piątek, 3 kwietnia 2015
CHAPTER 18
Zayn P.O.V
Siedzę w aucie, które już stoi na linii startu. To właśnie tutaj czuje się najlepiej; na fotelu kierowcy, kiedy wiem, że już za chwile wszystkie moje myśli wyparują i zostanie tylko ta przyjemna adrenalina płynąca w moich żyłach. Obok mnie zaczęły pojawiać się auta moich przeciwników, których szczerze mówiąc mam głęboko w dupie. To ja tu jestem najlepszy, to ja jestem mistrzem. Zaczynam gazować, gdy tylko przed moją maską pojawia się prawie, że rozebrana laska. Staje na środku, a jej wzrok kolejno bada kierowców. Gdy jej spojrzenie pada na mnie uśmiecha się znacząco, a z jej ruchu warg mogę wyczytać, że życzy mi powodzenia. Prycham pod nosem i przerywam nasz kontakt wzrokowy. Pewnie ma nadzieję na spędzeniu tego wieczoru w moim towarzystwie. Niedoczekanie. Nie mam zamiaru pieprzyć jakiejś taniej dziwki kiedy prawdopodobieństwo, że jest zarażona jakimiś chorobami wenerycznymi jest tak wysokie, tym bardziej, że mogę mieć każdą. Prawie każdą. Skyler - ta dziewczyna cholernie mnie irytuje, ale jednocześnie sprawia, że jestem twardy w kilka sekund. Tak bardzo jakbym chciał już się w niej zanurzyć tak dobrze wiem, że to nie przyjdzie mi tak łatwo. Ona jest po prostu taka niewinna, że aż jestem pewien jej dziewictwa, a doskonale wiem, że takie cnotki mimo wszystko bardzo cenią sobie swój wianuszek i nie oddają go byle komu. Ona będzie moja, tylko muszę ją do siebie przekonać. Dzisiaj łatwo poszło, a ona już zaczyna mi ufać i czuć się przy mnie swobodnie. Wracam do rzeczywistości, gdy w powietrzu roznosi się dźwięk odliczania, a gdy flaga trzymana przez rudą opada na ziemię dodaję gazu, szybko ściągając nogę ze sprzęgła ruszając z piskiem opon i już po kilku sekundach jestem na prowadzeniu, a licznik wskazuje 140 km/h. Cały czas manewruję skrzynią biegów tak długo, aż uzyskuje najwyższy z nich. Moje auto cały czas pokazuje, na co je stać. Zaczynają się zakręty, czyli coś, co jest najlepszą częścią wyścigu; częścią bez, której to wszytko nie miałoby sensu. Wchodząc w pierwszy z nich, puszczam na krótko pedał gazu, co powoduje poślizg, ale ja skupiłem się na właściwym kontrolowaniu kierownicy, by nic nie wymknęło się spod mojej kontroli. Jestem we własnym świecie i tylko to się teraz dla mnie liczy. We wstecznym lusterku dostrzegam zbliżającego się Dereka, który siedzi za kierownicą srebrnego BMW. Widząc, że mnie dogania przyśpieszam jeszcze bardziej, ale już po chwili ostro hamuje, gdy przede mną pojawia się następny zakręt. Kurwa! Teraz jest bliżej niż powinien. Mocno zaciskam dłonie na kierownicy i głęboko oddycham powoli się uspokajając. Z łatwością pokonuje przeszkodę, ale na moje nieszczęście to samo robi Derek. Wiem, że ten sukinsyn zawsze gra nieczysto i zrobi wszystko, by mnie pokonać, ale nie w tym życiu. Nagle czuje ostre szarpnięcie i w bocznym lusterku widzę jak ten palant próbuje zepchnąć moje auto, przez co on zyskuje przewagę i wyprzedza mnie tuż przed zakrętem. Kurwa! Nie ma w ogóle takiej opcji, że ten frajer ze mną wygra! Szybko redukuje bieg i znów przyśpieszam. Oboje pokonujemy zakręt, a ja natychmiast staram się go wyprzedzić. Niestety jest mądrzejszy niż wygląda i skutecznie mi to uniemożliwia. Teraz rozpoczyna się najdłuższa prosta, którą muszę wygrać. Derek wykorzystując nie właściwy moment włącza nitro, a ja rozpędzam mojego Nissana do maksimum i z politowaniem kręcę głową. Co za idiota. Właśnie zbliżamy się do ostatniego zakrętu, a on hamuje by otrzymać odpowiednią prędkość. Pokonuje zakręt i na ostatniej już prostej zrównuje się z jego BMW. Pewien tego, że już nie ma szans uśmiecham się złośliwie pod nosem i macham do niego środkowym palcem. Goń się suko! Spodziewając się jego kolejnego ruchu, wcale nie zaskoczyło mnie to, że zjechał w lewo starając się mnie zepchnąć z drogi. Nie ze mną takie numery mój drogi! Szybko wcisnąłem pedał hamulca, powodując, że przejechał on przede mną i z całej siły uderzył tyłem auta w drzewo rosnące przy trasie. Rozpędzam auto, nie zwracając na niego w ogóle uwagi. Takie są skutki grania nie fair, sam się o to prosił. Do końca wyścigu został mi tylko kilometr i już doskonale widzę tych wszystkich ludzi czekających na moment w którym przekroczę linię mety. Dla lepszego efektu i dostarczeniu tym biednym ludziom jakichkolwiek emocji naciskam kciukami dwa przyciski na kierownicy. Od razu czuje jak niewidzialna siła dociska mnie do siedzenia od pasa w górę. Mocno ściskam kierownicę, aby mieć kontrolę nad pędzącym samochodem. Rozpędzony przekraczam linię mety i ostro hamuje zatrzymując pojazd na środku placu. Większość zgromadzonych podbiega do mojego auta, a ja przy akompaniamencie krzyków i oklasków opuszczam je i przyjmuje gratulacje. Tak jest kurwa! Jestem mistrzem i nikt nigdy mi tego nie zabierze! Z cwanym uśmiechem na ustach obracam się dookoła siebie i nawet nie przejmuje się tym że tylni zderzak zaraz mi odpadnie, tylko wzrokiem szukam tej jednej osoby, którą chciałbym mieć przy sobie właśnie w tej chwili. Stoi uśmiechnięta przy murku obok Harry'ego w tej obcisłej sukience i trampkach. Kompletnie tu nie pasuje, ale wcale mnie to nie obchodzi. Jest piękna, taka jaka jest. Na jej twarzy widzę mnóstwo emocji. Począwszy od złości i irytacji, a skończywszy na uldze i radości. Ta dziewczyna jest pełna sprzeczności; jest najbardziej zagadkową osobą jaką poznałem, cały czas kryje w sobie niezliczone tajemnice, a ja chce je poznać. Swobodnym krokiem podchodzę do niej i puszczam oczko, ale ona wzrusza tylko ramionami i kręci głową z niedowierzaniem.
- Jak Ci się podobało Doll?
- W tym właśnie problem Malik. - uśmiechnęła się zuchwale i teraz to ona puszcza mi oczko. Jasna cholera! To naprawdę seksowne! - Nie podobało mi się ani trochę.
-Kłamiesz. Wiem o tym.
- Ah tak? - Uniosła jedną brew i podparła ręce na biodrach. - W takim razie co podobało mi się najbardziej?
- Łatwe pytanie, skarbie. - zbliżyłem się jeszcze bliżej i oplotłem ją ramionami w tali powodując, że ona swoje malutkie dłonie musiała umieścić na moim torsie. Przybliżam swoje usta do jej ucha, a dłonią śledzę linię jej kręgosłupa, dostając w zamian cichy jęk. - Ja.
- Mhm.
- Dobrze, że się zgadzamy Doll. - Delikatny pocałunek, który składam za jej uchem sprawia, że przez jej ciało przechodzi dreszcz, co tylko pobudziło mnie do kontynuowania naszej chwili. Zacząłem zostawiać pojedyncze całusy na całej linii jej szczęki, a ona przeniosła swoje dłonie na mój kark i delikatnie pociągnęła za końcówki.
- Nie chciałbym wam przeszkadzać, czy coś, ale jest impreza u Chad'a.
- Harry.
- No sory stary, ale chyba nie potrzebujecie tej całej widowni, co?
Sky natychmiastowo się ode mnie odsunęła, a ja mam wielką ochotę wypierdolić Harry'emu. Sfrustrowany wzdycham tylko cicho pod nosem i spoglądam na brunetkę, która nerwowo bawi się swoimi palcami, a na jej policzkach widnieje dowód zawstydzenia. Nawet nie wie jak bardzo urocza jest w tej chwili. Jej niewinność jest czymś co rozbraja dosłownie każdego na łopatki. Jest po prostu olśniewająca; jest doskonałym połączeniem słodkiej dziewczynki i seksownej kobiety. Dziewczyna wyczuwając na sobie mój natarczywy wzrok podnosi głowę, a nasze spojrzenia się krzyżują. Zwykłe brązowe, niczym nie wyróżniające się tęczówki świdrują mnie wzrokiem i mam wrażenie jakby była w stanie przejrzeć mnie na wylot. Zwykłe, a jednak niezwykłe.
- Chcesz jechać na tą imprezę? - pytam Sky, a ja mam wrażenie, że Styles zaraz straci oczy przez ten swój wytrzeszcz. W sumie to się mu nie dziwie, nigdy nie pytam nikogo o zdanie, zawsze robię wszystko po swojemu.
- Mi nie zależy, ale jak chcesz to możemy iść.
- Nie chce Cię zmuszać.
- Nie zmuszasz. Wygrałeś, więc w sumie jako nagrodę za dobre sprawowanie możemy iść. - uśmiechnęła się zadziornie, a Harry się zakrztusił.
- Hmm.. Myślę, że jako zwycięzca sam powinienem sobie wybrać nagrodę. Nie sądzisz? - oblizuje usta i unoszę brew licząc, że załapie aluzję i przy okazji ją zawstydzę, ale widocznie jej nie doceniam.
- A ja myślę, że masz za wysokie wymagania. Samo to, że masz okazje spędzić odrobinę swojego czasu z tak wspaniałą osobą jak ja jest wystarczającą nagrodą, więc doceń to co masz.
Szczerze? Nie spodziewałem się tego po niej i Harry chyba też, bo gdy tylko to usłyszał powiedział coś o wodzie i zniknął zostawiając nas samych. Powoli znów się do niej zbliżyłem i uśmiechnąłem się pod nosem co ona odwzajemniła. Chwyciłem jej podbródek w dwa palce i złączyłem nasze spojrzenia.
- Ktoś tu się robi zbyt pewny siebie.
- Tak? Nie zauważyłam, wybacz. - spojrzała na mnie spod swoich długich rzęs i przygryzła tą swoją pełną kuszącą wargę. Jej palec przejechał po moim torsie do samego dołu, zatrzymując się przy pasku. Moim ciałem wstrząsnął dreszcz przyjemności, a moje oczy zostały przykryte przez powieki.
- Co robisz? - wydusiłem z siebie i kurwa! Zabrzmiałem żałośnie! Jeżeli nie chce mieć problemu niech lepiej przestanie.
Stanęła na palcach i zbliżyła swoje usta do mojego ucha, tym samym maksymalnie się do mnie przysuwając.
- Nie podoba Ci się? - Gdy tylko jej słowa do mnie dotarły poczułem jak moje spodnie robią się ciaśniejsze. Nim zdążyłem się powstrzymać z moich ust uleciał zduszony jęk. Dłużej już nie wytrzymam. Złapałem ją za biodra i szybko posadziłem na niskim murku za nią i stanąłem między jej nogami dociskając swoje biodra do jej. Ustami zaatakowałem jej szyję, całując i przygryzając na zmianę jej czułe miejsce w zamian otrzymując głośny jęk.
- Zayn. - Gdy tylko usłyszałem jak szepcze moje imię stałem się jeszcze twardszy i wiem, że teraz nie ma już odwrotu. - Zayn. Pocałuj mnie wreszcie!
Oderwałem się od jej szyi zostawiając tam gotową malinkę i spojrzałem w jej błyszczące oczy. To, że jestem zaskoczony to mało powiedziane, ale przecież nie będę marudzić. Niemal natychmiast spełniam jej życzenie i wpijam się w jej usta. Smakują tak dobrze. Całuje delikatnie, ale namiętnie. Powoli - delektując się tą chwilą. Wiem, że nie ma co się spieszyć, bo teraz jesteśmy tylko my. Co za cipa się ze mnie zrobiła? Przejechałem językiem po jej dolnej wardze, a ona pozwoliła mi na pogłębienie tego pocałunku. Nasze języki toczą ze sobą bój, ale oczywiście i teraz muszę wygrać i wygrałem. Jej małe dłonie wędrują po mojej klatce sprawiając mi tym ogromną przyjemność. Boże jak ona całuje! Gdybym tylko mógł, to już nigdy nie oderwałbym od niej swoich ust. Odrywa się ode mnie z głośnym westchnieniem i mówi coś co całkowicie zwala mnie z nóg.
- Może odpuścimy sobie tą imprezę? Teraz mam w głowie ciekawsze opcje do wykorzystania. Ty, ja i twoje łóżko.
O kurwa! Nie wierze. Co jest z tą dziewczyną? Sama z siebie nigdy by tak nie postąpiła, przecież ona mnie nienawidzi do jasnej cholery! I tak jak cholernie tego pragnę, to coś mi tutaj nie pasuje i chyba wiem co. Kurwa! Gwałtownie obejmuje jej twarz dłońmi i maksymalnie przybliżam do swojej, ale nie po to by ją pocałować tylko po to by jeszcze raz, ale tym razem bardzo dokładnie przyjrzeć się jej oczom.
- Ja pierdole! Naćpałaś się?!
___________________________________________________________________________________________________________________________________
Oto 18! Cała z perspektywy Zayna! Mam nadzieję, że się wam podobał i zostawicie po sobie komentarz :*
Natt ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)