poniedziałek, 20 marca 2017

CHAPTER 22


Sky P.O.V

Nigdy nie rozumiałam dlaczego noc traktowana jest jako ta gorsza pora doby. Ludzie ubzdurali sobie, że jest to pora złodziei, gwałcicieli i morderców. Jasne, że tacy wtedy krążą, ale przecież większe prawdopodobieństwo, że ich spotkamy istnieje za dnia. Jestem pewna, że niejednokrotnie mijałam takich w tłumie na ulicy gdy to właśnie słońce górowało na niebie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć kiedy, gdzie i co nas czeka w życiu, równie dobrze mogę zginąć podczas strzelaniny w parku, czy na przejściu dla pieszych i w żadnym wypadku nie jest to uzależnione od pory dnia. To irracjonalne, że właśnie ciemność dostała miano tej niebezpieczniejszej części doby. Dzień i noc jako metafora dobra i zła ukazująca wyrównaną walkę? Tylko czym jest dobro, a czym zło? Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie, tak jak również nikt nie potrafi określić kto zwycięży w tej bitwie. Dzień zmienia się w noc, a noc w dzień, zawsze tak było, jest i będzie...
Noc tymczasem to moja ulubiona pora. Jest spokojna i prawie żadne hałasy jej nie zakłócają; uwielbiam nocne spacery, kiedy mogę po prostu myśleć o wszystkim co mnie spotyka, uwielbiam patrzeć w gwiazdy leżąc zwyczajnie na kocu w ciepłą noc i czekać na wschód słońca, by obserwować jak noc ponownie przemienia się w dzień, aby gdy przyjdzie czas, wieczorem znów zasnuć miasto. To niesamowite, że całe nasze otoczenie ukazuje nam jak wygląda prawdziwe życie... Przemijanie to tylko jeden z wielu przykładów tego jak świat próbuje nam pokazać, że tak naprawdę nie ma czasu na zastanawianie się nad wszystkimi podejmowanymi decyzjami, nie ma czasu na marnowanie tego, czego mamy tak niewiele. Życie. Nawet nie zwracamy uwagi na to jak szybko czas ucieka nam między palcami, jak prędko wszystko co nas otacza zmienia się z dnia na dzień wraz z nami na czele. Dopiero gdy dociera do nas, że to może być już koniec tej cudownej przygody, którą nazywamy życiem uświadamiamy sobie, że było w nim tak wiele okazji i nie wykorzystanych szans by okazać się lepszym - nie tylko dla nas, ale również dla naszych bliskich.

Dzisiejsza noc jest jedną z najpiękniejszych jakie przeżyłam do tej pory. Nie wiem czy to za sprawą ciszy w tym wielkim mieście, blasku ulicznych lamp, czy po prostu bijącego ciepła z mojej prawej strony. Odkąd wyszliśmy z klubu Zayn nie odezwał się ani słowem, ale w sumie nie mam mu tego za złe - sama również milczę ciesząc się tą nieskrępowaną chwilą ciszy. Idziemy ramię w ramię nie dotykając się nawet najmniejszym skrawkiem naszej skóry, a ja czuje się tak niesamowicie na miejscu. Nie potrzebuje czuć jego palcy splątanych z moimi czy ciepła ramienia oplatającego moją talię. W zupełności wystarcza mi dźwięk jego oddechu i odgłosy stawianych przez niego kroków. Przekręcam głowę by ocenić zmiany jakie w nim zaszły od naszego ostatniego spotkania, ale niewiele tego jest. Jego włosy odrobinę dłuższe wciąż zaczesane są w ten sam sposób, ten sam delikatny zarost na jego policzkach i wciąż ten sam czarny strój ze skórzaną kurtką na czele. Patrząc tak na niego widzę wspomnienie nas siedzących na kanapie w jego mieszkaniu oglądających Batmana tak jakby to było wczoraj. Tęskniłam? Jasne. Dlaczego? Nie mam bladego pojęcia.
- Zayn?
- Tak? - przewiercił mnie swoim stanowczym wzrokiem, a ja pod jego wpływem przystanęłam w miejscu automatycznie powstrzymując go przed wykonaniem kolejnego kroku.
- Gdzie się podziewałeś? - Jestem cholernie ciekawa co robił przez te kilka miesięcy jego nieobecności w moim życiu. Po prostu czuje jak ciekawość zżera mnie od środka, powoli pochłaniając każdą komórkę mojego ciała. Chłopak westchnął cicho pod nosem z czego wnioskuje, że nie bardzo jest chętny by udzielić odpowiedzi na dręczące mnie pytanie. - Oczywiście nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz. Rozumiem, że to nie jest moja sprawa. - Wzruszyłam ramionami jakby na potwierdzenie moich słów, ale raczej niezbyt przekonywująco, gdyż jego usta wypuściły głośne parsknięcie.
- Słuchaj Doll. Oboje doskonale wiemy, że jesteś ciekawa jak diabli, więc proszę nie wciskaj mi tego kitu. Pracowałem.
- Oh.. Czyli co robiłeś?
- A to już moja droga nie powinno Cię interesować.
- Proszę Cię Zayn.- prychnęłam, a on spojrzał na mnie zaskoczony - Myślisz, że nie wiem o tym, że masz jakiś tam gang? Masz mnie za głupią, do cholery?!
Sama nie wiem dlaczego tak się unoszę, podejrzewam, że to resztki alkoholu w mojej krwi tak mnie pobudzają.
- Widocznie właśnie taka jesteś skoro pchasz się tam gdzie Cię nie chcą!
Nawet nie zwróciłam uwagi kiedy stanęliśmy tak blisko siebie. Nasze nosy praktycznie się stykały, przyśpieszony oddech mieszał się ze sobą i jedyne na czym w tym momencie mogę się skupić to jego lekko rozchylone usta. Wystarcza mi jedno spojrzenie w jego ciemne oczy i decyzję podejmuję niemal natychmiastowo. Szybko zarzucam mu ręce na kark i mocno przyciskam swoje usta do jego. Od razu czuję jego dłonie na moich biodrach i jego wargi oddające każdy z moich pocałunków. Całujemy się namiętnie na samym środku opustoszałej ulicy, oświetlonej jedynie latarniami i blaskiem księżyca i gwiazd nad nami. Nie potrafimy się sobą nasycić; każdy następny pocałunek jest coraz to bardziej namiętny i pozwalamy sobie tylko na chwilę rozłąki by zaczerpnąć powietrza, którego nam tak cholernie brakuje.
- Chodźmy do mnie.