ZNACZY! PISZĘ TO TYLKO DLA WAS! DZIĘKUJE! <3
Natt ♥
P.S NAPRAWDĘ NIE WIEM KIEDY POJAWI SIĘ NASTĘPNY... :( PRZYKRO MI, ALE JESTEM W KLASIE MATURALNEJ I KONIEC ROKU ZBLIŻA SIĘ NIEUBŁAGANIE, A RAZEM Z NIM MATURA I EGZAMIN ZAWODOWY :( PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKO! POSTARAM SIĘ DODAĆ SZYBCIEJ!
Czekam z niecierpliwością ♥
OdpowiedzUsuńPowodzenia na egzaminie ;***
Omomom! Świetny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńTo fanfiction jest zdecydowanie moim ulubionym! Eww, podejrzewać, ze Sky nie poslucha Zayn'a i na 99% gdzieś polezie xD
Sprawdzalam kto komentował wcześniejszy rozdział i nie widziałam nikogo o imieniu "Wiktoria", no prócz mnie oczywiście, więc na poczatku myślałam, ze o mnie chodzi, ale niee… na pewno nie xD tak czekalam na ten rozdział bardzo, ale na pewno nie o mnie chodzi.
Nie mogę się doczekać następnego. Będę czekać, wiem, ze masz obowiązki i szkołę, wiec będę mieć nieco więcej cierpliwości ;D
Życzę weny! Oraz powodzenia na maturze. ;*
Tak, chodzi właśnie o Ciebie :* dziękuje za wiare i cierpliwość ;* na pewno coś się pojawi do tego czasu, ale dziękuje xx
UsuńOjoj! Dziękuje.
Usuńcudny rozdział, nie mogę się doczekać następnego :D
OdpowiedzUsuńnie przejmuj się regularnym dodawaniem rozdziałów, my poczekamy, a matura nie, więc bierz się za naukę i pisz tylko wtedy kiedy naprawdę będziesz miała na to ochotę xx
tak w razie czego, bo nie wiem czy do tego czasu dodasz rozdział, powodzenia na maturze!!!
@ziam__shipper_
Świetny rozdział, warto było czekać :)
OdpowiedzUsuńTeż myślę, że Sky sobie gdzieś pójdzie :D
Zgadzam się z komentarzem wyżej, na pierwszym miejscu miej naukę, my możemy poczekać :) Pisz kiedy będziesz miała czas i ochotę :)
Do kolejnego ! /@zosia_official