niedziela, 19 października 2014

CHAPTER 6


Hej, dzisiaj notka wyjątkowo do góry :) jest mi bardzo przykro, że nie było mnie tak długo bo chyba ponad miesiąc. Nie wiem czy warto się tłumaczyć bo wiem, że nie wszystkich to interesuje :) Wiem, że obiecałam rozdziały co niedzielę, ale mój komputer odmówił posłuszeństwa i był u naprawy ;) całe oprogramowanie mi padło i musiałam mieć wgrane nowe i na dodatek zawiasy mi siadają :/ Tak że wiecie postaram się teraz to jakoś wam wynagrodzić ;) oczywiście nie siedziałam i nie obijałam się podczas tej przerwy więc mam pare nowych pomysłów i kilka rozdziałów do przodu i na pocieszenie dodam tylko że będą one o wiele dłuższe ale to za jakiś czas :D

Mam nadzieję że ci co tu byli zostali i może nowe osoby znalazły moje ff i może jest cień szansy że im się spodobało ;p i mam prośbę by Ci co przeczytają ten rozdział zostawili komentarz nawet najkrótszy, ale chcę wiedzieć ile osób to czyta <3 pozdrawiam i miłej lektury Natt ♥ *** P.S Mam nadzieję, że taka długość was zadowoli xx ________________________________________________________________________________________________________________________________ Sky P.O.V


Siedzę samotnie w moim pokoju i po raz kolejny czytam mail'a z Uniwersytetu, który dzisiaj otrzymałam. Czytam go już chyba setny raz i nadal nie dowierzam temu co widzę. Jako, że (ponoć!) jestem jedną z najlepiej zapowiadających się studentów mam możliwość odbycia stażu w jednym z najlepszych szpitali w Londynie. Napisali, że to bardzo ważna decyzja, ale nie mogę dług zwlekać z jej podjęciem i muszę jak najszybciej dać im odpowiedź, bo gdybym jednak z jakiś powodów nie mogła odbyć tego stażu to na moje miejsce mogą wybrać kogoś innego. Jest to dla mnie ogromna szansa i nie mogę pozwolić by przeszła mi koło nosa. Staż ma zacząć się równo z początkiem nowego miesiąca, więc mam jeszcze trochę czasu by jakoś się do niego przygotować. Ostatnio zakupiłam w księgarni kilka na prawdę ciekawych podręczników; głównie związanych z chirurgią bo to jest mój cel. Chcę ratować życie niewinnym ludziom.
Gdy byłam małą dziewczynką zawsze wyróżniałam się wśród moich rówieśników tym, że byłam bardzo empatyczna. Moje koleżanki w wieku sześciu lat chciały zostać aktorkami czy modelkami, ale ja zawsze miałam ambitniejsze plany; marzyłam o tym by zostać lekarzem. Już od najmłodszych lat rozpruwałam moje misie i odrywałam nogi moim lalką by potem bawić się w doktora i ratować im życie podczas operacji; zwykle kończyło się na tym, że moje lalki były całe poklejone taśmą, a pluszaki zszywane przez mamę.
Gdy byłam nastolatką seriale medyczne były moim życiem. Uwielbiałam Dr House'a, zresztą nadal tak jest. Obejrzałam każdy sezon niezliczoną ilość razy. Zawsze chciałam być takim lekarzem, no może nie koniecznie z takim charakterem, lecz to właśnie aroganccy dupkowie są najlepsi w swoim fachu i nie da się tego ukryć. Trzeba być zawsze pewnym podejmowanych decyzji, nigdy nie można się wahać bo czasami właśnie to może doprowadzić nas na dno, a przy okazji pozbawić kogoś życia. House właśnie taki jest; nie przyjmuje do wiadomości, że mógłby się mylić i zawsze zwycięża nad śmiercią, dlatego właśnie tak go uwielbiam i dlatego to on jest moim wzorem i mentorem.
Mówią, że kobiety nie nadają się na chirurga. Ponoć nasze delikatne dłonie nie są zbyt pewne. Poza tym mężczyzna nie zachodzi w ciąże więc jest "niezawodny". Taaa... Równouprawnienie. To nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.

Znając swoją odpowiedź szybko wystukałam mail'a z odpowiedzią, że jestem zaszczycona możliwością zaczęcia tego stażu i że z wielką chęcią uzyskania nowej wiedzy i doświadczenia podejmę się tego zadania. Z promiennym uśmiechem na ustach wysłałam wiadomość. Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie, że spośród tylu studentów to akurat ja zostałam wybrana. Może kiedy już skończę studia otrzymam etat w tym szpitalu, a jak nie to chociaż mogę być pewna, że przyjmą mnie gdzieś indziej. Może wyjadę do Afryki by tam pomagać dzieciom... Każdy zasługuje by przeżyć swoje życie tak jak tego pragnie. Dostał szansę od Boga by pojawić się na świecie więc powinien z niej skorzystać jak najlepiej.
Usłyszałam pukanie, a zaraz potem skrzypnięcie drzwi. Gdy podniosłam wzrok znad komputera ujrzałam twarz Tom'a.

- Mogę?

Uśmiechnęłam się i poklepałam miejsce obok mnie. Tom wszedł do pokoju z dwoma kubkami parującej herbaty, odstawił je na stolik przy łóżku, a sam usiadł obok mnie, przykrył nas kocem i podał mi jeden kubek, a ja wzięłam łyka.

- Mmm... Malinowa.

- Twoja ulubiona.

- Dziękuje! - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek - Po co przyszedłeś?

Uśmiechnął się i poruszył zabawnie brwiami.

- Jak myślisz? Przychodzę do Ciebie z kubkiem herbaty i wskakuję Ci pod koc. To może oznaczać tylko jedno! - zaśmiał się i puścił mi oczko.

- Ej! - krzyknęłam ze śmiechem i uderzyłam go delikatnie łokciem w żebra - a tak na serio?

- Stella mnie tu wysłała - wzruszył ramionami - mam Cię namówić na wyjście do klubu.

- Nigdzie nie idę!

- No ej! Wcale się nie starałeś! - nagle w pokoju pojawiła się blondynka co tylko świadczyło o tym, że cały czas stała pod drzwiami i podsłuchiwała - proszę, proszę, proszę! Odkąd jesteśmy w Londynie nie byłyśmy jeszcze na żadnej imprezie!

- Byłyśmy u Monic w zeszłym tygodniu. - przypominam jej.

- Oh... Tak, ale to się nie liczy. Musimy iść do klubu.

- Serio Stell, nie mam ochoty...

Tak naprawdę to bardzo chciałabym pójść... Mam nawet co świętować, dostałam staż, ale boję się gdziekolwiek wyjść, a po zmroku tym bardziej. Jestem po prostu przerażona tym, że istnieje możliwość spotkania tam Zayn'a.

- Oj no proszę Cię! Tylko dzisiaj! Monic też idzie! Obiecałam, że pójdziemy obie. Taki babski wieczór by lepiej się poznać.

- No nie wiem Stell... - w sumie to jakie jest prawdopodobieństwo, że go spotkam? Uhh .. Nie oszukujmy się! Prawdopodobieństwo jest ogromne! Ale przecież nie mogę już do końca życia siedzieć w domu, kiedyś będę musiała stąd wyjść. Zresztą Monic to naprawdę fajna dziewczyna i chciałabym ją bliżej poznać. I oto ja Skayler "nieustępliwa" Green pękłam. Taaak, wyczujcie tą ironię. - Okey, okey. Zgadzam się.

- Aaaa! Dziękuje! Lecę powiedzieć Monic. Wychodzimy za godzinę, więc się szykuj! A Ty! - wskazała na chłopaka nadal siedzącego obok mnie - pomóż jej! Ma wyglądać niesamowicie seksownie.


***


Jesteśmy w tym klubie od dwóch godzin a ja już mam ochotę wrócić do domu. Co prawda świetnie się bawiłam do czasu aż Stella nie upiła się tak, że z Monic musiałyśmy taszczyć ją do taksówki. Stwierdziłyśmy jednak, że my zostaniemy jeszcze trochę, a blondynka wróci do domu taksówką gdzie już czeka na nią Tom. Gdy tylko wróciłyśmy do klubu od razu ruszyłyśmy w kierunku baru.

- Dwa razy Cosmopolitan! - Monic uśmiechnęła się do przystojnego barmana, a ten puścił jej oczko i uśmiechnął się zalotnie.

- Już się robi ślicznotko!

Obie zachichotałyśmy, a Monic posłała mu całusa. Ale z niej flirciara.

- Na koszt firmy moje panie!

- Dziękujemy!

- On ewidentnie na Ciebie leci! Jest niesamowicie przystojny! Weź od niego numer! - zachęcałam moją przyjaciółkę. Od razu było widać jak on na nią patrzy, zresztą nie dziwie się mu; piękny kwiecisty bralet, obcisłe spodenki z wysokim stanem i lity, które wydłużają jej nogi świetnie na niej wyglądały na prawdę zachwycająco.

- Możliwe, że to zrobię. - odpowiedziała i dyskretnie zerknęła w jego stronę. - Mam dość siedzenia! Chodźmy na parkiet! - duszkiem dopiłyśmy nasze drinki by zaraz znaleźć się na środku parkietu.

Znajomi twierdzą, że po alkoholu staję się "napaloną dzikuską" co chyba jest prawdą. Staję się po prostu odważna i nie wiem co to wstyd, a dodając do tego parkiet jestem nie do zatrzymania. Zaczęłam prowokacyjnie poruszać swoim ciałem i już po chwili poczułam obcy dotyk na moich biodrach. Nie przejęłam się tym, bo przecież trzeźwa to ja nie jestem, a poza tym jestem w klubie i moja wewnętrzna dziwka chce się zabawić! Tajemniczy facet za mną zaczął pocierać moją pupą o swoje krocze co niezbyt mi się podoba, ale przecież raz mogę zaszaleć. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie jego ohydny oddech na moim karku i lepkie ręce błądzące po moim ciele. Spróbowała się odsunąć, ale był zbyt silny. Szybko przypomniałam sobie podstawy samoobrony i jednym zwinnym uderzeniem w brzuch uwolniłam się i spokojnym krokiem podeszłam baru i zaczęłam rozglądać się za Monic, ale nigdzie nie mogłam jej dostrzec. Pewnie bawi się w najlepsze. szybko opróżniłam szklankę po kolorowym drinku i ruszyłam w kierunku toalet. Gdy byłam już blisko dostrzegłam Monic przy wyjściu ewakuacyjnym. Szarpała się z jakimś facetem i po chwili zniknęli za drzwiami. Szybko ruszyłam za nimi. Pchnęłam ciężkie drzwi, a zimny wiatr rozwiał moje włosy. Rozejrzałam się dookoła i dostrzegłam ciemną postać przygniatającą Monic do muru. Ruszyłam pewnym krokiem w ich kierunku; słyszałam jak się kłócą, ale nie rozumiałam słów.

- Monic?

Nagle oboje znieruchomieli i spojrzeli w moim kierunku. Podeszłam jeszcze bliżej i wtedy mogłam ujrzeć twarz tego mężczyzny. Był obrzydliwy; łysy i wielki, wyglądał jak typowy bandzior. Myślę, że miał więcej tłuszczu niż mięśni, ale na pewno był silniejszy ode mnie i Monic. Przez jego twarz przechodziła wielka szrama, ciągnęła się od kącika jego szarego oka aż po brodę, ktoś musiał go zranić nożem.

- No proszę, proszę. kogo my tu mamy? Monic przyprowadziła koleżaneczkę. - wykrzywił usta w grymasie, co miało być chyba uśmiechem, ale mu nie wyszło. W jego oczach zobaczyłam niebezpieczny błysk podekscytowania. Zrobił krok w moją stronę, a Monic chwyciła go za ramię.

- Nawet się do niej nie zbliżaj. - syknęła.

- Bo co mi zrobisz księżniczko?

- Jeszcze nie wiem, ale na pewno coś wymyślę.

- Uważaj na słowa maleńka. - dwoma palcami podniósł jej podbródek tak by spojrzała mu w oczy.

- To lepiej Ty uważaj! - splunęła.

- Dość tego! - wymierzył jej cios w policzek, mocno zaciągnęłam się powietrzem, a moja dłoń machinalnie zasłoniła usta. - Mark pilnuj jej, a ja przywitam się z tą ślicznotką.

Nagle za rogu wyszedł mężczyzna cały ubrany na czarno z nożem w dłoni i skierował się w stronę brunetki opartej o ceglany mur. Ten pierwszy pewnym siebie krokiem podszedł do mnie.

- Cześć słodziutka. Jestem Derek. A Ty?

- S-Sky. - wyszeptałam tak cicho, że nie byłam pewna czy w ogóle usłyszał. Była przerażona, ale mój wzrok utkwiony był w jego szarych oczach.

- A więc Sky. Co taka piękna dziewczyna jak Ty robi w takim miejscu jak to? - rozłożył ręce i obrócił się wokoło własnej osi.
Przerażona spojrzałam na Monic, która miała nóż przystawiony do gardła.

- Proszę, zostaw nas. Przecież nic nie zrobiłyśmy.

- Oj kochanie nie ładnie tak ignorować pytania. Zwłaszcza moje.

- Proszę. Przyszłyśmy tylko potańczyć. - powiedziałam, po moim policzku spłynęła pierwsza łza.

- Nie płacz kochanie. Nie masz się czego bać. - kciukiem wytarł tę łzę i zagarnął pasmo moich włosów za ucho - Dam Ci tylko rozkosz. - wyszeptał mi do ucha choć na tyle głośno, żeby usłyszała to Monic i jego kumpel Mark który wciąż trzymał nóż przy gardle mojej przyjaciółki. Derek zaśmiał się głośno, a ja przerażona nie mogłam się ruszyć. Moje łzy spływały już strumieniami po moich policzkach. Zamknęłam oczy i czekałam na to co ma nadejść.

3 komentarze:

  1. OMG... Ciekawe co teraz będzie. Coś mi mówi, że znikąd zjawi się tam Zayn i je uratuje. Heh ;D
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, pozdrawiam - @zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez uwielbiam Hause'a! Czekam na wiecej.
    @_sherlock_98

    OdpowiedzUsuń
  3. JAK MOGŁAŚ W TYM MOMENCIE SKOŃCZYĆ?!
    Rozumiem że to jest taki "chwyt reklamowy" żeby wprowadzić napięcie i na pewno przeczytać następny rozdział, ale CZEMU?
    coś mi się wydaje, że zaraz przyjdzie mroczny rycerz na czarnym koniu (nie wiem czemu się śmieję myśląc o Zaynie i koniu xD) i uratuje wybrankę swojego serca z opresji xD nie mniej jednak mam zajebistą ochotę o tym przeczytać więc do następnego :D
    btw strasznie się cieszę, że będą dłuższe rozdziały!
    ily xx @ziam__shipper_

    OdpowiedzUsuń