środa, 24 grudnia 2014

CHAPTER 13



Sky P.O.V


Miął tydzień od mojego wyjścia z Zayn'em i naszego pocałunku, a on nie daje znaku życia. Nie wiem już czy mam się z tego powodu cieszyć czy raczej czuć się zawiedziona. W końcu kto po takim pocałunku nie daje o sobie znaku życia? Cały czas się zastanawiam jak w ogóle do tego doszło; jak to się stało, że jego i moje usta tworzyły piękną jedność; poruszały się w jebanej synchronizacji jakby od zawsze były dla siebie przeznaczone. Co ja gadam?! O czym ja w ogóle myślę? To nie powinno mieć dla mnie żadnego znaczenia, nie powinnam tyle o tym myśleć; raczej powinnam o tym po prostu zapomnieć i dać temu spokój. On jest szefem cholernego najniebezpieczniejszego gangu! On oznacza same kłopoty. Zresztą mam doskonałe potwierdzenie w sytuacji Monic, że nasza znajomość nie ma szans na zakończenie się powodzeniem. Doskonale wiem o tym, że to co stało się wtedy przed tym klubem nie miało najmniejszego prawa się wydarzyć! Mam nadzieję, że skoro do tej pory nic o nim nie słyszałam to nasza "znajomość" się zakończyła.

- Dzień dobry. Nazywam się Skyler Green i od dzisiaj miałam się tutaj zgłosić na staż. - uśmiechnęłam się uprzejmie do młodej i całkiem ładnej recepcjonistki, choć w mojej głowie wciąż gdzieś majaczył obraz Zayn'a.

- Dzień dobry. Tak tak. Możesz na chwilkę usiąść i poczekać? Zaraz ktoś do Ciebie podejdzie. - odwzajemniła mój nieśmiały uśmiech swoim promiennym. Kiwnęłam głową i tak jak powiedziała usiadłam na plastikowym i niewygodnym krześle. Podczas gdy ja tak sobie siedzę na tym twardym krzesełku czekając na to co ma się wydarzyć na szpitalnym korytarzu ukazała się postać wysokiego bruneta. Jakie ciacho! Ma na sobie ciemne obcisłe rurki i granatowy T-shirt, na ramionach miał zarzuconą skórzaną kurtkę, a na stopach białe supry. Zarumieniłam się i odwróciłam wzrok w drugą stronę gdy nieznajomy przyłapał mnie na przyglądaniu się mu. Gdy minął mnie bez słowa podniosłam wzrok by ujrzeć jak jego tyłek zgrabnie wygląda w tych spodniach. Matka! Sky, przestań! Pokręciłam z niedowierzaniem głową i przeniosłam wzrok na telefon, który trzymałam w dłoni. Coś jest nie tak; dziwnie się czuję, jakby ktoś mnie obserwował. Podniosłam głowę by spotkać wzrok tego przystojniaka. Stoi przy recepcji i bez skrępowania patrzy wprost w moje oczy, odwrócił wzrok i przeprowadził krótką wymianę zdań z tą miłą recepcjonistką, która uśmiechnęła się do mnie promiennie i puściła oczko. Co jest grane? Nagle przystojniak - tak nie ukrywam, że cholernie mi się spodobał - odepchnął się od blatu recepcji i ruszył w moim kierunku. Spanikowana znów spuściłam wzrok, a moje palce bezsensu przesuwały się dotykowym ekranie mojego smartfona. Nagle przede mną zatrzymały się białe supry, które chyba nie wróżyły nic dobrego. Niepewnie uniosłam głowę i nasze spojrzenia się spotkały, a ja mam wrażenie jakby zaglądał wgłąb mnie. Jego oczy; w odcieniu głębokiego brązu - prawie jak czekolada. Oboje wpatrywaliśmy się w siebie nie mogąc odwrócić wzroku. Zjechałam niżej na jego usta, które delikatnie rozchylone wprost zapraszały by je pocałować. Przystojniak chyba zauważył gdzie uciekło moje spojrzenie bo jego usta wygięły się w zarozumiałym uśmiechu. Momentalnie wybudziłam się z transu i swój wzrok z powrotem przeniosłam na jego oczy, w których ujrzałam błysk rozbawienia. Przystojniak uniósł dłoń i palcem wskazującym że mam się zbliżyć. Posłusznie podniosłam się z krzesła i pochyliłam ku niemu. Nieznajomy przybliżył swoje usta do mojego ucha tak, że jego ciepły oddech je owiał.

- Dlaczego mi się tak przyglądasz? - wyszeptał cicho wprost do mojego ucha. Nie spłonęłam rumieńcem, ani nawet nie odwróciłam wzroku, co jest dziwne, bo nagle nabrałam przy nim pewności siebie.

- Chyba dlatego, że jakiś seksowny nieznajomy stanął przede mną i bezkarnie się we mnie wpatruje. - odpowiedziałam tak samo cicho - Nie sądzisz, że teraz jesteśmy kwita?

Odsunęłam się od niego i znów usiadłam na niewygodnym krzesełku. On tylko z uśmiechem pokręcił głową i zajął miejsce obok mnie.

- Racja. Zresztą nie dziwie się, że na mnie patrzysz. Skoro jestem takim "seksownym nieznajomym" to chyba oczywiste, że przyciągam spojrzenia. - zaśmiał się cicho pod nosem, a ja razem z nim - Jestem Liam Payne. Doktor Liam Payne.

- Wow. Jakbym oglądała James'a Bond'a! - znów się zaśmialiśmy, a ja wystawiłam w jego kierunku dłoń.

- Skyler Green. Po prostu Sky.

- Wiem. Molly mi powiedziała, że już jesteś.

Zmarszczyłam brwi nie wiedząc o co mu chodzi i kim jest Molly.

- Molly?

- Tak. Urocza recepcjonistka, która cały czas nas obserwuje - zachichotał pod nosem i pomachał do siedzącej za biurkiem blondynki, a ta bez żadnej krępacji, że nas obserwowała odmachała mu z nieodłącznym od niej uśmiechem.

- Aha.

- Dobra. Chodź ze mną to Ci zaraz wszystko wytłumaczę co i jak.

Wstał z miejsca, a ja skonsternowana popatrzyłam na niego niepewnie ze zmarszczonymi brwiami.

- Co?

- No tak. Jestem twoim "mentorem" - zrobił cudzysłów palcami przy ostatnim słowie - Jesteś tutaj pod moją opieką.

- Słucham? Przepraszam, ale sądziłam, że zostanę przydzielona do kogoś bardziej, no wiesz, doświadczonego? - zapytałam niepewnie i spojrzałam w jego oczy - Nie żeby coś, ale ile Ty tak właściwie masz lat?

- Przykro mi to mówić, ale nikt Cię tu nie chciał, więc jesteś skazana na mnie - puścił mi oczko i znów się zaśmiał - Plus mam 25 lat.

- Okey. Myślę, że to nawet lepiej, że jesteś młody. Tylko mam pytanie.

- Tak?

- Jak ja mam się niby do Ciebie zwracać?

Popatrzył na mnie poważnie i zmrużył oczy. Co ja niby takiego powiedziałam?

- Panno Green wystarczy już tych poufałości - zgromił mnie spojrzeniem, a ja momentalnie się spięłam. Jego głos zabrzmiał twardo i dziwnie znajomo. Brzmiał jak Zayn. Nawet są do siebie trochę podobni; aura bad boy'a i obaj przystojni i seksowni, ale to Zayn jest tym, który wygrywa ten pojedynek. Zayn i jego tajemniczość przeciągają mnie na jego stronę. Choć z jednej strony rozum podpowiada mi by o nim zapomnieć i żyć dalej bez tego niebezpiecznego drania, to z drugiej chciałabym poznać jego sekrety. Wracam do żywych gdy następne słowa opuszczają pełne usta Liama - Wystarczy gdy będziesz zwracać się do mnie Mistrzu.

Co jest grane? On chyba robi sobie ze mnie jaja. Nie mogłam już dłużej wytrzymać i parsknęłam śmiechem, a Liam razem ze mną. Kilka łez rozbawienia potoczyło się po moim policzku.

- Oczywiście Mistrzu! - wydusiłam z siebie i znów zaczęłam się śmiać.

- Mów mi Liam. Myślę, że dobrze nam się będzie razem pracowało.

- Ja to wiem Liam. - Uśmiechnęłam się do niego promiennie i znów podniosłam się z krzesełka.

- Wiesz co Sky? Myślę, że zostaniemy dobrymi przyjaciółmi. - Brunet objął mnie ramieniem i ruszyliśmy wzdłuż korytarza jak para starych znajomych. Mój uśmiech stał się szerszy, gdy tylko zdałam sobie sprawę, że mam już tutaj o jednego przyjaciela więcej.



***


Gdy Liam wszystko mi wytłumaczył i wręczył plan moich zmian w szpitalu to poszliśmy na obchód. Nic ciekawego się nie wydarzyło. Zbadałam dziś tylko małego chłopca z wysypką na klatce piersiowej, a i tak musiałam dosłownie błagać Liama by pozwolił mi to zrobić. Jake - bo tak miał na imię chłopczyk - złapał ospę wietrzną. Pod okiem mojego "mentora" zapisałam mu odpowiednią maść. Oczywiści Liam
był zaskoczony, że wiedziałam co przepisać małemu, bo w końcu co może wiedzieć ktoś kto nawet nie zaczął jeszcze studiów? Po prostu zawsze chciałam być lekarzem więc dużo czytałam, oraz bardzo pomógł tutaj fakt, że mój wujek często zabierał mnie ze sobą do przychodni. Zawsze mnie wspierał, a gdy się dowiedział, że zamierzam pójść w jego ślady postanowił zrobić ze mnie najlepszego lekarza więc już wtedy zaczął kupować mi różne podręczniki i gry o tematyce lekarskiej.
Właśnie wychodzę ze szpitala, gdy podbiega do mnie Liam.

- Masz ochotę na drinka po ciężkim pierwszym dniu twojej pracy?

- Sama nie wiem Liaś. Jestem już zmęczona.

- Nie daj się prosić!

Spojrzał na mnie wzrokiem zbitego pieska i po prostu nie mogłam mu odmówić.

- Okey! Ale tylko jeden drink!

- Tak jest! - wykrzyknął uśmiechnięty i zasalutował na co się zaśmiałam. Ruszyliśmy w stronę jego samochodu i już po chwili odjeżdżaliśmy z parkingu przed szpitalem. Po 5 minutach drogi byliśmy już na miejscu. Brunet zaparkował na wolnym miejsc i wysiadł z auta by otworzyć mi drzwi.

- Madam.

- Jaki dżentelmen.

- Jeszcze dużo o mnie nie wiesz. - puścił mi oczko.

Weszliśmy do pubu i zajęliśmy miejsca przy barze. Liam zamówił drinki i pogrążyliśmy się w luźnej przyjacielskiej rozmowie. Rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim. Jakbyśmy znali się od lat. Gdy tylko wypiliśmy swoje drinki brunet odwiózł mnie do domu i na pożegnanie cmoknął w policzek.

- Dobranoc Sky.

- Dobranoc Liam.


Ociężale zaczęłam wchodzić po schodach na odpowiednie piętro, szukając kluczy od mieszkania w torebce. Gdy w końcu je znalazłam wyciągnęłam je i podniosłam wzrok.

- Tom?! O Mój Boże! Co Ci się stało?!

Szybko podbiegłam do chłopaka który siedzi opierając się o nasze drzwi cały poobijany. Podbite oko i rozcięta warga to nic w porównaniu z tym, że jego biała koszulka była cała zakrwawiona. Uklęknęłam przy nim i ujęłam jego twarz w dłonie. Powieki ledwo trzymał otwarte, a gdy tylko próbowałam go dotknąć jęczał z bólu. Przecież nie możemy zostać na tym korytarzu.

- Słuchaj Tom. Bardzo Cię proszę musisz mi pomóc, sama nie dam rady Cię podnieść. Dasz rade wstać?

Delikatnie potaknął więc szybko wstałam i otworzyłam dla nas drzwi. Stell nie ma w domu bo wczoraj wyjechała na kilka dni do rodziców i wróci dopiero za 2 dni, więc sama muszę sobie dać jakoś radę. Momentalnie z moich oczu popłynęły łzy. Kto mu to zrobił? Podeszłam do niego i przerzuciłam jedno z jego ramion przez moje barki.

- Dobra Tom. Wstajemy.

Chłopak pomógł mi i już po chwili stanął na równe nogi szybko przeszliśmy przez próg i poprowadziłam go do salonu. Co jak co, ale lekki to on nie jest. Położyłam go ostrożnie na kanapie i pobiegłam na korytarz po torebkę, którą tam zostawiłam. Szybko złapałam ją w dłonie i gdy już miałam wchodzić do mieszkania na korytarzu pojawiła się Monic. Uśmiechnęła się do mnie delikatnie, ale gdy tylko zobaczyła łzy spływające po moich policzkach jej uśmiech natychmiast zniknął z twarzy i pojawiło się na niej zmartwienie.

- Co się stało Sky?

- T-Tom... - wyszlochałam tylko, a ona natychmiast znalazła się obok mnie i objęła mnie mocno ramionami, a ja tylko jeszcze bardziej zaczęłam szlochać.

- Cii.. Kochanie. Co się stało z Tom'em?

- O-on. Chodź ze mną. Pomóż mi.

Szybko pociągnęłam ją za rękę i wciągnęłam do mieszkania. Zatrzasnęłam za nami drzwi i poprowadziłam do salonu. Gdy tylko ujrzała zakrwawionego Tom'a na mojej kanapie głośno wciągnęła powietrze i zakryła usta dłonią. Puściłam ją i szybko pobiegłam do łazienki gdzie w szafce pod zlewem znalazłam apteczkę. Chwyciłam ją i wróciłam do salonu klękając przy kanapie.

- Tom, kochanie. Możesz usiąść? Musimy Ci zdjąć koszulkę bym mogła oczyścić twoje rany.

- Nie musisz Sky. - cicho wyszeptał i zaraz potem zakaszlał.

- Nie bądź głupi. Usiądziesz?

Spróbował się podnieść, ale nie miał siły by usiąść. Monic szybko podbiegła i pomogła mi go usadzić. Podciągnęłam mu koszulkę i razem z Monic ściągnęłyśmy ją z niego. Moje oczy szeroko się otwarły gdy ujrzałam rozcięcie na jego wyrzeźbionym brzuchu. Nie dając po sobie poznać jak bardzo ten widok mnie przeraził, szybko wyjęłam z apteczki potrzebne przyrządy i zabrałam się do roboty. Chłopak syczał co chwilę gdy za bardzo przyciskałam do niego ręcznik by zatamować krwawienie, albo gdy dezynfekowałam rozcięcie. Monic cały czas wiernie trwał przy mnie i jestem jej za to cholernie wdzięczna. Na szczęście rana nie jest zbyt głęboka więc nie ma potrzeby by szyć, gdy skończyłam wraz z brunetką zabandażowałyśmy rozcięcie i wzięłam się za oczyszczanie jego dłoni i twarzy.

- Monic możesz przynieść szklankę wody dla Tom'a by popił leki?

- Tak, jasne. - szybko pobiegła do kuchni i już po chwili wróciła z szklanką pełną zimnej wody. - Mam.

- Tom. Dasz radę?

- Nie jestem kaleką Sky. - zaśmiał się i uśmiechnął tym swoim cudownym uśmiechem. Wziął ode mnie tabletki i szklankę od Monic. Szybko połknął leki, a Monic wzięła od niego pustą szklankę. - Dzięki dziewczyny.

- Chodź przystojniaku. Prześpisz się w pokoju Stell. Wróci dopiero jutro.

- Ale ja się boje sam. - wydął dolną wargę i zrobił oczy jak kot ze Shreka - Mogę z Tobą? Poprzytulamy się i już nie będę się bał.

Obie z Monik głośno zachichotałyśmy z jego dziecinnego zachowania, a do mnie dotarło, że wszystko jest już w porządku.

- A byłeś grzeczny?

- Zawsze jestem!

- W takim razie wstawaj. Przecież jakoś musimy Cię tam przetransportować.

Razem z Monic pomogłyśmy mu wstać i zaprowadziłyśmy go do mojej sypialni, delikatnie położyłyśmy go na łóżku i pomogłyśmy mu się rozebrać.

- Dziękuje Monic, że mi pomogłaś.

- Nie ma za co. Zawsze możesz na mnie liczyć. - uśmiechnęła się do mnie delikatni - Ale teraz wybacz zostawiam cię z tym prawie nagim przystojniakiem i idę do siebie. Jest już późno i myślę, że wszyscy musimy odpocząć.

Cmoknęłam ją w policzek i poszłam zamknąć za nią drzwi, szybko wróciłam do pokoju i ubrałam się w piżamę. Gdy tylko położyłam się obok Tom'a ten owinął ramiona wokół mojej talii i przycisnął moje plecy do swojego rozgrzanego torsu, a ja momentalnie odpłynęłam.



_____________________________________________________________________________________________________________________________________

Przepraszam, że tyle czekaliście, ale już jestem! <3 Wszystkim wam życzę Wesołych i Spokojnych Świąt, aby wasze wszystkie marzenia się spełniły i aby zawsze na waszych twarzach był uśmiech! Mam nadzieję że nie jesteście rozczarowani tym rozdziałem! Czy myślicie, że to dobry pomysł aby zacząć prowadzić też WIH na Wattpadzie?

Dodawajcie się do INFORMOWANYCH!

BŁAGAM NIECH KAŻDY KTO PRZECZYTA TEN ROZDZIAŁ ZOSTAWI PO SOBIE KOMENTARZ! NIECH TO BĘDZIE TAKI PREZENT NA ŚWIĘTA OD WAS DLA MNIE! <3


Za wszystkie błędy z góry przepraszam, ale rozdział nie jest sprawdzony :*

Głosujcie na bloga miesiąca <3

bye

Natt ♥



sobota, 13 grudnia 2014

Liebster Award



W ogóle się tego nie spodziewałam, ale cieszę się na maxa! Dziękuje Megan za tą nominację! ♥


Zasady:
,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach
uznania za ,,dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.
Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."


1. Od ilu lat jesteś fanką 1D ?
- Szczerze to nie mam pojęcia, ale nie od samego początku. To przyszło raczej z czasem i przez moją siostrę. :)

2. Należysz do jakiegoś fandomu (oprócz Directioner) ?
- Nie wiem w ogóle czy szczerze mogę nazywać się Directionerką XD bardzo ich lubię ale czy to wystarczy ? :)) A co do pytania to uwielbiam 5sos, Little Mix, Ariane i Justina Biebera. :) Ale raczej nie należę do żadnego fandomu ;)

3. Masz zwierzaka ?
- Jasne, mam psa ;) a i tak jakby chomika, ale on jest mojej siostry ;p

4. Ulubione imie ?
- Nie wiem czemu, ale podoba mi się Hope i Ethan ♥ (chyba tak dam na imię moim dzieciom <3)


5. Dlaczego lubisz i za co One Direction ?
- Trudne pytanie ;) Myślę,że za to, że potrafią dotrzeć do każdego z nas. Od 9-latki do kogoś w moim wieku (19), a nawet dalej :D

6. Masz rodzeństwo ?
- Tak. Starszego brata i 2 młodsze siostry. :)

7. Jaki masz pomysł na kolejny blog ?
- Jest coś, ale raczej tego nie zdradzę. :) (przynajmniej na razie! :*)

8. Ile planujesz miec blogów ?
- Nie wiem. Myślę, że to zależy od weny i czasu. :)

9. Co lubisz w swoim blogu ?
- Najgorsze pytanie jakie może być! :o Nienawidzę mówić o sobie, albo czymś co mnie dotyczny nigdy nie wiem co powiedzieć. Ale jak już bym miała coś wybrać to chyba to że podoba się innym. :)

10. Ilu chciałbyś miec obserwatorów ?
- Wystarczy, że mam ich tylu by dalej pisać. ;)

11. Co lubisz robic w wolnym czasie ?
- Czytać *.*, pisać i spotykać się ze znajomymi. ♥


Nominuje:

Paulina Podłubna

Lilly Carter

Alex

Niezapominajka&Charlie

Patrycja Horan

Agnieszka K

Niki Mhor

TaySDirection

tempery .yy

Dildo Tomlinsona

Heartbreaker


Pytania:

1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Jaki jest twój ulubiony blog?
4. Ulubiony film?
5. Ulubiona książka?
6. Co sądzisz o tej całej sytuacji z Zayn'em? (narkotyki)
7. Ulubiona piosenka?
8. Ulubiona dyscyplina sportu?
9. Jaka jest twoja największa zaleta i wada?
10. Najlepsza przyjaciółka z dzieciństwa?
11. Ketchup czy musztarda? XD






poniedziałek, 8 grudnia 2014

CHAPTER 12



Zayn P.O.V


Zamknąłem za sobą drzwi i rzuciłem klucze na komodę i ruszyłem do kuchni po piwo. Ze swoją zdobyczą usiadłem na skórzanej czarnej kanapie przed ogromnych rozmiarów telewizorem. Pociągnąłem długi łyk z już otwartej butelki i spojrzałem na zegarek. Gdy odstawiłem Sky do domu napisałem do Styles's bo mamy robotę do wykonania. Nie ma nawet opcji, że przyjdzie na czas więc wygodnie rozłożyłem się na kanapie i włączyłem TV. Bezsensu przełączam kanały w poszukiwaniu czegoś ciekawego, ale że coś znajdę graniczyło z cudem. Oczywiście mam rację i w tym wielkim gównie lecą same pierdoły. O! A to co? Wysokie i szczupłe dziewczyny ubrane tylko w niesamowicie skąpe bikini chodziły właśnie po wybiegu. Idiotyczny konkurs, ale można chociaż oko nacieszyć.
Złapałem się na myśleniu o tym, że moja Sky wygląda o wiele lepiej niż one wszystkie i jeszcze na dodatek bez tych wszystkich gówien na twarzy. Wystarczy, że spojrzy na mnie spod tych swoich niesamowicie cholernie długich rzęs, a moje spodnie stają się ciasne. Gdy dziś zobaczyłem ją w tej niebezpiecznie krótkiej i obcisłej sukience myślałem, że nie dam rady się powstrzymać i będę pieprzyć ją cholernie mocno na oczach wszystkich w klubie. Zostawiłem ją "samą", bo wiedziałem, że gdy będę blisko niej to nie dam rady się powstrzymać. Oczywiście cały czas miałem ją na oku, a gdy napatoczył się tam ten cały Jay akurat byłem w kiblu z tą cycatą blond dziwką. Przykleiła się do mnie zaraz po tym jak zostawiłem Sky przy barze, a skoro nie mogłem pieprzyć Doll to musiałem się zadowolić za pomocą jakiejś laski. Nie wiem czemu, ale gdy ta bezimienna laska mi obciągała przed oczami miałem brązowooką piękność. Kurwa! Jestem pewien, że zrobiłaby to o wiele lepiej. Jej dłoń na mnie poruszająca się w miarowym tempie, następnie zastąpiona przez jej pełne wargi. Nagle poczułem jak moje spodnie robią się ciasne. Cholera! Nie mogę jej jeszcze pieprzyć. Napięcie od razu zeszło jak zdałem sobie z tego sprawę. Mam wobec niej trochę inne plany, ale wszystko w swoim czasie.
Zanim po nią przyjechałem Gary zadzwonił do mnie i przekazał, że nasz stary przyjaciel Adams znów zalega ze spłatą. Mocno zacisnąłem swoje dłonie na butelce. Kurwa! Nikt nie będzie sobie ze mnie kpić! Znów spojrzałem na zegarek i już miałem dzwonić po tego idiote, ale drzwi otworzyły się, a Hazz wszedł do salonu z butelką piwa w ręce i rzucił się na miejsce obok mnie.

- Co jest? - zapytał i pociągnął łyka z butelki. - O! A co my tu mamy? - Odsunął butelkę od ust i wskazał na telewizor.

- Kurwa Harry miałeś tu być prawie godzinę temu!

- No wiem, wiem. Ale byłem w klubie i nie widziałem, że pisałeś. Daj spokój. Jeszcze zdążymy się tym zająć.

- Jak ja nienawidzę tego twojego pierdolenia. - westchnąłem i dopiłem moje piwo do końca. - Dalej ruszaj dupsko. Jedziemy.

- No ej! Daj mi chociaż piwo dokończyć!

Wstałem z kanapy i szybkim ruchem znów narzuciłem na siebie moją skórzaną kurtkę. Ruszyłem w stronę drzwi wyjściowych i od razu usłyszałem za sobą kroki Harry'ego. Wyszliśmy na korytarz i zamknąłem drzwi na klucz. Szybko dotarliśmy do windy i zjechaliśmy na sam dół do podziemnego parkingu. Gdy tylko wsiedliśmy do mojego Range Rovera Harry zaczął opowiadać o swojej dzisiejszej wizycie w klubie. Boże on się nigdy nie zamyka!

- Zgadnij kogo widziałem?

- Kogo?

- No zgadnij! - Boże ale z niego czasami dzieciak. Przewróciłem oczami i spojrzałem na niego, a on już się na mnie patrzył z tym swoi głupim uśmieszkiem na twarzy.

- Nie mam pojęcia Hazz. Po prostu mi powiedz i będziemy mieli to już z głowy. - mruknąłem.

- Podpowiem Ci. Mega seksowna brunetka, długie nogi i nie to nie jest Monic.

- Nie wiem Harry.

- Zayn! Skup się! Jej imię zaczyna się na "S".

- Kurwa Harry! Nie mam czasu na takie zgadywanki! Albo mówisz, albo siedź cicho!

- Sky! Kurwa widziałem Sky! Ale jakaś dziwna była dzisiaj.

- Wiem, że była bo przyjechała tam ze mną. - wzruszyłem ramionami.

- Jak to przyjechała z Tobą? - Harry się zdziwił.

- Po prostu ze mną. Dlaczego sądzisz, że była dziwna?

- No po prostu dziwna. - wzruszył ramionami - Nie wiem co jej odbiło. Ostatnio dobrze się dogadywaliśmy, a dzisiaj powiedziała, że mam się nie zbliżać do niej a tym bardziej do Monic.

- Zaraz, zaraz. Jak to dobrze się dogadywaliście? To wy się w ogóle znacie? - zapytałem zaskoczony i spojrzałem na niego. Co się do cholery dzieje?

- Jasne. Tak jakoś wyszło. - wzruszył niepewnie ramionami, a ja mocniej zacisnąłem pięści na kierownicy. Czemu ja nic nie wiem o tym że mój kumpel gada z moją dziewczyną? Tak kurwa ona jest moja!

- Zamierzałeś mi w ogóle o tym powiedzieć?

- A miałem?

Kurwa, trzymajcie mnie bo nie wytrzymam. Czy on na serio jest taki głupi czy tylko udaje?! Ja pierdole...

- Nie kurwa. Trzymaj to w tajemnicy!

- Dobra. Uspokój się Zayn. Nie wiedziałem, że to, że się z nią dogaduje jest takie istotne. Po prostu ona przyjaźni się z Monic i gdy raz do niej poszedłem to tylko Sky była w jej mieszkaniu i tak wyszło, że pogadaliśmy sobie i powiedziała mi żebym walczył o dziewczynę, którą kocham bo ona jest tego warta.

Prychnąłem pod nosem na jego wyznanie miłości. Ja nie wierzę w takie rzeczy i wszyscy doskonale o tym wiedzą. Dla mnie miłość to tylko fantazja tych wszystkich czubków, którzy w nią wierzą. Ja toleruje tylko pożądanie; nic więcej. Nikt nie jest w stanie zmienić mojego podejścia. Szybki numerek z przypadkową laską i koniec znajomości. Po co przeciągać sprawę? Nie drążąc już dłużej tego tematu zaparkowałem auto pod obskurną kamienicą i wysiadłem z auta. Przeszedłem parę kroków i oparłem się o maskę auta wkładając papierosa między wargi i odpaliłem go. Zaciągnąłem się i poczułem jak moje napięte mięśnie momentalnie się rozluźniają, wypuściłem z ust dym który uformował się w idealne obręcze. Poczułem obecność obok siebie i gdy tylko odwróciłem swoją głowę ujrzałem tak samo opierającego się o moje auto. Ze spokojem dokończyłem papierosa i nic nie mówiąc odepchnąłem się od maski i zza paska moich spodni wyciągnąłem pistolet, którym ostatnio mierzyłem do Sky. Jasne, że bym do niej nie strzelił, a przynajmniej nie jeszcze teraz, ale miałem nadzieję, że będzie na tyle przerażona by wrócić ze mną. Niestety Monic musiała się wtrącić i wtedy straciłem swoją szansę. Uśmiechnąłem się pod nosem na wspomnienie strachu w oczach Sky.

- Idziemy? - zapytał Harry lekko skonsternowany moim zamyśleniem. Nie zdarzało mi się to często; przeważnie byłem skupiony na wykonaniu zadania.

- Tak. Jasne.

Kiwnąłem na niego głową, a on wyciągnął swojego glock'a i ruszyliśmy do wejścia do kamienicy. Od razu po przekroczeniu progu obrzydliwy smród uderzył w moje nozdrza. Łatwo było można rozpoznać zapach marihuany krążący wokół nas. Szybko wbiegliśmy po schodach na 3 piętro, przemierzyliśmy korytarz by na końcu stanąć przed właściwymi drzwiami. spojrzałem na Harry'ego dając mu znać, że możemy zaczynać, a on jednym kopniakiem wyważył drzwi i puścił mnie przodem. Przekroczyłem próg ostrożnie omijając leżące na podłodze potłuczone szkło. w mieszkaniu śmierdziało jeszcze gorzej niż na korytarzu. Weszliśmy do salonu i rozejrzeliśmy się za naszą zgubą.
Nagle usłyszeliśmy ciche jęki dochodzące z końca korytarza na co Harry uśmiechnął się podstępnie. Powoli ruszyliśmy w stronę jak mniemam sypialni, a jęki stawały się coraz głośniejsze. Gdy stanęliśmy przed drzwiami delikatnie przekręciłem gałkę i je popchnąłem.
Ujrzeliśmy dokładnie to co myślałem, że ujrzymy. Nasz drogi kolega Adams właśnie posuwał jakąś dziwkę, która zdecydowanie udawała, że ten frajer sprawia jej przyjemność. Wraz z Harry'm zaśmialiśmy się cicho pod nosem nie chcą im przeszkadzać, ale on był tak pochłonięty pieprzeniem tej małej dziwki, że nawet gdybym zrobił to na cały głos on nawet nie zwróciłby uwagi na naszą obecność.

- Witaj Adams. - powiedziałem gdy już miałem dość oglądania tego pieprzonego taniego porno. Oboje od razu obrócili swoje głowy by spojrzeć na nas, a na twarzy Adamsa pojawiło się przerażenie. Natychmiast wstał na równe nogi zakładając szybko bokserki, podczas gdy laska zakryła się prześcieradłem.

- Zayn, kumplu. Cześć.

Prychnąłem na jego słowa. Od samego początku podejrzewałem, że tak właśnie będzie. My wejdziemy, ona zacznie się podlizywać, my poudajemy, że się nabieramy i grzecznie poprosimy o zwrot kasy, on powie, że nie ma, ale będzie miał za tydzień, a skończy się to tak jak w każdym innym przypadku czyli kulką w łeb. Ale dziś nie miałem na to ochoty.

- Gdzie nasza kasa?

- Hej. Spokojnie Zayn.

- Zamknij się śmieciu! - warknął Harry. - Gdzie kasa?!

- Nie mam jeszcze całości, ale przysięgam, że będę miał w przyszłym tygodniu!

Wiedziałem, że to tak będzie wyglądać.

- Hmmm... Serio? Wybacz, ale chyba jednak Ci nie wierzę. - uśmiechnąłem się złośliwie i przeładowałem broń. - Pytam po raz ostatni. Gdzie kasa?

- Przysięgam! Nie mam jej!

- Ale na dziwkę masz?!

- Harry. Kumplu. Przecież wiesz, że mówię prawdę. Błagam dajcie mi jeszcze tydzień.

- Ile masz? - zapytałem.

- 2 tysiące.

- Brakuje jeszcze 3 tysięcy. Nie dasz rady ich załatwić wciągu tygodnia.

- Dam! Obiecuje!

- Daj mi je. - powiedziałem i kiwnąłem pistoletem w jego kierunku. Natychmiast ruszył się z miejsca i podszedł do komody stojącej w rogu pokoju. Z pierwszej szuflady wyciągnął białą kopertę i mi ją podał. Rzuciłem ją do Harry'ego by przeliczył czy się zgadza.

- Zgadza się. 2 tysiące. - Schował kopertę do tylnej kieszeni swoich jeansów i spojrzał na mnie.

- Przykro mi Adams. Ale za długo już czekaliśmy. Jesteś spóźniony już 2 tygodnie.

- Przysięgam, że przyniosę je do końca tygodnia.

- Gówno prawda. Lepiej powiedz "pa pa" swojej małej szmacie.

Wymierzyłem pistoletem prosto w jego głowę i nim zdążył cokolwiek powiedzieć, bez żadnych skrupułów pociągnąłem za spust. Po pomieszczeniu rozległ się huk wraz z krzykiem dziwki, która cała zapłakana siedziała dalej na łóżku owinięta tym cienkim prześcieradłem. Ciało Adamsa osunęło się po ścianie zostawiając na niej smugi czerwonej krwi. Spojrzałem na Harry'ego, który w tym momencie pociągał za spust i kula z jego broni przeszła prosto przez klatkę dziewczyny leżącej na teraz już zakrwawionym łóżku.

- Nie potrzebni nam świadkowie. - wzruszył tylko ramionami i wyszedł z pokoju, a ja wraz za nim. Coś się w nim zmieniło; stał się bardziej brutalny i to wszystko przez rozstanie z Monic. Nigdy nie miałem nic przeciwko niej, nigdy nie wchodziła mi w drogę i umiała radzić sobie z charakterkiem Harry'ego i choć nie wierzę w miłość to ci dwoje byli sobie naprawdę bliscy. Nawet przed poznaniem tej dziewczyny Harry nie był taki brutalny i bezuczuciowy. Prawdę mówiąc wcale mi to nie przeszkadza, teraz Harry wykonuje naszą robotę jeszcze lepiej. Razem zbiegliśmy ze schodów i wsiedliśmy do mojego auta. Harry wrzucił pieniądze do schowka, a ja ruszyłem z piskiem opon.

_____________________________________________________________________________________________________________________________________


PRZEPRASZAM

Welcome in hell zostało nominowane do bloga miesiąca i w związku z tym bardzo chciałabym was prosić o głosowanie. Głosujcie wy i niech głosują wasi znajomi bo to naprawdę wiele by dla mnie znaczyło.


Ten rozdział to taki mały bonus za opóźnienie. Nie będę się tłumaczyć bo przecież nie ma sensu. Mam nadzieję, że rozdział mimo wszystko wam się spodobał. Przepraszam za jakiekolwiek błędy :))

Polecajcie swoim znajomym!

KOMENTUJCIE!


bye

Natt ♥

poniedziałek, 24 listopada 2014

CHAPTER 11




Sky P.O.V


Siedzę przy tym samym barze co ostatnio z Monic, piję tego samego drinka od tego samego barmana, a Zayn gdzieś zniknął. Do baru przyjechaliśmy 2 godziny temu i chyba nie muszę mówić, że podroż minęła w całkowitym milczeniu. Zamieszałam słomką w moim drinku i dopiłam go do końca. Mam dość! Gwałtownie wstałam z krzesła i nawet się nie zachwiałam. Mój organizm już się chyba przyzwyczaił do tego, że ostatnio często w moich żyłaś krąży alkohol. Skoro już to jestem to się chociaż zabawie. Ruszyłam na parkiet i zatrzymałam się na samym środku, obejrzałam się do o koła, ale nie dostrzegam żadnej znajomej twarzy. Zamknęłam oczy i zaczęłam kołysać biodrami. Po co on mnie tu zabrał? Nie rozumiem jaki on ma w tym cel. Przynajmniej powinien mieć na tyle przyzwoitości by nie zostawiać mnie samej przy barze, teraz pewnie pieprzy się z jakąś przypadkową laską. Przeciągnęłam moimi dłońmi od bioder po samą szyję.

- Cześć Kochanie! Co Ty tutaj robisz?

Otworzyłam oczy i gwałtownie się odwróciłam na dźwięk znajomego głosu. Harry uśmiechał się promiennie w moim kierunku ale ja nie zamierzam tego uśmiechu odwzajemnić. Harry jest naprawdę świetny, ale jest też niebezpieczny. Odwróciłam się plecami do niego i znów zaczęłam tańczyć.

- Sky? Co jest?

Brunet nie chciał dać za wygraną; chwycił mnie za łokieć i siłą odwrócił mnie w swoją stronę. Na jego twarzy mogłam dostrzec skonsternowanie. Wywróciłam oczami i wyszarpnęłam rękę z jego uścisku.

- Nic Harry. - wzruszyłam tylko ramionami - A teraz jeśli pozwolisz zostaw mnie w spokoju i pozwól się zabawić.

- Sky. Poważnie. O co chodzi? Myślałem, że między nami jest okey.

- O tak! Jest świetnie! - zaczęłam na niego krzyczeć. Jestem już nieźle wkurzona i podejrzewam, że potrzeba mi następnego drinka. Zanim ruszyłam w stronę baru wskazałam jeszcze tylko palcem na Harry'ego. - Zostaw mnie w spokoju. - nie mogłam się powstrzymać i wysyczałam jeszcze - I Monic też.

Odwróciłam się i kołysząc biodrami zmierzałam do baru. Nie wiem jak on mógł pomyśleć, że moglibyśmy zostać chociażby znajomymi. Przecież on należy do gangu samego jebanego Malika! Już teraz rozumiem czego ten obleśny Derek chciał od Monic poprzednim razem, mogę się założyć, że chodziło o jakieś niedokończone interesy między nimi. Gdy byłam już blisko baru zauważyłam, że jakiś nieznajomy zajął mi moje miejsce. A co mi tam? Raz się żyje. Uśmiechnęłam się promiennie i podeszłam do tajemniczego chłopaka. Oparłam się o bar obok niego i przejechałam po nim wzrokiem. Chłopak ubrany w ciemne rurki i biały T-shirt na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia, dopiero gdy przyjrzysz się bliżej widzisz jaki jest przystojny. Jego ciemno blond włosy były wystylizowane tak by grzywka była postawiona do góry, karmelowe oczy i pełne wargi, które tak po prostu chciało się pocałować.

- Hej, jestem Sky. - przedstawiłam się a na mich ustach widniał uśmiech numer 5 specjalnie zarezerwowany do takich przystojniaków jak on. Spojrzał na mnie swoimi błyszczącymi oczami, zmierzył mnie wzrokiem i oblizał swoje wargi. - A Ty siedzisz na moim miejscu. - uśmiechnęłam się zadziornie i zaczęłam obserwować jak w jego oczach błyszczy rozbawienie.

- Cóż, ja jestem Jay i nie zamierzam wstawać. - puścił mi oczko i wzruszył ramionami.

- No więc Jay. Co zamierzamy z tym zrobić? - nie mam pojęcia jakim cudem, ale brzmię naprawdę seksownie. Zaczęłam kręcić na palcach pasmo moich ciemnych włosów i przygryzłam dolną wargę. W jego oczach nie można już dostrzec rozbawienia bo niego w jego oczach zabłyszczało pożądanie. Uśmiechnęłam się triumfalnie na jego reakcję, ale nie dałam po sobie niczego poznać.

- Myślę, że możemy iść na kompromis. - zmarszczyłam zmieszana brwi i spojrzałam się na niego pytająco. Jay odsunął się od baru i wskazał na swoje kolana. Oh. Raz się żyje co nie? - Wskakuj. - z uśmiechem na ustach przełożyłam nogę przez jego ciało i usiadłam na nim okrakiem. - Napijesz się czegoś Sky? - wymruczał seksownie do mojego ucha, gdy jego dłonie spoczęły na moich biodrach.

- Jasne. - wplątałam palce w jego włosy i delikatnie za nie pociągnęłam, na co z jego gardła wydobyło się ciche warknięcie. Widząc, że mu się to podoba zrobiłam to ponownie, ale tym razem mocniej. Zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi, co nie powiem bardzo mi się podobało. Już prawie zapomniałam jak to jest... nie przeszkadzało mi nawet to, że jesteśmy w klubie przy barze i wszyscy mogą nas zobaczyć - Jay.

- Mhm...

- Co z moim drinkiem? - uśmiechnęłam się diabelsko i pociągnęłam za jego włosy co spowodowało, że teraz patrzył prosto w moje oczy.

- Nie drocz się ze mną. - jego głos zabrzmiał teraz jeszcze bardziej seksownie niż wcześniej, ta jego chrypka; miód dla moich uszu.

Przygryzłam wargę i spojrzałam na niego niewinnie. Poruszyłam się na jego kolanach co chyba nie było zbyt dobrym posunięciem. Od razu wyczułam pod sobą jego erekcję i usłyszałam jego cichy syk. Spojrzałam na niego przepraszająco i uśmiechnęłam delikatnie.

- Dylan! - Jay nagle zawołał i już po chwili przy barze pojawił się barman, który ostatnio stawił nam drinki. - Dla tej ślicznej pani poprosimy Orgasm.

- A więc Dylan, huh? - uśmiechnęłam się promiennie do barmana, a ten zaśmiał się cicho pod nosem i potaknął głową. Odwróciłam się i podałam mu przez bar dłoń, którą szybko uścisnął. - Jestem Sky.

- A więc gdzie masz swoją uroczą przyjaciółkę Sky?

- Niestety dziś przyszłam z kimś innym. - na samo wspomnienie Zayn'a moje ciało się spięło. Nawet nie mam pojęcia gdzie on teraz jest. Mógł mnie tu nawet zostawić i wrócić tam gdziekolwiek mieszka. - Ale nie martw się przekaże jej, że o nią pytałeś.

- Będę wdzięczny. I mam nadzieję, że następnym razem przyjdziesz tu z nią.

- A co będę z tego miała? - zapytałam z wysoko uniesioną brwią.

- Przez cały wieczór będziesz miała drinki na mój koszt.

- Serio? Musi Ci chyba bardzo zależeć. - uśmiechnęłam się do niego delikatnie, a on zawstydzony spuścił wzrok i podrapał się nerwowo po karku.

- Jest śliczna. - powiedział tylko i uśmiechnął się delikatnie. Na jego policzkach ujrzałam rumieńce. Dylan wydaje się być świetnym facetem i jest mega gorący.

- Awww Dylan się zakochał. - wymruczał Jay za moimi plecami. Zapomniałam w ogóle, że siedzę mu na kolanach. - I co z tym drinkiem dla Sky?

- Cicho siedź już Jay. - Dylan tylko wysyczał i bardziej się zarumienił. - Nie rozumiem co Ty z nim tu robisz. - zwrócił się do mnie, a ja z uśmiechem wywróciłam oczami. - Proszę Sky. - podał mi mojego drinka - I pamiętaj o naszej umowie.

- Masz to jak w banku. - puściłam do niego oczko i wzięłam dużego łyka alkoholu.

Dylan odszedł od nas i zaczął obsługiwać innych klientów. Nagle poczułam na swoim karku ciepły oddech Jay'a a zaraz potem jego usta składające delikatne pocałunki na mojej szyi. Jęknęłam cichutko i wstałam z jego kolan. Dopiłam szybko drinka i pociągnęłam go za rękę.

- Zatańcz ze mną Jay. - wymruczałam mu uwodzicielsko do ucha. Natychmiast pociągnął mnie za rękę i wyciągnął na środek parkietu. Obróciłam się do niego plecami, a on przycisnął moją pupę do swojego krocza. Zaczęłam kołysać biodrami tuż przy jego męskości, która pod wpływem mojego dotyku zaczęła twardnieć. Zamknęłam oczy i położyłam głowę na jego ramieniu. Jay natychmiast przybliżył twarz do mojej szyi i znów zaczął składać na niej pocałunki; już nie delikatne jak na początku ale namiętne i pełne żądzy. Szybko odwróciłam się do niego i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku, przejechałam językiem po jego dolnej wardze, a on natychmiast rozchylił swoje usta i wpuścił do nich mój język. Nagle poczułam szarpnięcie i oderwałam się od Jay'a, który już leżał na parkiecie trzymając się za nos z którego leciała krew.

- Co do cholery?! - krzyknęłam i zaczęłam szukać winowajcy całego zamieszania. Moje oczy natychmiast trafiły na mulata z czarnymi jak węgiel ze złości oczami. Na szczęście w moim organizmie było całe mnóstwo alkoholu dzięki czemu nie odczułam strachu. - Co Ty wyprawiasz?! - Zamiast spojrzeć na mnie podszedł spokojnym krokiem do Jay'a i kucnął obok niego coś do niego szepcząc. Oczy blondyna podwoiły swoje rozmiary gdy tylko usłyszał co do powiedzenia miał mu Zayn i energicznie potaknął głową. Szybko ruszyłam u ich kierunku, gdy doszłam Zayn już był na równych nogach. Mocno go odepchnęłam i sama kucnęłam przy Jay'u.

- O Matko! Tak bardzo przepraszam Jay! Nic Ci nie jest?! - przerażona upadłam na kolana i położyłam dłonie na jego policzkach, ale ten szybko je zepchnął i odsunął się ode mnie. - Jay?

- Zostaw mnie Sky. - wysyczał przez zęby i odwrócił ode mnie wzrok.

- Co?!

- Wstawaj Doll. - Zayn chwycił mnie mocno za łokieć i pociągnął do góry. - Zmywamy się.

Wyrwałam się z jego uścisku i odwróciłam twarzą do niego.

- Dlaczego to zrobiłeś Zayn?!

- Bo mogę. Dalej, ruszaj się. Wychodzimy.

Zmierzyłam go zimnym spojrzeniem, ale nie mam zamiaru się wykłócać tym bardziej, że ten wieczór i tak jest już zniszczony. Szybko wyminęłam go i przeszłam przez tłum, który akurat teraz zechciał ze mną współpracować i nie stawił mi oporu. Wyszłam z klubu trzaskając za sobą drzwiami i z mojej torebki wyciągnęłam telefon. Zegarek wskazywał 3:30 pm. Nie mam zamiaru zostać tu ani chwili dłużej. Szybko wybrałam numer i czekałam aż ktoś odbierze. Za moimi plecami rozległ się huk zamykanych drzwi; w tym samym momencie ktoś podniósł słuchawkę.

- Chciałabym zamówić taksów-

Nagle telefon zniknął z mojej dłoni. Wściekła odwróciłam się i ujrzałam Zayn'a kończącego połączenie. Podniosłam rękę z zamiarem przyłożenia mu w twarz, ale był szybszy i zatrzymał ją kilka centymetrów od swojej twarzy.

- Nie robiłbym tego na twoim miejscu Doll. - wysyczał przez zęby i mocno ścisnął mój nadgarstek.

- Puszczaj! - syknęłam z bólu, ale on zamiast mnie posłuchać pociągnął mnie w uliczkę gdzie zaparkował swój samochód. - Zayn do cholery! Zostaw mnie!

- Lepiej się uspokój zanim Ci przyłożę! Jestem cierpliwy, ale moja cierpliwość też się kiedyś kończy.

- Czyli mówisz mi, że damski bokser z Ciebie huh? - zadrwiłam z niego.

- Cholera Skyler! - Nim się spostrzegłam przyparł mnie do swojego czarnego auta i przyparł swoimi ustami do moich. Stałam tam zszokowana i nie wiedziałam co zrobić. Odepchnąć go czy oddać pocałunek. Jego biodra przyparły mnie jeszcze bardziej do samochodu a jego ręce objęły moją talię. Całował mnie namiętnie i z pasją. Jeszcze nikt nigdy nie całował mnie tak jak on teraz. Moje ręce powędrowały na jego kark, gdy zdecydowałam się oddać mu pocałunek. Bawiłam się jego włosami gdy on przejechał swoim językiem po mojej dolnej wardze prosząc o wejście, którego chętnie mu udzieliłam. Nasze języki walczyły o dominację, ale żadne z nas nie chciało się poddać. Gdy zabrakło nam już powietrza minimalnie osunęliśmy się od siebie. Zayn przyłożył swoje czoło do mojego. Oboje próbowaliśmy unormować oddech.

- Chodź. Odwiozę Cię.

I BOOM! Wszystko prysło. Odsunął się ode mnie i otwarł dla mnie drzwi. Szybko wskoczyłam do auta i zapięłam pasy. Zayn zamkną drzwi i szybko obiegł samochód i powtórzył moje czynności. Żadne z nas nie odezwało się ani razu podczas drogi powrotnej. Jedyne co było można usłyszeć to deszcz odbijający się od szyb auta. Całą drogę obserwowałam śpiące miasto. To właśnie teraz Londyn jest najpiękniejszy - gdy zapada zmrok, a na ulicach nie ma żywego ducha. Zayn zatrzymał się pod moją kamienicą, a ja szybko odpięłam pasy i pociągnęłam za klamkę, ale drzwi były zamknięte. Mulat wyszedł z auta i otworzył mi drzwi, wiem że to żałosne ale nie potrafię spojrzeć mu w oczy. Chciałam go wyminąć, ale chwycił mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę.

- Śnij o mnie Doll. - wyszeptał i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Oszołomiona ruszyłam w stronę klatki, a Zayn odjechał. Gdy tylko przekroczyłam próg mieszkania oparłam się o drzwi i dotknęłam palcami ust. Cały czas czułam jego delikatne wargi na swoich. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Co to właściwie do cholery było?



_____________________________________________________________________________________________________________________________________


Rozdział jest świeżutki, tyle co skończyłam go pisać. Znów dodaje go w poniedziałek, a nie w niedzielę jak obiecałam, ale w tym tygodniu mam matury próbne więc proszę o wyrozumiałość. Hej, hej, hej ! Tak jak obiecałam mamy Sayn ! <3 (Boże jak to dziwnie brzmi, macie jakieś lepsze pomysły? :o) Mam nadzieję, że choć trochę wam się spodoba, bo szczerze to uważam, że mógł wyjść o wiele lepiej. Przepraszam za błędy. :))

DODAWAJCIE SIĘ DO INFORMOWANYCH!



BŁAGAM KOMENTUJCIE TO STRASZNIE MOTYWUJE!


Natt ♥

poniedziałek, 17 listopada 2014

CHAPTER 10




Sky P.O.V


- Nieeee! Jak mogłeś?!

Razem ze Stellą już drugą godzinę oglądałyśmy nasz ulubiony serial komentując go jak głupie.

- Nie wierze, że to zrobił!

- Przecież ona od samego początku chciała tylko wejść pomiędzy nich! Jak mógł jej na to pozwolić?

- Dokładnie!

Gdyby nie to, że ta głupia Amber zaciągnęła Matt'a do łóżka on i Nina byli by piękną parą. Cały sezon czekałyśmy aż on w końcu jej powie co czuje, ale ta zazdrosna suka wszystko musiała zepsuć. Nagle Stell gwałtownie nabrała powietrza, a ja wyrwałam się z moich rozmyślań i spojrzałam na ekran. Moje usta utworzyły duże "O" gdy tylko ujrzałam, że Nina weszła do pokoju i przyłapała swojego ukochanego w łóżku z "rudą szmatą" - jak nazywamy ją ze Stellą - i nagle ukazały się napisy końcowe.

- Co?! - Wybuchłam zrywając się na równe nogi - W takim momencie?!

- O mój Boże! Przecież ona mu nigdy nie wybaczy!

- I dobrze mu tak! Wiesz co mam ochotę na gorącą czekoladę od pani Collins, idziemy?

- Jasne - odpowiedziała z promiennym uśmiechem blondynka - tylko sądzę, że musimy się przebrać. - zachichotała pod nosem.

Skonsternowana przeniosłam najpierw spojrzenie na moją przyjaciółkę, a następnie na mnie i wybuchnęłam śmiechem. Miała rację obie byłyśmy ubrane w identyczne różowe piżamki z kotkami, które kupiłyśmy sobie jak miałyśmy po 16 lat. Zawsze zakładałyśmy je gdy spędzałyśmy dni jak ten dzisiaj; oglądając nasze ulubione seriale i opychając się słodyczami.
Szybko rozeszłyśmy się do naszych pokoi, by po chwili już gotowe zamykać drzwi od naszego mieszkania. Zbiegłyśmy po schodach i ruszyłyśmy w dół ulicy głośno rozmawiając. Dopiero teraz widzę jak bardzo brakowało mi mojej przyjaciółki przez te kilka dni.

- Rozmawiałaś ostatnio z Tom'em?

- A wiesz, że nie? Dziwne... zawsze byliśmy blisko, a teraz rzeczywiście długo z nim nie rozmawiałam.

- Mam takie głupie uczucie Sky.

Momentalnie się zatrzymałam i szeroko otwartymi oczami wpatrywałam się w zasmuconą twarz blondynki. Co jak co, ale Stella posiada szósty zmysł; zawsze wie kiedy dzieje się coś niedobrego, zdążyłam już tego doświadczyć. Szybko wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer przyjaciela i gdy już myślałam, że odebrał odezwała się poczta głosowa.

- Nie odbiera...

- Sky. Daj spokój może po prostu padła mu bateria, albo jeszcze śpi. Znasz go przecież, on przed 15 nie wstaje z łóżka.

- Tak. Masz rację. - uśmiechnęłam się do niej delikatnie co zresztą od razu odwzajemniła - Spróbuję później.

Po 10 minutach spaceru już siedziałyśmy przy kominku popijając naszą gorącą czekoladę. Nigdy w życiu nie piłam lepszej i patrząc na minę Stell doskonale wiedziałam, że ona również tak sądzi.

- Sky! To jest przepyszne! - Zachichotałam cicho pod nosem, a blondynka spojrzała na mnie z uniesionymi brwiami. - Co jest?

- Nic tylko chyba powinnaś zapuścić wąsy. Do twarzy Ci.

- Cholera. - szybko starła dłonią czekoladowego wąsa znad swojej górnej wargi - A jakby właśnie teraz przeszła obok nas miłość mojego życia?

- To uznałby Cię za niesamowicie uroczą i pomógł by Ci zetrzeć tego twarzowego wąsa.

- Ha ha bardzo śmieszne.

Nagle do Stelli zadzwonił telefon, a dziewczyna dając mi znać, że to jej mama podniosła się z fotela i wyszła na zewnątrz by spokojnie z nią porozmawiać. W chwili opuszczenia przez blondynkę kawiarni do mnie podeszła Megan wręczając mi kawałek tortu czekoladowego.

- Hej Megan! To jakaś pomyłka, ja tego nie zamawiałam. - powiedziałam ze zmarszczonymi brwiami.

- Ty nie, ale ten przystojniak po drugiej stronie tak. - niepewnie przeniosłam wzrok na koniec pomieszczenia i głośno wciągnęłam powietrze. Skąd on wiedział, że tu będę? Zresztą co to za głupie pytanie? To Zayn Malik, szef londyńskiego gangu jasne, że wie gdzie chodzę. Gdy zauważył, że się mu przyglądam uśmiechnął się i puścił mi oczko na co ja tylko prychnęłam pod nosem. Swój wzrok przeniosłam z powrotem na Megan, która promiennie się do mnie uśmiechała.

- Masz szczęście laska. Takie ciacho trudno tu znaleźć. - mrugnęła do mnie i podała małą karteczkę. - To też jest od niego.

Patrzyłam jeszcze za nią obserwując jak spokojnym krokiem wchodzi z powrotem za ladę. Tak bardzo chciałabym mieć tak nie skomplikowane życie. Nawet nie wie ile to "ciacho" przysparza kłopotów. Spuściłam wzrok na moje dłonie, w których wciąż znajdowała się równo złożona karteczka. Zanim ostrożnie ją odwinęłam spojrzałam jeszcze raz na Zayn'a, który uważnie mi się przyglądał.
Karteczka była mała a na niej trochę pochyłym ale schludnym pismem napisane było tylko jedno zdanie.


Nie tak słodki jak Ty ale podobno liczy się gest

xx




Zarumieniłam się i podniosłam wzrok na mulata, który uśmiechał się delikatnie. Czemu ja się rumienie? I dlaczego on się tak uśmiecha? Nic z tego wszystkiego nie rozumiem. Chyba czas poszukać wszelkich odpowiedzi u źródła. Spojrzałam w stronę okna by upewnić się, że Stella jeszcze rozmawia ze swoją mamą. Wstałam z miejsca i spokojnym krokiem z lekko trzęsącymi się dłońmi podeszłam do stolika Zayn'a i usiadłam na przeciwko niego.

- O co Ci chodzi Zayn? - mój głos zabrzmiał zdumiewająco pewnie, co zaskoczyło nie tylko mnie, ale i Zayn'a, który podniósł brwi. Chłopak szybko wrócił do swojego kamiennego wyrazu twarzy, co mnie specjalnie nie zaskoczyło,gdyż zdążyłam się już do tego przyzwyczaić.

- O, cześć Sky! Ciebie też miło widzieć! - Przewrócił oczami i uśmiechnął się zadziornie. Co jest grane? Czy on właśnie się ze mną drażni? Skonsternowana podniosłam brwi. Czekaj, czekaj! Czy on nazwał mnie po imieniu? W końcu to do niego dotarło. Dzięki Ci Boże!

- Okeeey. A teraz na serio. Czy Ty za mną łazisz? - zapytałam od razu. Nigdy nie lubiłam jak ktoś owija w bawełne i sama nie mam zamiaru tego robić.

- Tak. - odpowiedział od razu i wzruszył ramionami jakby to była najzwyklejsza rzecz pod słońcem.

- Okey. Dlaczego to robisz? Nie masz swoich spraw czy coś?

- Wiesz Doll. - i znowu to samo - Bycie gangsterem wcale nie jest aż tak fascynujące na jakie się wydaje. - Powiedział szeptem i znów wzruszył ramionami.

- Oh tak?

- Tak. Czasami naprawdę bardzo się nudzę i wtedy to Ty jesteś moją odskocznią - uśmiechnął się zadziornie - Uwielbiam obserwować jak przez twoją twarz przechodzi przerażenie gdy tylko jestem w pobliżu. Uwierz mi, to zachwycające zjawisko. - mrugnął do mnie, a po moich placach przeszedł dreszcz.

- Nie rozumiem, dlaczego się mnie tak uczepiłeś... - wyszeptałam cicho, tak by tylko on mógł to usłyszeć.

- Tu nie ma nic do rozumienia Doll. Po prostu wiedz, że zawsze mam na Ciebie oko. - Oniemiała patrzyłam, jak rzuca 20 funtów na stolik i się podnosi. - Aha i Doll ubierz dziś coś seksownego. Bądź gotowa o 20 zabieram Cię na imprezę. - Uśmiechnął się przebiegle i nachylił by cmoknąć mój policzek. Momentalnie poczułam jak moje policzki oblewa szkarłat. Nim zdążyłam zapytać dlaczego to zrobił, on wyprostował się i energicznym krokiem opuścił kawiarnie. Niezgrabnie podniosłam się z miejsca i wróciłam do stolika po moje rzeczy. Szybko wybiegłam z kawiarni wpadając na Stellę.

- Hej! Gdzie lecisz? Jeszcze nie zjadłyśmy ciasta. - uśmiechnęła się promiennie, ale gdy tylko na mnie spojrzała uśmiech zniknął z jej twarzy. - Coś się stało? Sky jesteś strasznie blada!

- Nie, nic się nie stało. Tylko źle się poczułam i chyba wrócę już do domu. Przepraszam. - uśmiechnęłam się sztucznie do mojej najlepszej przyjaciółki i złapałam się na tym, że nagle chciałam jej wszystko opowiedzieć, chciałam by pocieszyła mnie w ten sposób w jaki tylko ona to potrafi, ale nie mogę... nie mogę sprawić by i ona znalazła się w niebezpieczeństwie.

- Nie przepraszaj kochanie, masz rację. Wróć do domu zrób sobie herbaty i wyłóż się pod kocem na kanapie. Ja i tak muszę jeszcze iść do spożywczaka bo nasza lodówka świeci pustkami. - Potarła energicznie moje ramię i przytuliła mocno do siebie.

- Dziękuje Stell. Jesteś najlepszą przyjaciółką pod słońcem. Kocham Cię.

- No przecież wiem. Jak można mnie nie kochać? - zachichotałyśmy razem i poczułam, że po spotkaniu z Zayn'em wracam do siebie. Jeszcze raz mocno ją przytuliłam i żegnając się ruszyłam w stronę domu.

Gdy dotarłam pod naszą kamienice szybko wbiegłam po schodach. Od razu po wejściu do mieszkania, skierowałam się pod prysznic by zmyć z siebie cały ten dzisiejszy koszmar. Szybko zrzuciłam z siebie ciuchy i weszłam do kabiny odkręcając gorącą wodę. Momentalnie poczułam jak moje ciało się rozluźnia. To właśnie tu; we wrzącej wodzie pod prysznicem czuję się najlepiej.
Zaczęłam analizować cały dzisiejszy dzień, który nawet nie był taki zły. Spędziłam cudowny czas z moją najlepszą przyjaciółką, śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy jak dawniej. Ten czas spędzony z Stellą był naprawdę świetny, nawet nie wiedziałam jak bardzo mi tego brakowało. Masując skórę głowy przypomniała mi się kawiarnia pani Collins, pyszna czekolada i Zayn. W chwili gdy o nim pomyślałam uśmiech zniknął z mojej twarzy, a w zamian pojawił się grymas. O co mu chodzi? Tak trudno go rozgryźć. Ale chyba tak jak mówiła Monic nie mam innego wyboru niż się z tym pogodzić, ale ja taka nie jestem; nie pozwolę sobą pomiatać, nie jestem jakąś rzeczą. Chciałabym być tak odważna stojąc z nim twarzą w twarz, ale on tak cholernie mnie przeraża. Jest strasznie gorący, ale wciąż jest niebezpieczny. A z tego co mówiła Monic to on się nie poddaje... Gdy tylko do mojej głowy wpłynął obraz uśmiechniętej dziewczyny poczułam się źle... Ostatni raz widziałam ją kilka dni temu kiedy ostro się pokłóciłyśmy. Teraz tego żałuje bo wiem, że to nie jest jej wina, ale trudno jest mi wyrzucić z głowy żal do niej. Zakręciłam kurki i wyszłam z kabiny opatulając się puszystym białym ręcznikiem. Szybko osuszyłam swoje ciało i nadal nim owinięta wróciłam do pokoju. Spojrzałam na zegarek i się przeraziłam widząc, że jest już 19. Musiałam pod prysznicem spędzić więcej czasu niż myślałam. Szybko podbiegłam do komody wyciągając z niej komplet koronkowej bielizny, którą dostałam na święta od Tom'a. Nigdy jej nie miałam na sobie, bo nigdy nie było okazji. Podbiegłam do szafy i zaczęłam w niej szperać, aż w końcu znalazłam to czego szukałam. Kupiłam tą sukienkę w zeszłym tygodniu gdy wraz z Stellą i Monic byłyśmy w galerii. Była cała czarna i opinała moje ciało, nie miała dekoltu, ale za to miała wycięte całe plecy. Rzucając wszystkie rzeczy na łóżko pobiegłam do łazienki i wysuszyłam włosy, które ułożyły się w naturalne fale. Podkreśliłam rzęsy tuszem i nałożyłam trochę różu na policzki, by dopełnić całość przejechałam jeszcze czerwoną szminką po moich ustach. Wrzuciłam ręcznik do kosza na pranie i wróciłam do pokoju szybko nałożyłam na siebie bieliznę i następnie sukienkę. Wyciągnęłam z szafy wysokie i klasyczne czarne szpilki, a następnie przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam naprawdę seksownie, oczywiście skromnie mówiąc. Idąc do kuchni spojrzałam jeszcze na zegar wiszący w korytarz, który wskazywał za kwadrans 8. Zrobiłam sobie kanapkę z nutellą i usiadłam na kanapie myśląc o tym, by się jeszcze wycofać. Może nie przyjdzie? Co ja gadam jasne, że przyjdzie! A może po prostu poudaje, że mnie nie ma w domu? Chyba chcę szybko zginąć. Usłyszałam pukanie do drzwi i z głośnym westchnięciem wstałam z kanapy i ruszyłam do drzwi. Z komody zgarnęłam uszykowaną wcześniej torebkę z wszystkimi potrzebnymi przyborami i telefonem. W momencie otwarcia drzwi poczułam mieszankę męskich perfum i papierosów. Wyszłam na korytarz i zamknęłam drzwi by dopiero teraz spojrzeć na Zayn'a. Był ubrany tradycyjnie - czarne obcisłe spodnie, biały T-shirt i skórzana kurtka, ale i tak wyglądał zachwycająco. Szarpnął mnie za rękę i pociągnął w dół schodów nawet się za mną nie witając. Wyprowadził mnie z budynku i prawie siłą wepchnął do swojego czarnego Range Rovera. Zanim odjechaliśmy w stronę klubu zdążyłam jeszcze tylko zobaczyć zaskoczoną twarz Monic wchodzącej do kamienicy.


____________________________________________________________________________________________________________________________________


Przepraszam, że dopiero dzisiaj ale wczoraj miałam totalne urwanie głowy. :))

Dodałam nową zakładkę pod tytułem "ZWIASTUN" możliwe, że niektórzy już tam zajrzeli, a chętnych zapraszam do obejrzenia tego dzieła wykonanego przez Megan, której bardzo dziękuje :*

DODAWAJCIE SIĘ DO OBSERWOWANYCH!
ZAPISUJCIE SIĘ DO INFORMOWANYCH!

KOMENTUJCIE!

TO WIELE DLA MNIE ZNACZY!

Bye Natt ♥

DZIĘKUJE ZA 2,500 WYŚWIETLEŃ! ♥