poniedziałek, 24 listopada 2014
CHAPTER 11
Sky P.O.V
Siedzę przy tym samym barze co ostatnio z Monic, piję tego samego drinka od tego samego barmana, a Zayn gdzieś zniknął. Do baru przyjechaliśmy 2 godziny temu i chyba nie muszę mówić, że podroż minęła w całkowitym milczeniu. Zamieszałam słomką w moim drinku i dopiłam go do końca. Mam dość! Gwałtownie wstałam z krzesła i nawet się nie zachwiałam. Mój organizm już się chyba przyzwyczaił do tego, że ostatnio często w moich żyłaś krąży alkohol. Skoro już to jestem to się chociaż zabawie. Ruszyłam na parkiet i zatrzymałam się na samym środku, obejrzałam się do o koła, ale nie dostrzegam żadnej znajomej twarzy. Zamknęłam oczy i zaczęłam kołysać biodrami. Po co on mnie tu zabrał? Nie rozumiem jaki on ma w tym cel. Przynajmniej powinien mieć na tyle przyzwoitości by nie zostawiać mnie samej przy barze, teraz pewnie pieprzy się z jakąś przypadkową laską. Przeciągnęłam moimi dłońmi od bioder po samą szyję.
- Cześć Kochanie! Co Ty tutaj robisz?
Otworzyłam oczy i gwałtownie się odwróciłam na dźwięk znajomego głosu. Harry uśmiechał się promiennie w moim kierunku ale ja nie zamierzam tego uśmiechu odwzajemnić. Harry jest naprawdę świetny, ale jest też niebezpieczny. Odwróciłam się plecami do niego i znów zaczęłam tańczyć.
- Sky? Co jest?
Brunet nie chciał dać za wygraną; chwycił mnie za łokieć i siłą odwrócił mnie w swoją stronę. Na jego twarzy mogłam dostrzec skonsternowanie. Wywróciłam oczami i wyszarpnęłam rękę z jego uścisku.
- Nic Harry. - wzruszyłam tylko ramionami - A teraz jeśli pozwolisz zostaw mnie w spokoju i pozwól się zabawić.
- Sky. Poważnie. O co chodzi? Myślałem, że między nami jest okey.
- O tak! Jest świetnie! - zaczęłam na niego krzyczeć. Jestem już nieźle wkurzona i podejrzewam, że potrzeba mi następnego drinka. Zanim ruszyłam w stronę baru wskazałam jeszcze tylko palcem na Harry'ego. - Zostaw mnie w spokoju. - nie mogłam się powstrzymać i wysyczałam jeszcze - I Monic też.
Odwróciłam się i kołysząc biodrami zmierzałam do baru. Nie wiem jak on mógł pomyśleć, że moglibyśmy zostać chociażby znajomymi. Przecież on należy do gangu samego jebanego Malika! Już teraz rozumiem czego ten obleśny Derek chciał od Monic poprzednim razem, mogę się założyć, że chodziło o jakieś niedokończone interesy między nimi. Gdy byłam już blisko baru zauważyłam, że jakiś nieznajomy zajął mi moje miejsce. A co mi tam? Raz się żyje. Uśmiechnęłam się promiennie i podeszłam do tajemniczego chłopaka. Oparłam się o bar obok niego i przejechałam po nim wzrokiem. Chłopak ubrany w ciemne rurki i biały T-shirt na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia, dopiero gdy przyjrzysz się bliżej widzisz jaki jest przystojny. Jego ciemno blond włosy były wystylizowane tak by grzywka była postawiona do góry, karmelowe oczy i pełne wargi, które tak po prostu chciało się pocałować.
- Hej, jestem Sky. - przedstawiłam się a na mich ustach widniał uśmiech numer 5 specjalnie zarezerwowany do takich przystojniaków jak on. Spojrzał na mnie swoimi błyszczącymi oczami, zmierzył mnie wzrokiem i oblizał swoje wargi. - A Ty siedzisz na moim miejscu. - uśmiechnęłam się zadziornie i zaczęłam obserwować jak w jego oczach błyszczy rozbawienie.
- Cóż, ja jestem Jay i nie zamierzam wstawać. - puścił mi oczko i wzruszył ramionami.
- No więc Jay. Co zamierzamy z tym zrobić? - nie mam pojęcia jakim cudem, ale brzmię naprawdę seksownie. Zaczęłam kręcić na palcach pasmo moich ciemnych włosów i przygryzłam dolną wargę. W jego oczach nie można już dostrzec rozbawienia bo niego w jego oczach zabłyszczało pożądanie. Uśmiechnęłam się triumfalnie na jego reakcję, ale nie dałam po sobie niczego poznać.
- Myślę, że możemy iść na kompromis. - zmarszczyłam zmieszana brwi i spojrzałam się na niego pytająco. Jay odsunął się od baru i wskazał na swoje kolana. Oh. Raz się żyje co nie? - Wskakuj. - z uśmiechem na ustach przełożyłam nogę przez jego ciało i usiadłam na nim okrakiem. - Napijesz się czegoś Sky? - wymruczał seksownie do mojego ucha, gdy jego dłonie spoczęły na moich biodrach.
- Jasne. - wplątałam palce w jego włosy i delikatnie za nie pociągnęłam, na co z jego gardła wydobyło się ciche warknięcie. Widząc, że mu się to podoba zrobiłam to ponownie, ale tym razem mocniej. Zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi, co nie powiem bardzo mi się podobało. Już prawie zapomniałam jak to jest... nie przeszkadzało mi nawet to, że jesteśmy w klubie przy barze i wszyscy mogą nas zobaczyć - Jay.
- Mhm...
- Co z moim drinkiem? - uśmiechnęłam się diabelsko i pociągnęłam za jego włosy co spowodowało, że teraz patrzył prosto w moje oczy.
- Nie drocz się ze mną. - jego głos zabrzmiał teraz jeszcze bardziej seksownie niż wcześniej, ta jego chrypka; miód dla moich uszu.
Przygryzłam wargę i spojrzałam na niego niewinnie. Poruszyłam się na jego kolanach co chyba nie było zbyt dobrym posunięciem. Od razu wyczułam pod sobą jego erekcję i usłyszałam jego cichy syk. Spojrzałam na niego przepraszająco i uśmiechnęłam delikatnie.
- Dylan! - Jay nagle zawołał i już po chwili przy barze pojawił się barman, który ostatnio stawił nam drinki. - Dla tej ślicznej pani poprosimy Orgasm.
- A więc Dylan, huh? - uśmiechnęłam się promiennie do barmana, a ten zaśmiał się cicho pod nosem i potaknął głową. Odwróciłam się i podałam mu przez bar dłoń, którą szybko uścisnął. - Jestem Sky.
- A więc gdzie masz swoją uroczą przyjaciółkę Sky?
- Niestety dziś przyszłam z kimś innym. - na samo wspomnienie Zayn'a moje ciało się spięło. Nawet nie mam pojęcia gdzie on teraz jest. Mógł mnie tu nawet zostawić i wrócić tam gdziekolwiek mieszka. - Ale nie martw się przekaże jej, że o nią pytałeś.
- Będę wdzięczny. I mam nadzieję, że następnym razem przyjdziesz tu z nią.
- A co będę z tego miała? - zapytałam z wysoko uniesioną brwią.
- Przez cały wieczór będziesz miała drinki na mój koszt.
- Serio? Musi Ci chyba bardzo zależeć. - uśmiechnęłam się do niego delikatnie, a on zawstydzony spuścił wzrok i podrapał się nerwowo po karku.
- Jest śliczna. - powiedział tylko i uśmiechnął się delikatnie. Na jego policzkach ujrzałam rumieńce. Dylan wydaje się być świetnym facetem i jest mega gorący.
- Awww Dylan się zakochał. - wymruczał Jay za moimi plecami. Zapomniałam w ogóle, że siedzę mu na kolanach. - I co z tym drinkiem dla Sky?
- Cicho siedź już Jay. - Dylan tylko wysyczał i bardziej się zarumienił. - Nie rozumiem co Ty z nim tu robisz. - zwrócił się do mnie, a ja z uśmiechem wywróciłam oczami. - Proszę Sky. - podał mi mojego drinka - I pamiętaj o naszej umowie.
- Masz to jak w banku. - puściłam do niego oczko i wzięłam dużego łyka alkoholu.
Dylan odszedł od nas i zaczął obsługiwać innych klientów. Nagle poczułam na swoim karku ciepły oddech Jay'a a zaraz potem jego usta składające delikatne pocałunki na mojej szyi. Jęknęłam cichutko i wstałam z jego kolan. Dopiłam szybko drinka i pociągnęłam go za rękę.
- Zatańcz ze mną Jay. - wymruczałam mu uwodzicielsko do ucha. Natychmiast pociągnął mnie za rękę i wyciągnął na środek parkietu. Obróciłam się do niego plecami, a on przycisnął moją pupę do swojego krocza. Zaczęłam kołysać biodrami tuż przy jego męskości, która pod wpływem mojego dotyku zaczęła twardnieć. Zamknęłam oczy i położyłam głowę na jego ramieniu. Jay natychmiast przybliżył twarz do mojej szyi i znów zaczął składać na niej pocałunki; już nie delikatne jak na początku ale namiętne i pełne żądzy. Szybko odwróciłam się do niego i złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku, przejechałam językiem po jego dolnej wardze, a on natychmiast rozchylił swoje usta i wpuścił do nich mój język. Nagle poczułam szarpnięcie i oderwałam się od Jay'a, który już leżał na parkiecie trzymając się za nos z którego leciała krew.
- Co do cholery?! - krzyknęłam i zaczęłam szukać winowajcy całego zamieszania. Moje oczy natychmiast trafiły na mulata z czarnymi jak węgiel ze złości oczami. Na szczęście w moim organizmie było całe mnóstwo alkoholu dzięki czemu nie odczułam strachu. - Co Ty wyprawiasz?! - Zamiast spojrzeć na mnie podszedł spokojnym krokiem do Jay'a i kucnął obok niego coś do niego szepcząc. Oczy blondyna podwoiły swoje rozmiary gdy tylko usłyszał co do powiedzenia miał mu Zayn i energicznie potaknął głową. Szybko ruszyłam u ich kierunku, gdy doszłam Zayn już był na równych nogach. Mocno go odepchnęłam i sama kucnęłam przy Jay'u.
- O Matko! Tak bardzo przepraszam Jay! Nic Ci nie jest?! - przerażona upadłam na kolana i położyłam dłonie na jego policzkach, ale ten szybko je zepchnął i odsunął się ode mnie. - Jay?
- Zostaw mnie Sky. - wysyczał przez zęby i odwrócił ode mnie wzrok.
- Co?!
- Wstawaj Doll. - Zayn chwycił mnie mocno za łokieć i pociągnął do góry. - Zmywamy się.
Wyrwałam się z jego uścisku i odwróciłam twarzą do niego.
- Dlaczego to zrobiłeś Zayn?!
- Bo mogę. Dalej, ruszaj się. Wychodzimy.
Zmierzyłam go zimnym spojrzeniem, ale nie mam zamiaru się wykłócać tym bardziej, że ten wieczór i tak jest już zniszczony. Szybko wyminęłam go i przeszłam przez tłum, który akurat teraz zechciał ze mną współpracować i nie stawił mi oporu. Wyszłam z klubu trzaskając za sobą drzwiami i z mojej torebki wyciągnęłam telefon. Zegarek wskazywał 3:30 pm. Nie mam zamiaru zostać tu ani chwili dłużej. Szybko wybrałam numer i czekałam aż ktoś odbierze. Za moimi plecami rozległ się huk zamykanych drzwi; w tym samym momencie ktoś podniósł słuchawkę.
- Chciałabym zamówić taksów-
Nagle telefon zniknął z mojej dłoni. Wściekła odwróciłam się i ujrzałam Zayn'a kończącego połączenie. Podniosłam rękę z zamiarem przyłożenia mu w twarz, ale był szybszy i zatrzymał ją kilka centymetrów od swojej twarzy.
- Nie robiłbym tego na twoim miejscu Doll. - wysyczał przez zęby i mocno ścisnął mój nadgarstek.
- Puszczaj! - syknęłam z bólu, ale on zamiast mnie posłuchać pociągnął mnie w uliczkę gdzie zaparkował swój samochód. - Zayn do cholery! Zostaw mnie!
- Lepiej się uspokój zanim Ci przyłożę! Jestem cierpliwy, ale moja cierpliwość też się kiedyś kończy.
- Czyli mówisz mi, że damski bokser z Ciebie huh? - zadrwiłam z niego.
- Cholera Skyler! - Nim się spostrzegłam przyparł mnie do swojego czarnego auta i przyparł swoimi ustami do moich. Stałam tam zszokowana i nie wiedziałam co zrobić. Odepchnąć go czy oddać pocałunek. Jego biodra przyparły mnie jeszcze bardziej do samochodu a jego ręce objęły moją talię. Całował mnie namiętnie i z pasją. Jeszcze nikt nigdy nie całował mnie tak jak on teraz. Moje ręce powędrowały na jego kark, gdy zdecydowałam się oddać mu pocałunek. Bawiłam się jego włosami gdy on przejechał swoim językiem po mojej dolnej wardze prosząc o wejście, którego chętnie mu udzieliłam. Nasze języki walczyły o dominację, ale żadne z nas nie chciało się poddać. Gdy zabrakło nam już powietrza minimalnie osunęliśmy się od siebie. Zayn przyłożył swoje czoło do mojego. Oboje próbowaliśmy unormować oddech.
- Chodź. Odwiozę Cię.
I BOOM! Wszystko prysło. Odsunął się ode mnie i otwarł dla mnie drzwi. Szybko wskoczyłam do auta i zapięłam pasy. Zayn zamkną drzwi i szybko obiegł samochód i powtórzył moje czynności. Żadne z nas nie odezwało się ani razu podczas drogi powrotnej. Jedyne co było można usłyszeć to deszcz odbijający się od szyb auta. Całą drogę obserwowałam śpiące miasto. To właśnie teraz Londyn jest najpiękniejszy - gdy zapada zmrok, a na ulicach nie ma żywego ducha. Zayn zatrzymał się pod moją kamienicą, a ja szybko odpięłam pasy i pociągnęłam za klamkę, ale drzwi były zamknięte. Mulat wyszedł z auta i otworzył mi drzwi, wiem że to żałosne ale nie potrafię spojrzeć mu w oczy. Chciałam go wyminąć, ale chwycił mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę.
- Śnij o mnie Doll. - wyszeptał i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Oszołomiona ruszyłam w stronę klatki, a Zayn odjechał. Gdy tylko przekroczyłam próg mieszkania oparłam się o drzwi i dotknęłam palcami ust. Cały czas czułam jego delikatne wargi na swoich. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Co to właściwie do cholery było?
_____________________________________________________________________________________________________________________________________
Rozdział jest świeżutki, tyle co skończyłam go pisać. Znów dodaje go w poniedziałek, a nie w niedzielę jak obiecałam, ale w tym tygodniu mam matury próbne więc proszę o wyrozumiałość. Hej, hej, hej ! Tak jak obiecałam mamy Sayn ! <3 (Boże jak to dziwnie brzmi, macie jakieś lepsze pomysły? :o) Mam nadzieję, że choć trochę wam się spodoba, bo szczerze to uważam, że mógł wyjść o wiele lepiej. Przepraszam za błędy. :))
DODAWAJCIE SIĘ DO INFORMOWANYCH!
BŁAGAM KOMENTUJCIE TO STRASZNIE MOTYWUJE!
Natt ♥
poniedziałek, 17 listopada 2014
CHAPTER 10
Sky P.O.V
- Nieeee! Jak mogłeś?!
Razem ze Stellą już drugą godzinę oglądałyśmy nasz ulubiony serial komentując go jak głupie.
- Nie wierze, że to zrobił!
- Przecież ona od samego początku chciała tylko wejść pomiędzy nich! Jak mógł jej na to pozwolić?
- Dokładnie!
Gdyby nie to, że ta głupia Amber zaciągnęła Matt'a do łóżka on i Nina byli by piękną parą. Cały sezon czekałyśmy aż on w końcu jej powie co czuje, ale ta zazdrosna suka wszystko musiała zepsuć. Nagle Stell gwałtownie nabrała powietrza, a ja wyrwałam się z moich rozmyślań i spojrzałam na ekran. Moje usta utworzyły duże "O" gdy tylko ujrzałam, że Nina weszła do pokoju i przyłapała swojego ukochanego w łóżku z "rudą szmatą" - jak nazywamy ją ze Stellą - i nagle ukazały się napisy końcowe.
- Co?! - Wybuchłam zrywając się na równe nogi - W takim momencie?!
- O mój Boże! Przecież ona mu nigdy nie wybaczy!
- I dobrze mu tak! Wiesz co mam ochotę na gorącą czekoladę od pani Collins, idziemy?
- Jasne - odpowiedziała z promiennym uśmiechem blondynka - tylko sądzę, że musimy się przebrać. - zachichotała pod nosem.
Skonsternowana przeniosłam najpierw spojrzenie na moją przyjaciółkę, a następnie na mnie i wybuchnęłam śmiechem. Miała rację obie byłyśmy ubrane w identyczne różowe piżamki z kotkami, które kupiłyśmy sobie jak miałyśmy po 16 lat. Zawsze zakładałyśmy je gdy spędzałyśmy dni jak ten dzisiaj; oglądając nasze ulubione seriale i opychając się słodyczami.
Szybko rozeszłyśmy się do naszych pokoi, by po chwili już gotowe zamykać drzwi od naszego mieszkania. Zbiegłyśmy po schodach i ruszyłyśmy w dół ulicy głośno rozmawiając. Dopiero teraz widzę jak bardzo brakowało mi mojej przyjaciółki przez te kilka dni.
- Rozmawiałaś ostatnio z Tom'em?
- A wiesz, że nie? Dziwne... zawsze byliśmy blisko, a teraz rzeczywiście długo z nim nie rozmawiałam.
- Mam takie głupie uczucie Sky.
Momentalnie się zatrzymałam i szeroko otwartymi oczami wpatrywałam się w zasmuconą twarz blondynki. Co jak co, ale Stella posiada szósty zmysł; zawsze wie kiedy dzieje się coś niedobrego, zdążyłam już tego doświadczyć. Szybko wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer przyjaciela i gdy już myślałam, że odebrał odezwała się poczta głosowa.
- Nie odbiera...
- Sky. Daj spokój może po prostu padła mu bateria, albo jeszcze śpi. Znasz go przecież, on przed 15 nie wstaje z łóżka.
- Tak. Masz rację. - uśmiechnęłam się do niej delikatnie co zresztą od razu odwzajemniła - Spróbuję później.
Po 10 minutach spaceru już siedziałyśmy przy kominku popijając naszą gorącą czekoladę. Nigdy w życiu nie piłam lepszej i patrząc na minę Stell doskonale wiedziałam, że ona również tak sądzi.
- Sky! To jest przepyszne! - Zachichotałam cicho pod nosem, a blondynka spojrzała na mnie z uniesionymi brwiami. - Co jest?
- Nic tylko chyba powinnaś zapuścić wąsy. Do twarzy Ci.
- Cholera. - szybko starła dłonią czekoladowego wąsa znad swojej górnej wargi - A jakby właśnie teraz przeszła obok nas miłość mojego życia?
- To uznałby Cię za niesamowicie uroczą i pomógł by Ci zetrzeć tego twarzowego wąsa.
- Ha ha bardzo śmieszne.
Nagle do Stelli zadzwonił telefon, a dziewczyna dając mi znać, że to jej mama podniosła się z fotela i wyszła na zewnątrz by spokojnie z nią porozmawiać. W chwili opuszczenia przez blondynkę kawiarni do mnie podeszła Megan wręczając mi kawałek tortu czekoladowego.
- Hej Megan! To jakaś pomyłka, ja tego nie zamawiałam. - powiedziałam ze zmarszczonymi brwiami.
- Ty nie, ale ten przystojniak po drugiej stronie tak. - niepewnie przeniosłam wzrok na koniec pomieszczenia i głośno wciągnęłam powietrze. Skąd on wiedział, że tu będę? Zresztą co to za głupie pytanie? To Zayn Malik, szef londyńskiego gangu jasne, że wie gdzie chodzę. Gdy zauważył, że się mu przyglądam uśmiechnął się i puścił mi oczko na co ja tylko prychnęłam pod nosem. Swój wzrok przeniosłam z powrotem na Megan, która promiennie się do mnie uśmiechała.
- Masz szczęście laska. Takie ciacho trudno tu znaleźć. - mrugnęła do mnie i podała małą karteczkę. - To też jest od niego.
Patrzyłam jeszcze za nią obserwując jak spokojnym krokiem wchodzi z powrotem za ladę. Tak bardzo chciałabym mieć tak nie skomplikowane życie. Nawet nie wie ile to "ciacho" przysparza kłopotów. Spuściłam wzrok na moje dłonie, w których wciąż znajdowała się równo złożona karteczka. Zanim ostrożnie ją odwinęłam spojrzałam jeszcze raz na Zayn'a, który uważnie mi się przyglądał.
Karteczka była mała a na niej trochę pochyłym ale schludnym pismem napisane było tylko jedno zdanie.
Nie tak słodki jak Ty ale podobno liczy się gest
xx
Zarumieniłam się i podniosłam wzrok na mulata, który uśmiechał się delikatnie. Czemu ja się rumienie? I dlaczego on się tak uśmiecha? Nic z tego wszystkiego nie rozumiem. Chyba czas poszukać wszelkich odpowiedzi u źródła. Spojrzałam w stronę okna by upewnić się, że Stella jeszcze rozmawia ze swoją mamą. Wstałam z miejsca i spokojnym krokiem z lekko trzęsącymi się dłońmi podeszłam do stolika Zayn'a i usiadłam na przeciwko niego.
- O co Ci chodzi Zayn? - mój głos zabrzmiał zdumiewająco pewnie, co zaskoczyło nie tylko mnie, ale i Zayn'a, który podniósł brwi. Chłopak szybko wrócił do swojego kamiennego wyrazu twarzy, co mnie specjalnie nie zaskoczyło,gdyż zdążyłam się już do tego przyzwyczaić.
- O, cześć Sky! Ciebie też miło widzieć! - Przewrócił oczami i uśmiechnął się zadziornie. Co jest grane? Czy on właśnie się ze mną drażni? Skonsternowana podniosłam brwi. Czekaj, czekaj! Czy on nazwał mnie po imieniu? W końcu to do niego dotarło. Dzięki Ci Boże!
- Okeeey. A teraz na serio. Czy Ty za mną łazisz? - zapytałam od razu. Nigdy nie lubiłam jak ktoś owija w bawełne i sama nie mam zamiaru tego robić.
- Tak. - odpowiedział od razu i wzruszył ramionami jakby to była najzwyklejsza rzecz pod słońcem.
- Okey. Dlaczego to robisz? Nie masz swoich spraw czy coś?
- Wiesz Doll. - i znowu to samo - Bycie gangsterem wcale nie jest aż tak fascynujące na jakie się wydaje. - Powiedział szeptem i znów wzruszył ramionami.
- Oh tak?
- Tak. Czasami naprawdę bardzo się nudzę i wtedy to Ty jesteś moją odskocznią - uśmiechnął się zadziornie - Uwielbiam obserwować jak przez twoją twarz przechodzi przerażenie gdy tylko jestem w pobliżu. Uwierz mi, to zachwycające zjawisko. - mrugnął do mnie, a po moich placach przeszedł dreszcz.
- Nie rozumiem, dlaczego się mnie tak uczepiłeś... - wyszeptałam cicho, tak by tylko on mógł to usłyszeć.
- Tu nie ma nic do rozumienia Doll. Po prostu wiedz, że zawsze mam na Ciebie oko. - Oniemiała patrzyłam, jak rzuca 20 funtów na stolik i się podnosi. - Aha i Doll ubierz dziś coś seksownego. Bądź gotowa o 20 zabieram Cię na imprezę. - Uśmiechnął się przebiegle i nachylił by cmoknąć mój policzek. Momentalnie poczułam jak moje policzki oblewa szkarłat. Nim zdążyłam zapytać dlaczego to zrobił, on wyprostował się i energicznym krokiem opuścił kawiarnie. Niezgrabnie podniosłam się z miejsca i wróciłam do stolika po moje rzeczy. Szybko wybiegłam z kawiarni wpadając na Stellę.
- Hej! Gdzie lecisz? Jeszcze nie zjadłyśmy ciasta. - uśmiechnęła się promiennie, ale gdy tylko na mnie spojrzała uśmiech zniknął z jej twarzy. - Coś się stało? Sky jesteś strasznie blada!
- Nie, nic się nie stało. Tylko źle się poczułam i chyba wrócę już do domu. Przepraszam. - uśmiechnęłam się sztucznie do mojej najlepszej przyjaciółki i złapałam się na tym, że nagle chciałam jej wszystko opowiedzieć, chciałam by pocieszyła mnie w ten sposób w jaki tylko ona to potrafi, ale nie mogę... nie mogę sprawić by i ona znalazła się w niebezpieczeństwie.
- Nie przepraszaj kochanie, masz rację. Wróć do domu zrób sobie herbaty i wyłóż się pod kocem na kanapie. Ja i tak muszę jeszcze iść do spożywczaka bo nasza lodówka świeci pustkami. - Potarła energicznie moje ramię i przytuliła mocno do siebie.
- Dziękuje Stell. Jesteś najlepszą przyjaciółką pod słońcem. Kocham Cię.
- No przecież wiem. Jak można mnie nie kochać? - zachichotałyśmy razem i poczułam, że po spotkaniu z Zayn'em wracam do siebie. Jeszcze raz mocno ją przytuliłam i żegnając się ruszyłam w stronę domu.
Gdy dotarłam pod naszą kamienice szybko wbiegłam po schodach. Od razu po wejściu do mieszkania, skierowałam się pod prysznic by zmyć z siebie cały ten dzisiejszy koszmar. Szybko zrzuciłam z siebie ciuchy i weszłam do kabiny odkręcając gorącą wodę. Momentalnie poczułam jak moje ciało się rozluźnia. To właśnie tu; we wrzącej wodzie pod prysznicem czuję się najlepiej.
Zaczęłam analizować cały dzisiejszy dzień, który nawet nie był taki zły. Spędziłam cudowny czas z moją najlepszą przyjaciółką, śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy jak dawniej. Ten czas spędzony z Stellą był naprawdę świetny, nawet nie wiedziałam jak bardzo mi tego brakowało. Masując skórę głowy przypomniała mi się kawiarnia pani Collins, pyszna czekolada i Zayn. W chwili gdy o nim pomyślałam uśmiech zniknął z mojej twarzy, a w zamian pojawił się grymas. O co mu chodzi? Tak trudno go rozgryźć. Ale chyba tak jak mówiła Monic nie mam innego wyboru niż się z tym pogodzić, ale ja taka nie jestem; nie pozwolę sobą pomiatać, nie jestem jakąś rzeczą. Chciałabym być tak odważna stojąc z nim twarzą w twarz, ale on tak cholernie mnie przeraża. Jest strasznie gorący, ale wciąż jest niebezpieczny. A z tego co mówiła Monic to on się nie poddaje... Gdy tylko do mojej głowy wpłynął obraz uśmiechniętej dziewczyny poczułam się źle... Ostatni raz widziałam ją kilka dni temu kiedy ostro się pokłóciłyśmy. Teraz tego żałuje bo wiem, że to nie jest jej wina, ale trudno jest mi wyrzucić z głowy żal do niej. Zakręciłam kurki i wyszłam z kabiny opatulając się puszystym białym ręcznikiem. Szybko osuszyłam swoje ciało i nadal nim owinięta wróciłam do pokoju. Spojrzałam na zegarek i się przeraziłam widząc, że jest już 19. Musiałam pod prysznicem spędzić więcej czasu niż myślałam. Szybko podbiegłam do komody wyciągając z niej komplet koronkowej bielizny, którą dostałam na święta od Tom'a. Nigdy jej nie miałam na sobie, bo nigdy nie było okazji. Podbiegłam do szafy i zaczęłam w niej szperać, aż w końcu znalazłam to czego szukałam. Kupiłam tą sukienkę w zeszłym tygodniu gdy wraz z Stellą i Monic byłyśmy w galerii. Była cała czarna i opinała moje ciało, nie miała dekoltu, ale za to miała wycięte całe plecy. Rzucając wszystkie rzeczy na łóżko pobiegłam do łazienki i wysuszyłam włosy, które ułożyły się w naturalne fale. Podkreśliłam rzęsy tuszem i nałożyłam trochę różu na policzki, by dopełnić całość przejechałam jeszcze czerwoną szminką po moich ustach. Wrzuciłam ręcznik do kosza na pranie i wróciłam do pokoju szybko nałożyłam na siebie bieliznę i następnie sukienkę. Wyciągnęłam z szafy wysokie i klasyczne czarne szpilki, a następnie przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam naprawdę seksownie, oczywiście skromnie mówiąc. Idąc do kuchni spojrzałam jeszcze na zegar wiszący w korytarz, który wskazywał za kwadrans 8. Zrobiłam sobie kanapkę z nutellą i usiadłam na kanapie myśląc o tym, by się jeszcze wycofać. Może nie przyjdzie? Co ja gadam jasne, że przyjdzie! A może po prostu poudaje, że mnie nie ma w domu? Chyba chcę szybko zginąć. Usłyszałam pukanie do drzwi i z głośnym westchnięciem wstałam z kanapy i ruszyłam do drzwi. Z komody zgarnęłam uszykowaną wcześniej torebkę z wszystkimi potrzebnymi przyborami i telefonem. W momencie otwarcia drzwi poczułam mieszankę męskich perfum i papierosów. Wyszłam na korytarz i zamknęłam drzwi by dopiero teraz spojrzeć na Zayn'a. Był ubrany tradycyjnie - czarne obcisłe spodnie, biały T-shirt i skórzana kurtka, ale i tak wyglądał zachwycająco. Szarpnął mnie za rękę i pociągnął w dół schodów nawet się za mną nie witając. Wyprowadził mnie z budynku i prawie siłą wepchnął do swojego czarnego Range Rovera. Zanim odjechaliśmy w stronę klubu zdążyłam jeszcze tylko zobaczyć zaskoczoną twarz Monic wchodzącej do kamienicy.
____________________________________________________________________________________________________________________________________
Przepraszam, że dopiero dzisiaj ale wczoraj miałam totalne urwanie głowy. :))
Dodałam nową zakładkę pod tytułem "ZWIASTUN" możliwe, że niektórzy już tam zajrzeli, a chętnych zapraszam do obejrzenia tego dzieła wykonanego przez Megan, której bardzo dziękuje :*
DODAWAJCIE SIĘ DO OBSERWOWANYCH!
ZAPISUJCIE SIĘ DO INFORMOWANYCH!
KOMENTUJCIE!
TO WIELE DLA MNIE ZNACZY!
Bye Natt ♥
DZIĘKUJE ZA 2,500 WYŚWIETLEŃ! ♥
niedziela, 9 listopada 2014
CHAPTER 9
Sky P.O.V
Oboje staliśmy w miejscu tylko wpatrując się w swoje oczy. Moje brązowe kontra jego zielone; żadne z nas nie odezwało się przez dłuższą chwilę, a mnie zaczęło już irytować to, że nie odpowiedział jeszcze na moje pytanie.
- Słuchaj - postanowiłam przerwać tą ciszę - co Ty tutaj robisz Harry?
Wyglądał na zdziwionego tym, że znałam jego imię, ale zaraz dotarło do niego, że musiałam usłyszeć to podczas jego sprzeczki z Monic.
- Przyszedłem do Monic.
- Ale Monic tu nie ma, a nawet gdyby tu była, to nie wiem czy w ogóle pozwoliłaby Ci przekroczyć próg... - spojrzałam na niego i ujrzałam w jego oczach smutek. Zwiesił głowę, a grzywka opadła mu na oczy. - Napijesz się czegoś? - podniósł zaskoczony wzrok i spojrzał mi w oczy doszukując się w nich jakiegoś podstępu. Sama byłam zaskoczona moją propozycją, ale teraz było już za późno.
- Jasne... - w końcu się odezwał, a jego głos był bardziej zachrypnięty niż wcześniej.
- Kawy, herbaty? A może coś mocniejszego? - odwróciłam się do szafki, ale zanim ją otwarłam odwróciłam się przez ramię by spojrzeć jeszcze na Harry'ego.
- Myślę, że potrzebuje drinka. - uśmiechnął się delikatnie, co odwzajemniłam.
- Okey. Co prawda ja już piłam z Monic, ale nie bój się nie zostawię Cię z tym samego! - mrugnęłam do niego na co się zaśmiał. Wyjęłam dwie szklanki i ruszyłam do salonu. Brunet usiadł na kanapie, a ja podeszłam do barku i wyciągnęłam butelkę whisky. Polałam nam, stuknęliśmy się szklankami i jednym łykiem je opróżniliśmy.
- Tak w ogóle to jestem Sky. - uśmiechnęłam się co chłopak odwzajemnił, a ja mogłam ujrzeć jego dołeczki.
- Wiem.
- Ciekawe skąd. - Prychnęłam i znów nam polałam by i tym razem od razu wypić. Nie miałam zamiaru niszczyć sobie tego dnia przez myśli o jakimś psycholu. - Ale nie gadajmy o tym. Dziś pijemy, a ja chcę się czegoś o Tobie dowiedzieć!
- Dlaczego chcesz mnie poznać? - zapytał zdziwiony.
- Po prostu chce.
- Okey, ale nic za darmo - tym razem on rozlał alkohol do naszych szklanek - Ja też chce się czegoś dowiedzieć.
- Jasne. Co chcesz wiedzieć?
- Hmmm... Może na początku co tu robisz? W sensie w tym mieszkaniu?
- Piję z Tobą whisky. - puściłam mu oczko. O BOŻE! Alkohol już działa! - Spotkałam się tu z Monic; gadałyśmy i piłyśmy, aż nagle zadzwonił jej telefon. Okazało się, że zapomniała o rozmowie kwalifikacyjnej więc zostawiła mi klucze bym zamknęła mieszkanie. Chciałam najpierw trochę ogarnąć ten syf, który zrobiłyśmy, a wtedy pojawiłeś się Ty.
Harry tylko pokiwał głową z niedowierzaniem.
- Nadal taka sama. - szepnął - taka roztrzepana - uśmiechnął się pod nosem, co wywołało uśmiech również u mnie.
- A Ty? - spojrzał się na mnie - Co Ty tutaj robisz?
Zastanawiał się przez chwilę, jakby myślał czy może mi odpowiedzieć.
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Myślę, że po prostu chciałem ją zobaczyć. Chciałem z nią porozmawiać.
I znów opróżnił szklankę, a ja razem z nim.
- Hmmm... Nie powiem Ci, że będzie dobrze i że ona do Ciebie wróci - spojrzał na mnie zaskoczony - Nie patrz tak na mnie! Byłam tam kiedy krzyczałeś, że ją kochasz. - wzruszyłam ramionami i kontynuowałam - Widziałam miłość i troskę w twoich oczach, gdy na nią patrzyłeś kiedy odchodziłyśmy. Nie mogę Ci powiedzieć, że zaraz przejdzie przez te drzwi i rzuci Ci się w ramiona by Cię pocałować. Ale mogę powiedzieć Ci byś walczył, bo warto. Wiem ile dla niej znaczyłeś i jestem zdania, że aby mieć nie wystarczy tylko chcieć.
Patrzył na mnie zaskoczony chyba z 5 minut, aż w końcu się otrząsnął. W oczach Harry'ego dostrzegłam smutek ale też wdzięczność.
- Dziękuje. Nie wiesz nawet ile ona dl mnie znaczy. Wiem, że nie mogę jej mieć bo to dla niej niebezpieczne, ale ja bez niej umieram. - Jego oczy się zaszkliły, a jedna łza spłynęła po jego policzku. Nie wiedząc co zrobić szybko przysunęłam się do niego i objęłam mocno. Chłopak wtulił twarz w moją szyję i oddychał miarowo by nie pozwolić sobie na kolejną łzę. Powoli odsunął się ode mnie.
- Jaki wstyd co nie?
- Coś Ty! Każdy potrzebuje z siebie czasem coś wyrzucić.
- Taaaa...
- Daj spokój teraz nic nie poradzimy. Musimy się tylko napić. Wypiliśmy na razie 5 razy więc zdradzę Ci 5 faktów z mojego życia, a Ty mi z Twojego okey?
Potaknął głową więc zaczęłam.
- Moje drugie imię to Rose, jestem jedynaczką, zaczynam medycynę, uwielbiam Marvel'a, ale prawie nikt o tym nie wie więc siedź cicho! O i ostatnio dostałam się na staż do najlepszego szpitala w mieście. - powiedziałam dumnie.
- Gratuluję! - uśmiechnął się co natychmiast odwzajemniłam.
- Teraz Ty.
- Okey. Na drugie mam Edward, mam siostrę Gemmę, kiedyś moje włosy były proste, studiowałem prawo, ale szybko spostrzegłem się, że to nie dla mnie. Moi rodzice się rozwiedli gdy miałem 11 lat.
- Niemożliwe... - szepnęłam.
- To było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, nigdy bym się nie spodziewał, że do tego dojdzie, ale czasami już się tak dzieje.
- Masz rację, ale to naprawdę dziwne.
- Nie sądzę. Wielu ludzi bierze rozwody.
- Czekaj co?
- Mówię, że wielu...
- Nie. O czym Ty mówisz? - zachichotałam - Ja mówię o twoich włosach!
Parsknęłam śmiechem razem z nim. Śmialiśmy się chyba 5 minut, aż drzwi do mieszkania ponownie się otworzyły.
- Sky jesteś tu jeszcze? - Z korytarza dobiegł nas głos Monic. Spojrzeliśmy po sobie z przerażeniem w oczach. - Byłam u Ciebie, ale Stella powiedziała, że Cię jeszcze nie - Nagle przerwała i jak zamurowana stała w progu salonu. Popatrzyła raz na mnie raz na Harry'ego, a następnie na opróżnioną butelkę whisky, po czym chwyciła się za głowę.
- Mon-
- Cicho! - dziewczyna wydarła się kiedy Harry postanowił się odezwać. - Co tu się do cholery wyprawia Sky?
- Przepraszam tak jakoś wyszło... - szepnęłam i poczułam się jak 5 letnie dziecko ganione przez swoją mamę.
- Co Ty tu robisz Harry?
Chłopak spróbował wstać i trochę się przy tym zachwiał.
- Monic, ja Ci wszystko wytłumaczę. - powiedział skruszony.
- Czekam.
- Tylko pro- Czekaj co? - najwidoczniej Harry spodziewał się czegoś innego po swojej byłej dziewczynie. Coś mi mówi, że bardziej liczył na jakiś wybuch złości albo coś w tym rodzaju.
- Powiedziałam, że czekam na twoje wyjaśnienia.
- Oh... Okey. - zmieszany podrapał się po karku - Przyszedłem do Ciebie, ale zastałem tylko Sky.
- I postanowiłeś, że upijesz się w MOIM mieszkaniu w towarzystwie MOJEJ przyjaciółki? Po co tu przyszedłeś Harry? Dobrze wiesz, że nie powinieneś. - dziewczyna schyliła się i ściągnęła swoje wysokie szpilki, co sprawiło, że zmniejszyła się o 20 cm.
- Chciałem z Tobą porozmawiać.
- Ciekawe o czym?
I to właśnie sygnał dla mnie by wyjść. Powoli podniosłam się z kanapy zwracając tym na siebie uwagę Harry'ego i Monic.
- Ja już pójdę.
- Nie. Ty zostajesz, a Harry wychodzi. - powiedziała spokojnie brunetka - Nie mamy o czym rozmawiać. - zwróciła się do niego.
Harry powolnym krokiem zaczął się do niej zbliżać, by w końcu stanąć przed nią i chwycić ją za dłoń, której brunetka nie wyrwała.
- Monic błagam. Porozmawiajmy.
- Harry, proszę Cię. Nie mamy o czy rozmawiać, wszystko już sobie wyjaśniliśmy dwa miesiące temu...
- Błagam Cię. Niczego nie żałuję tak bardzo, jak tego co się wtedy stało.
- Wystarczy - wyrwała dłoń z jego uścisku i mogłam dostrzec w ich oczach łzy - Nie chcę do tego wracać. Wyjdź.
- Baby błagam.
- Nie. Wyjdź.
Brunet zawiedziony spuścił głowę i ruszył w kierunku drzwi. Zanim wyszedł odwrócił się jeszcze przez ramię.
-Nie odpuszczę Monic. Kocham Cię.
W chwili, w której drzwi się za nim zamknęły Monic wybuchnęła głośnym płaczem i zsunęła się po ścianie na ziemię. Szybko podbiegłam i upadłam, obok niej mocno przytulając.
- Shhh… Nie płacz.
- Ty nic nie rozumiesz Sky... Ja go kocham.
- Przecież to cudownie! On też Cię kocha! - nie wiem o co jej może chodzić. Odwzajemniona miłość jest czymś cudownym, każdy chciałby coś takiego w swoim życiu przeżyć, a ona cała zapłakana z tuszem na policzkach siedzi na ziemi. - Otrzyj te swoje piękne oczy i biegnij za nim! Na pewno jeszcze go złapiesz!
Monic zamiast posłuchać mojej rady i wybiec za nim jeszcze bardziej się rozpłakała. Nie mam pojęcia co tym razem źle powiedziałam, ale jedno jest pewne. Żadna ze mnie pocieszycielka...
- Nic nie rozumiesz Sky. Nie mogę!
- Masz rację nie rozumiem...
- Nie rozumiesz bo nie poznałaś jeszcze zakończenia naszej historii.
- A jakie jest zakończenie?
- Harry należy do gangu Malika.
Momentalnie cała zesztywniałam nie wiedząc co jej odpowiedzieć. Podczas gdy brunetka cały czas wypłakuje swoje smutki ja siedzę i próbuję przyswoić tą informacje. Harry z którym dziś tak świetnie się dogadywałam, który wyznał mi kilka faktów o sobie i kocha moją przyjaciółkę jest kryminalistą. Nie mogę w to uwierzyć. A ja głupia chciałam mu pomóc w odzyskaniu Monic! Gdybym tylko wiedziała o tym wcześniej... Zaraz, zaraz... Czy Monic wspomniała coś o Maliku?
- O Mój Boże... Harry jest w gangu... Malika?
Dziewczyna delikatnie potaknęła głową, a ja poczułam jak wewnątrz mnie wzbiera się gniew.
- Jak mogłaś nie powiedzieć mi tego od razu? Jak mogłaś?! - Zerwałam się na równe nogi nawet się nie chwiejąc, co jest małym zaskoczeniem. Nie wierze jak mogła to przede mną zataić!
- Chciałam Ci powiedzieć! Ale wciąż miałam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby! Cały czas miałam nadzieję, że jednak nie będziesz w to zamieszana! Ale teraz jest już za późno!
- Co chcesz przez to powiedzieć?!
- To co sama wiesz...
- Chodzi Ci o Zayn'a prawda? - wyszeptałam.
- Znam go za dobrze by móc Ci powiedzieć, że nie masz się czym przejmować... Wiem, że on zawsze dostaje to czego chce, a teraz chce Ciebie...
_____________________________________________________________________________________________________________________________________
Hej!
Dziś poznaliście jedno z kilku oblicz Harry'ego :) nie martwcie się! Zdradzę wam że będzie ich kilka ;p W następnym rozdziale planuję Sayn ale nie wiem jak to wyjdzie bo na razie mam mnóstwo pomysłów, ale kompletnie nie wiem na który się zdecydować! Dziękuje wam za wyświetlenia i komentarze bo to naprawdę wiele dla mnie znaczy! :* Po lewej stronie na dole znajdziecie nowy gadżet i mam nadzieję że z niego skorzystacie! Dodawajcie się do Obserwujących!
Przypominam o zostawianiu komentarzy!
Nowych czytelników zapraszam do zakładki "Informowani" do pozostawienia tam swoich TT.
Oh.. Zapomniałabym się wam pochwalić, że w styczniu lecę na praktyki (organizowane przez moją szkołe) do..... UWAGA UWAGA! HISZPANII !!! Cieszę się niesamowicie bo z całej szkoły zostało wybranych 16 osób!
Enjoy!
Natt ♥
niedziela, 2 listopada 2014
CHAPTER 8
Sky P.O.V
Minęły dwa dni, a Monic dalej milczy. Już wiele razy próbowałam rozpocząć ten temat lecz za każdym razem mnie zbywała, wiem że to musi być coś poważnego skoro tak bardzo obawia się tej rozmowy. Za każdym razem gdy gdzieś wychodzę zwracam uwagę, że machinalnie się odwracam i sprawdzam czy ktoś za mną nie idzie. Chyba popadam w jakąś paranoje! Nie chcę żyć w ciągłym strachu! chcę normalnego studenckiego życia, chcę pilnie się uczyć i czasami zabawić się tak by urwał mi się film. Muszę się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Moje rozmyślenia na temat mojego nędznego życia przerwał dźwięk mojego telefonu. Na ekranie zobaczyłam uśmiechniętą twarz Monic, co trochę mnie zdziwiło. Przez ostatnie dni unikała ze mną kontaktu jak ognia. Z lekkim wahaniem nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
- Halo?
- Cześć Sky. – usłyszałam zdenerwowany głos mojej przyjaciółki i od razu pomyślałam o najgorszym.
- Monic? Stało się coś?
- Nie, po prostu możesz do mnie przyjść?
- Tak, jasne. Tylko jestem na mieście i to może trochę potrwać . Jesteś pewna, że nic się nie stało?
- Tak, tak. Tylko przyjdź proszę. To ważne.
- Okey, będę za 15 minut.
- Dziękuje, do zobaczenia Sky. – powiedziała po czym się rozłączyła. Nie mam pojęcia o co jej może chodzić, ale zaniepokojona szybko zebrałam swoje rzeczy i ruszyłam do wyjścia z kawiarni.
- Sky, złotko. Już wychodzisz?
- Tak proszę pani. Muszę już iść, ale niech się pani nie martwi już niedługo znów tu przyjdę. Niech pani pożegna ode mnie Megan.
- Dobrze skarbie! Uważaj na siebie!
- Do widzenia pani Collins!
Gdy wyszłam na zewnątrz uderzyła mnie fala gorącego powietrza. No tak przecież mamy lato, ale tutaj w Londynie taka pogoda to naprawdę rzadkość, nawet podczas tej pory roku. Z tylnej kieszeni moich spodenek wyciągnęłam telefon i podłączyłam słuchawki; gdy tylko usłyszałam znajome dźwięki na moją twarz wkradł się uśmiech, a droga do naszej kamienicy już nie wydawała się tak strasznie długa. Gdy tylko weszłam do kamienicy wbiegłam po schodach i udałam się prosto pod drzwi brunetki. Zapukałam i już po chwili ujrzałam jej przygnębioną twarz.
- Monic! Co się stało?
- Nic. Wejdź. Musimy porozmawiać, chyba jestem Ci winna wyjaśnienia.
Nie wierzę. Ona naprawdę chce mi to opowiedzieć. Chciałam jej powiedzieć, że nie musi tego robić skoro jest jej ciężko, ale musiałam się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Musiałam wiedzieć czego chce ode mnie ten psychol. Pewnym krokiem przekroczyłam próg jej mieszkania i poszłam za nią do salonu by usiąść na kanapie.
- Chcesz coś do picia? – zapytała Monic – kawę, herbatę czy może coś mocniejszego? Bo powiem Ci szczerze, że ja bez drinka tego nie przeżyje.
Nie wiedząc co odpowiedzieć potaknęłam tylko głową, a brunetka wstała i poszła do barku by przygotować nasze drinki. Gdy usiadła na kanapie i podała mi drinka powiedziała.
- Słuchaj Sky, wiem że jesteś bardzo ciekawa i nie dziwię Ci się; gdybym to ja była na twoim miejscu też chciałabym to wiedzieć. Zresztą masz do tego prawo… Ale musisz wiedzieć, że to dla mnie bardzo ciężki temat… nikomu o tym nie opowiadałam… Wiesz, to boli... ale wiem, że należy Ci się prawda i ja chcę Ci ją dać. Tylko proszę nie przerywaj mi…
- Okey.
Monic P.O.V
Nie wiem jak zacząć. Choć te wspomnienia są dla mnie bolesne to nie mogę pozwolić by Sky pozostała w niewiedzy na dłużej; by nie wiedziała w jakie bagno się wkopała. Spojrzałam jej w oczy i zobaczyłam czystą ciekawość, ale też strach przed tym co ma nadejść. Wiedziałam, że nie przyjmie tego zbyt dobrze, ale nie mam innej możliwości, muszę jej powiedzieć to co sama wiem.
- Musisz wiedzieć, że ja nie mogę odpowiedzieć na wszystkie twoje pytania.
- Dlaczego?
- Nie chodzi o to, że nie chcę, ale bardziej o to, że sama nie wiem wielu rzeczy. Nie jestem w stanie Ci udzielić odpowiedzi na wszystko.
- Okey. Rozumiem. I tak już dużo dla mnie robisz.
Uśmiechnęłam się do niej delikatnie i już wiedziałam, że dobrze robię.
- Nie wiem jak mam zacząć…
- Może zacznij od tego kim jest ten przystojniak, który wykrzyczał, że Cię kocha?
Na samo wspomnienie o Harry’m uśmiech wkradł się na moją twarz. Miała rację, zresztą to wszystko i tak od niego się zaczęło.
- Okey. A więc to był Harry. Harry Styles i kiedyś był najważniejszą osobą w moim życiu.
*** RETROSPEKCJA ***
"Hey, I just met you, and this is crazy,
But here's my number, so call me, maybe?"
Idę ulicą z kubkiem mojej latte w ręce i popową piosenką wydobywającą się ze słuchawek w moich uszach. Zaliczyłam dziś jeden z ważniejszych egzaminów o historii muzyki i jestem z siebie cholernie dumna. Z uśmiechem na ustach wśród tłumów zabieganych i ponurych ludzi wyglądałam pewnie jak dziwak, ale nie przejmowałam się tym za bardzo. Jedyne o czym byłam w stanie myśleć to impreza u Kate dziś wieczorem. Jej!
Nagle poczułam na sobie coś gorącego i chwilę zajęło mi by zorientować się, że to moja ulubiona kawa właśnie zalała mój kaszmirowy sweterek. Wyrwałam z uszu słuchawki.
- Co jest do cholery?! - krzyknęłam i podniosłam wzrok na sprawcę całego zamieszania, którym okazał się jakiś pudel! No proszę was, co za szopa!
- Uważaj jak chodzisz paniusiu. - odezwała się seksownie zachrypniętym głosem. Że co?! Co ja sobie do cholery myślę?!
- Chyba Ty uważaj pudelku!
Spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem, a na jego ustach pojawił się grymas. Już miał ponownie się odezwać, ale go ubiegłam.
- Co Ty sobie w ogóle wyobrażasz?! Patrz jak chodzisz kaleko! Nie mogę uwierzyć, że na tym świecie żyją jeszcze tacy idioci! Boże jakie gorące! Ugh... Mój sweterek jest już do niczego i naprawdę chciałam wypić tą kawę! - Zdenerwowana wyrzucałam z siebie słowa jak z karabinu maszynowego. Gdy ponownie na niego spojrzałam, poczułam jak kolejna fala złości obejmuje moje ciało. - Czy Ty się ze mnie śmiejesz?! Proszę oświeć mnie, co jest w tym takiego zabawnego?! - Czułam jak moja twarz staję się czerwona ze złości i tylko czekałam jak brunet uraczy mnie jakąś inteligentną odpowiedzią. Taaaa, wyczujcie ten sarkazm.
- Ty.
Co?! Co on gada? Uniosłam z zaskoczenia wysoko brwi i dopiero teraz dobrze mu się przyjrzałam. Na stopach miał białe Converse za kostkę, a jego nogi w tych czarnych rurkach z przetarciami na kolanach wyglądały lepiej niż moje! Szczerze mogę przyznać, że ¾ damskiej populacji w Londynie chciałaby mieć takie nogi! Pomimo, niskiej temperatury jego tors był okryty jedynie czarnym T-shirtem z The Rolling Stones przez co mogę ujrzeć jego umięśnione ramiona z mnóstwem tatuaży. Czy wspominałam już jak tatuaże mnie kręcą? Nie? To teraz już wiecie. Na czubku jego głowy znajdowały się bujne brązowe loki co jakimś cudem sprawiało, że wyglądał naprawdę uroczo. Gdy skończyłam go lustrować przeniosłam wzrok na jego oczy, które były prawie szmaragdowo zielone. Gdyby nie to, że jego usta znów postanowiły się otworzyć pewnie dalej wpatrywalibyśmy się sobie w oczy.
- Skończyłaś już podziwiać maleńka? Jak chcesz to zrób zdjęcie, zostanie na dłużej. - uśmiechnął się zadziornie i wzruszył ramionami.
- Pff... jasne, chyba tylko po to by straszyć małe dzieci. Choć muszę przyznać, że twoje tatuaże są całkiem seksowne i pomimo tego pudla na czubku twojej zapewne pustej głowy jesteś nawet do przyjęcia. - uśmiechnęłam się zwycięsko na widok jego zszokowanej miny i przechodząc obok niego zahaczyłam swoim ramieniem o jego. Niestety nie było mi dane daleko zajść bo poczułam silny uścisk na moim nadgarstku i w jednej chwili znów stałam przed sprawcą wielkiej plamy na moim swetrze.
- Jestem Harry. - uśmiechnął się ukazując przy tym dołeczki w jego policzkach.
- Miło Cię poznać Harry. Chociaż czekaj... Nie, wcale nie jest mi miło - uśmiechnęłam się kpiąco i wyrwałam rękę z jego uścisku i ruszyłam w kierunku mojego mieszkania. Gdy odchodziłam usłyszałam jeszcze tylko jego śmiech.
- Jeszcze się spotkamy maleńka. Dopilnuje tego.
Uśmiechnęłam się pod nosem i przyśpieszyłam kroku. Oj mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy Harry...
*** KONIEC RETROSPEKCJI ***
- Wow!
Podniosłam wzrok na uśmiechającą się do mnie brunetkę i odwzajemniłam jej gest.
- Tak. Wow. Gdy wróciłam do domu nie mogłam przestać o nim myśleć. Totalnie zawrócił mi w głowie. - zaśmiałam się ponuro na te wspomnienia - Byłam ciekawa czy dotrzyma obietnicy o naszym spotkaniu. Na szczęście nie musiałam na niego długo czekać. Pojawił się na tej samej imprezie co ja. Już wtedy przekonałam się, że nie należy wątpić w możliwości Harry'ego Styles'a.
- Ale skąd wiedział, że tam będziesz?
- Gdy raz go o to zapytałam stwierdził, że ma swoje sposoby, ale ja nazywam to przeznaczeniem. - Wzruszyłam delikatnie ramionami i zaśmiałam się cicho na co Sky mi zawtórowała.
- Niesamowite jak łatwo można znaleźć miłość.
- Taaak. Ale można też ją szybko stracić. - powiedziałam smutno - Ja i Harry byliśmy naprawdę szczęśliwi, ale nie trwało to długo bo w końcu dowiedziałam się o jego "pracy".
- Co? O czym ty mówisz? Co było nie tak z jego pracą?
Sky P.O.V
I kiedy już miała mi odpowiedzieć zadzwonił jej telefon. Przeprosiła mnie i poszła odebrać. Gdy tylko zniknęła za ścianą dopiłam drinka i zaczęłam rozmyślać o mojej przyjaciółce i Harry'm. Gdy tylko są blisko siebie można wyczuć to napięcie. Doskonale widać, że chłopak bardzo ją kochał, a nawet jestem pewna, że nadal tak jest, przecież słyszałam jak te słowa opuszczały jego usta. Nie wierzę, że to wszystko skończyło się bo Monic dowiedziała się gdzie pracuje Harry. Mogę się tylko domyślać, co kryję się pod hasłem "praca". Nagle w salonie pojawiła się zdenerwowana brunetka.
- Przepraszam Cię Sky, ale musisz już iść!
- Co? Dlaczego?
- Przepraszam Cię, ale kompletnie zapomniałam, że mam dziś rozmowę o pracę, która jest za 30 minut!
- O Boże! Co Ty tu jeszcze robisz? Zostaw mi klucze, ja zamknę, a Ty leć!
- Boże dziękuje! Tu masz kluczę - rzuciła je na szafkę przy drzwiach - później wpadnę do Ciebie i je odbiorę. Kocham Cię Sky! Jesteś najlepsza.
Szybko włożyła swoje niebotyczne szpilki i w biegu dopinała ostatnie guziki przy błękitnej koszuli, którą włożyła do czarnej tuby. Wyglądała profesjonalnie, ale zarówno seksownie.
- Pa!
I już jej nie było. Rozejrzałam się dookoła i na ławie zobaczyłam puste szklanki po naszych drinkach, zgarnęłam je wszystkie i poszłam do kuchni by je umyć. Nagle usłyszałam jak drzwi wejściowe się otwierają.
- Czego zapomniałaś Monic? - zaśmiałam się, ale gdy nie usłyszałam jej odpowiedzi schowałam do szafki umyte już szklanki i z zamiarem pójścia i sprawdzenia co się dzieje obróciłam się i zamarłam.
- Co Ty tutaj robisz? - Zapytał mnie niskim zachrypniętym głosem.
- Raczej pytanie brzmi: Co TY tutaj robisz?
____________________________________________________________________________________________________________________________________
Na samym początku chciałam podziękować za liczbę wyświetleń, która jest dla mnie wielkim ale miłym zaskoczeniem. Otóż chodzi mi o to, że gdy wczoraj wieczorem przeglądałam bloga wyświetleń było trochę ponad 800, ale gdy dziś rano weszłam na WTH strasznie się zdziwiłam bo wyświetleń było już ponad 1000! :)) WOW! jesteście świetni! Kocham Was! ♥ Chciałam wam jeszcze podziękować za komentarze pod poprzednim rozdziałem. Poprosiłam o 5 kom. a dostałam 7 :D Jestem dumna :') widzicie! jak chcecie to potraficie! Mam nadzieję, że już teraz zawsze będą te 5 kom. to miłe widzieć, że ktoś to czyta :))
Jeżeli ma ktoś jakieś pytania to zapraszam do zakładki "Kontakt". A Ci którzy chcą być informowani o nowych rozdziałach nich zostawią swojego TT w zakładce "Informowani" :)
Bye Natt ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)