poniedziałek, 8 grudnia 2014
CHAPTER 12
Zayn P.O.V
Zamknąłem za sobą drzwi i rzuciłem klucze na komodę i ruszyłem do kuchni po piwo. Ze swoją zdobyczą usiadłem na skórzanej czarnej kanapie przed ogromnych rozmiarów telewizorem. Pociągnąłem długi łyk z już otwartej butelki i spojrzałem na zegarek. Gdy odstawiłem Sky do domu napisałem do Styles's bo mamy robotę do wykonania. Nie ma nawet opcji, że przyjdzie na czas więc wygodnie rozłożyłem się na kanapie i włączyłem TV. Bezsensu przełączam kanały w poszukiwaniu czegoś ciekawego, ale że coś znajdę graniczyło z cudem. Oczywiście mam rację i w tym wielkim gównie lecą same pierdoły. O! A to co? Wysokie i szczupłe dziewczyny ubrane tylko w niesamowicie skąpe bikini chodziły właśnie po wybiegu. Idiotyczny konkurs, ale można chociaż oko nacieszyć.
Złapałem się na myśleniu o tym, że moja Sky wygląda o wiele lepiej niż one wszystkie i jeszcze na dodatek bez tych wszystkich gówien na twarzy. Wystarczy, że spojrzy na mnie spod tych swoich niesamowicie cholernie długich rzęs, a moje spodnie stają się ciasne. Gdy dziś zobaczyłem ją w tej niebezpiecznie krótkiej i obcisłej sukience myślałem, że nie dam rady się powstrzymać i będę pieprzyć ją cholernie mocno na oczach wszystkich w klubie. Zostawiłem ją "samą", bo wiedziałem, że gdy będę blisko niej to nie dam rady się powstrzymać. Oczywiście cały czas miałem ją na oku, a gdy napatoczył się tam ten cały Jay akurat byłem w kiblu z tą cycatą blond dziwką. Przykleiła się do mnie zaraz po tym jak zostawiłem Sky przy barze, a skoro nie mogłem pieprzyć Doll to musiałem się zadowolić za pomocą jakiejś laski. Nie wiem czemu, ale gdy ta bezimienna laska mi obciągała przed oczami miałem brązowooką piękność. Kurwa! Jestem pewien, że zrobiłaby to o wiele lepiej. Jej dłoń na mnie poruszająca się w miarowym tempie, następnie zastąpiona przez jej pełne wargi. Nagle poczułem jak moje spodnie robią się ciasne. Cholera! Nie mogę jej jeszcze pieprzyć. Napięcie od razu zeszło jak zdałem sobie z tego sprawę. Mam wobec niej trochę inne plany, ale wszystko w swoim czasie.
Zanim po nią przyjechałem Gary zadzwonił do mnie i przekazał, że nasz stary przyjaciel Adams znów zalega ze spłatą. Mocno zacisnąłem swoje dłonie na butelce. Kurwa! Nikt nie będzie sobie ze mnie kpić! Znów spojrzałem na zegarek i już miałem dzwonić po tego idiote, ale drzwi otworzyły się, a Hazz wszedł do salonu z butelką piwa w ręce i rzucił się na miejsce obok mnie.
- Co jest? - zapytał i pociągnął łyka z butelki. - O! A co my tu mamy? - Odsunął butelkę od ust i wskazał na telewizor.
- Kurwa Harry miałeś tu być prawie godzinę temu!
- No wiem, wiem. Ale byłem w klubie i nie widziałem, że pisałeś. Daj spokój. Jeszcze zdążymy się tym zająć.
- Jak ja nienawidzę tego twojego pierdolenia. - westchnąłem i dopiłem moje piwo do końca. - Dalej ruszaj dupsko. Jedziemy.
- No ej! Daj mi chociaż piwo dokończyć!
Wstałem z kanapy i szybkim ruchem znów narzuciłem na siebie moją skórzaną kurtkę. Ruszyłem w stronę drzwi wyjściowych i od razu usłyszałem za sobą kroki Harry'ego. Wyszliśmy na korytarz i zamknąłem drzwi na klucz. Szybko dotarliśmy do windy i zjechaliśmy na sam dół do podziemnego parkingu. Gdy tylko wsiedliśmy do mojego Range Rovera Harry zaczął opowiadać o swojej dzisiejszej wizycie w klubie. Boże on się nigdy nie zamyka!
- Zgadnij kogo widziałem?
- Kogo?
- No zgadnij! - Boże ale z niego czasami dzieciak. Przewróciłem oczami i spojrzałem na niego, a on już się na mnie patrzył z tym swoi głupim uśmieszkiem na twarzy.
- Nie mam pojęcia Hazz. Po prostu mi powiedz i będziemy mieli to już z głowy. - mruknąłem.
- Podpowiem Ci. Mega seksowna brunetka, długie nogi i nie to nie jest Monic.
- Nie wiem Harry.
- Zayn! Skup się! Jej imię zaczyna się na "S".
- Kurwa Harry! Nie mam czasu na takie zgadywanki! Albo mówisz, albo siedź cicho!
- Sky! Kurwa widziałem Sky! Ale jakaś dziwna była dzisiaj.
- Wiem, że była bo przyjechała tam ze mną. - wzruszyłem ramionami.
- Jak to przyjechała z Tobą? - Harry się zdziwił.
- Po prostu ze mną. Dlaczego sądzisz, że była dziwna?
- No po prostu dziwna. - wzruszył ramionami - Nie wiem co jej odbiło. Ostatnio dobrze się dogadywaliśmy, a dzisiaj powiedziała, że mam się nie zbliżać do niej a tym bardziej do Monic.
- Zaraz, zaraz. Jak to dobrze się dogadywaliście? To wy się w ogóle znacie? - zapytałem zaskoczony i spojrzałem na niego. Co się do cholery dzieje?
- Jasne. Tak jakoś wyszło. - wzruszył niepewnie ramionami, a ja mocniej zacisnąłem pięści na kierownicy. Czemu ja nic nie wiem o tym że mój kumpel gada z moją dziewczyną? Tak kurwa ona jest moja!
- Zamierzałeś mi w ogóle o tym powiedzieć?
- A miałem?
Kurwa, trzymajcie mnie bo nie wytrzymam. Czy on na serio jest taki głupi czy tylko udaje?! Ja pierdole...
- Nie kurwa. Trzymaj to w tajemnicy!
- Dobra. Uspokój się Zayn. Nie wiedziałem, że to, że się z nią dogaduje jest takie istotne. Po prostu ona przyjaźni się z Monic i gdy raz do niej poszedłem to tylko Sky była w jej mieszkaniu i tak wyszło, że pogadaliśmy sobie i powiedziała mi żebym walczył o dziewczynę, którą kocham bo ona jest tego warta.
Prychnąłem pod nosem na jego wyznanie miłości. Ja nie wierzę w takie rzeczy i wszyscy doskonale o tym wiedzą. Dla mnie miłość to tylko fantazja tych wszystkich czubków, którzy w nią wierzą. Ja toleruje tylko pożądanie; nic więcej. Nikt nie jest w stanie zmienić mojego podejścia. Szybki numerek z przypadkową laską i koniec znajomości. Po co przeciągać sprawę? Nie drążąc już dłużej tego tematu zaparkowałem auto pod obskurną kamienicą i wysiadłem z auta. Przeszedłem parę kroków i oparłem się o maskę auta wkładając papierosa między wargi i odpaliłem go. Zaciągnąłem się i poczułem jak moje napięte mięśnie momentalnie się rozluźniają, wypuściłem z ust dym który uformował się w idealne obręcze. Poczułem obecność obok siebie i gdy tylko odwróciłem swoją głowę ujrzałem tak samo opierającego się o moje auto. Ze spokojem dokończyłem papierosa i nic nie mówiąc odepchnąłem się od maski i zza paska moich spodni wyciągnąłem pistolet, którym ostatnio mierzyłem do Sky. Jasne, że bym do niej nie strzelił, a przynajmniej nie jeszcze teraz, ale miałem nadzieję, że będzie na tyle przerażona by wrócić ze mną. Niestety Monic musiała się wtrącić i wtedy straciłem swoją szansę. Uśmiechnąłem się pod nosem na wspomnienie strachu w oczach Sky.
- Idziemy? - zapytał Harry lekko skonsternowany moim zamyśleniem. Nie zdarzało mi się to często; przeważnie byłem skupiony na wykonaniu zadania.
- Tak. Jasne.
Kiwnąłem na niego głową, a on wyciągnął swojego glock'a i ruszyliśmy do wejścia do kamienicy. Od razu po przekroczeniu progu obrzydliwy smród uderzył w moje nozdrza. Łatwo było można rozpoznać zapach marihuany krążący wokół nas. Szybko wbiegliśmy po schodach na 3 piętro, przemierzyliśmy korytarz by na końcu stanąć przed właściwymi drzwiami. spojrzałem na Harry'ego dając mu znać, że możemy zaczynać, a on jednym kopniakiem wyważył drzwi i puścił mnie przodem. Przekroczyłem próg ostrożnie omijając leżące na podłodze potłuczone szkło. w mieszkaniu śmierdziało jeszcze gorzej niż na korytarzu. Weszliśmy do salonu i rozejrzeliśmy się za naszą zgubą.
Nagle usłyszeliśmy ciche jęki dochodzące z końca korytarza na co Harry uśmiechnął się podstępnie. Powoli ruszyliśmy w stronę jak mniemam sypialni, a jęki stawały się coraz głośniejsze. Gdy stanęliśmy przed drzwiami delikatnie przekręciłem gałkę i je popchnąłem.
Ujrzeliśmy dokładnie to co myślałem, że ujrzymy. Nasz drogi kolega Adams właśnie posuwał jakąś dziwkę, która zdecydowanie udawała, że ten frajer sprawia jej przyjemność. Wraz z Harry'm zaśmialiśmy się cicho pod nosem nie chcą im przeszkadzać, ale on był tak pochłonięty pieprzeniem tej małej dziwki, że nawet gdybym zrobił to na cały głos on nawet nie zwróciłby uwagi na naszą obecność.
- Witaj Adams. - powiedziałem gdy już miałem dość oglądania tego pieprzonego taniego porno. Oboje od razu obrócili swoje głowy by spojrzeć na nas, a na twarzy Adamsa pojawiło się przerażenie. Natychmiast wstał na równe nogi zakładając szybko bokserki, podczas gdy laska zakryła się prześcieradłem.
- Zayn, kumplu. Cześć.
Prychnąłem na jego słowa. Od samego początku podejrzewałem, że tak właśnie będzie. My wejdziemy, ona zacznie się podlizywać, my poudajemy, że się nabieramy i grzecznie poprosimy o zwrot kasy, on powie, że nie ma, ale będzie miał za tydzień, a skończy się to tak jak w każdym innym przypadku czyli kulką w łeb. Ale dziś nie miałem na to ochoty.
- Gdzie nasza kasa?
- Hej. Spokojnie Zayn.
- Zamknij się śmieciu! - warknął Harry. - Gdzie kasa?!
- Nie mam jeszcze całości, ale przysięgam, że będę miał w przyszłym tygodniu!
Wiedziałem, że to tak będzie wyglądać.
- Hmmm... Serio? Wybacz, ale chyba jednak Ci nie wierzę. - uśmiechnąłem się złośliwie i przeładowałem broń. - Pytam po raz ostatni. Gdzie kasa?
- Przysięgam! Nie mam jej!
- Ale na dziwkę masz?!
- Harry. Kumplu. Przecież wiesz, że mówię prawdę. Błagam dajcie mi jeszcze tydzień.
- Ile masz? - zapytałem.
- 2 tysiące.
- Brakuje jeszcze 3 tysięcy. Nie dasz rady ich załatwić wciągu tygodnia.
- Dam! Obiecuje!
- Daj mi je. - powiedziałem i kiwnąłem pistoletem w jego kierunku. Natychmiast ruszył się z miejsca i podszedł do komody stojącej w rogu pokoju. Z pierwszej szuflady wyciągnął białą kopertę i mi ją podał. Rzuciłem ją do Harry'ego by przeliczył czy się zgadza.
- Zgadza się. 2 tysiące. - Schował kopertę do tylnej kieszeni swoich jeansów i spojrzał na mnie.
- Przykro mi Adams. Ale za długo już czekaliśmy. Jesteś spóźniony już 2 tygodnie.
- Przysięgam, że przyniosę je do końca tygodnia.
- Gówno prawda. Lepiej powiedz "pa pa" swojej małej szmacie.
Wymierzyłem pistoletem prosto w jego głowę i nim zdążył cokolwiek powiedzieć, bez żadnych skrupułów pociągnąłem za spust. Po pomieszczeniu rozległ się huk wraz z krzykiem dziwki, która cała zapłakana siedziała dalej na łóżku owinięta tym cienkim prześcieradłem. Ciało Adamsa osunęło się po ścianie zostawiając na niej smugi czerwonej krwi. Spojrzałem na Harry'ego, który w tym momencie pociągał za spust i kula z jego broni przeszła prosto przez klatkę dziewczyny leżącej na teraz już zakrwawionym łóżku.
- Nie potrzebni nam świadkowie. - wzruszył tylko ramionami i wyszedł z pokoju, a ja wraz za nim. Coś się w nim zmieniło; stał się bardziej brutalny i to wszystko przez rozstanie z Monic. Nigdy nie miałem nic przeciwko niej, nigdy nie wchodziła mi w drogę i umiała radzić sobie z charakterkiem Harry'ego i choć nie wierzę w miłość to ci dwoje byli sobie naprawdę bliscy. Nawet przed poznaniem tej dziewczyny Harry nie był taki brutalny i bezuczuciowy. Prawdę mówiąc wcale mi to nie przeszkadza, teraz Harry wykonuje naszą robotę jeszcze lepiej. Razem zbiegliśmy ze schodów i wsiedliśmy do mojego auta. Harry wrzucił pieniądze do schowka, a ja ruszyłem z piskiem opon.
_____________________________________________________________________________________________________________________________________
PRZEPRASZAM
Welcome in hell zostało nominowane do bloga miesiąca i w związku z tym bardzo chciałabym was prosić o głosowanie. Głosujcie wy i niech głosują wasi znajomi bo to naprawdę wiele by dla mnie znaczyło.
Ten rozdział to taki mały bonus za opóźnienie. Nie będę się tłumaczyć bo przecież nie ma sensu. Mam nadzieję, że rozdział mimo wszystko wam się spodobał. Przepraszam za jakiekolwiek błędy :))
Polecajcie swoim znajomym!
KOMENTUJCIE!
bye
Natt ♥
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super rozdział .Super blog.Nie przejmuj się na taki świetny rozdział mogę czekać wiecznie :* .Na koniec życzę ci dużo ,dużo. weny,* buziakl /Anonimka
OdpowiedzUsuńKurde kochanie ,jest IDEALNIE!! Z każdym rozdziałem jesteś coraz lepsza ,nie mogę się nadziwić.No to na tyle ,pozdrawiam gorąco <3 BUZI BUZI :* !~Aga
OdpowiedzUsuńKocham ,kocham i kocham. Chcę już nn.Mam małą prośbę żebyś dodawała częściej rozdziały bo za każdym razem nie mogę się doczekać kolejnego ;)Loola:D♥♥♡
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie. Ciągle dodajesz nowe akcję. Ciągle coś się dzieje. Zazdroszczę talentu. Też bym chciała tak pisać. Kocham to opowiadanie. Ciągle dodajesz nowe akcję. Ciągle coś się dzieje. Zazdroszczę talentu. Też bym chciała tak pisać. Życzę weny bo już nie mogę się doczekać następnego rozdziału. WENY <3@love_hariana :D
OdpowiedzUsuńDLACZEGO.
OdpowiedzUsuńTY.
MI.
TO.
ZROBIŁAŚ.
I.
URWALAS.
W.
TAKIM.
KURWA.
MAĆ.
MOMENCIE.
Hashahahs rozdział cudny, mówiłam już, że cię uwielbiam? <3
Świetny rozdział !
OdpowiedzUsuńCzekam na nn!
Jesteś niesamowita !
Życzę weny !
Super rozdział ! Nie wiem czemu, ale przy rozmowie Zayn'a z Hazzą, w tym samochodzie, nie mogłam wytrzymać ze śmiechu :D
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :) Muszę ci powiedzieć, że z każdym kolejnym rozdziałem robi się coraz ciekawiej :) Do następnego - @zosia_official
<3 super <3
OdpowiedzUsuńJesteś świetna a na rozdziały mogę nawet czekać całe moje życie :D <3 mam nadzieje ze piszesz juz następny ^^ zazdroszczę Ci wyobraźni i tego ze tak świetnie piszesz ! <3
OdpowiedzUsuńKocham najmocniej <3 /Ann
Wow ! <3
OdpowiedzUsuńI będę głosować mam nadzieje że się uda :*
super rozdział :)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie :)
http://onedirection-foreveryoung1d.blogspot.com/
nie mogę się doczekać następnego!
OdpowiedzUsuńperspektywa Zayna jest super mam nadzieję że będzie częściej :)
@ziam__shipper_
zostałaś nominowana do LA. Wiecej informacji na http://forget-forever-to-you.blogspot.com/p/liebster-award.html
OdpowiedzUsuńJejku dziękuje xx
Usuńno, no, no. znasz już moje zdanie na temat twojej fabuły, KTÓRA BARDZO MI SIĘ PODOBA, a także na temat tego rozdziału, KTÓRY TAKŻE PODOBA MI SIĘ JAK CHOLERA : )
OdpowiedzUsuńświetny pomysł żeby wpis był z perspektywy Zayna, świetnie napisany rozdział, humor też się pojawił. podczas rozmowy Zayna i Harrego nieźle się uśmiałam : P jednym słowem I D E A L N I E, jak zawsze zresztą ^^ powiem ci, że mogłabyś coś raz dla odmiany zawalić, a nie samą perfekcją daje : D
dawaj nam kolejny szybciutko, pozdrawiam i bardzo dziękuję ci za nominację.
fan #1 @czaary_maary xx